Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

13.02.2012
poniedziałek

Słoneczny taras z najdłuższą kolejką

13 lutego 2012, poniedziałek,

Nassfeld zaliczane jest dziś do pierwszej dziesiątki najlepszych ośrodków zimowych Austrii. Reklamuje się jako „największy słoneczny taras Alp”, bo ponoć słońce świeci tu w sezonie średnio 850 godzin – o 100 więcej niż w północnej części Alp. A już na pewno godne uwagi są unikalne pomysły, jakimi ten karyncki kurort chce przyciągnąć gości.

 Górny fragment Millennium Express – najdłuższej gondoli Alp


Dostatek słońca wykorzystywany jest choćby jako pierwszy z kilku powodów, dla których Nassfeld jest wymarzonym miejscem dla narciarskich czy snowboardowych rodzin. Drugim argumentem mają być trasy: na trzech sąsiadujących szczytach wytyczono ich aż 110 km, z czego większość oznaczona jest wprawdzie kolorem czerwonym, ale zwykle są wystarczająco szerokie, a w najtrudniejszych miejscach można skorzystać z łagodniejszych objazdów. Skądinąd póki tych 110 km nie poczułem w nogach nie mogłem uwierzyć, że jest ich aż tyle, bo sama stacja sprawia wrażenie kameralnej.

 (Fot. Marek Długopolski)

Na dodatek trasy są perfekcyjnie naśnieżone: swoje robi zarówno tutejszy mikroklimat, kształtowany przez częste niże znad Adriatyku, które przynoszą śnieg, jak system sztucznego dośnieżania, obejmujący… 100 proc. nartostrad.
Kiedy w styczniu miałem okazję jeździć w Nassfeld, naturalnego śniegu nie było akurat zbyt wiele (zwłaszcza w porównaniu z innymi częściami Alp: Tyrolem czy Voralbergiem w tejże Austrii czy też szwajcarskimi i francuskimi). A mimo to dzięki armatkom i profesjonalnemu przygotowaniu tras jeździło się przednio – i to niezależnie od pory dnia.

Nie bez znaczenia są wreszcie rozmaite rodzinne promocje. Gdzie bowiem, na przykład, dziecko (poniżej 8 roku życia) dzielące pokój z rodzicami (bądź dziadkami) dostanie za darmo zakwaterowanie, wyżywienie, skipass, sprzęt i kurs w szkółce narciarskiej? A taką właśnie promocję szykuje Nassfeld od 17 marca do końca sezonu (czyli do 15 kwietnia). Przez cały tzw. niski sezon obowiązuje też inna unikalna oferta: otóż dzieci poniżej 15 roku życia mogą wypożyczyć sprzęt za… euro dziennie.

Kluczowym jednak pomysłem na rozwój Nassfeld okazuje się zainwestowanie w Millennium Express – nowoczesną kolejkę gondolową, która pozwala dostać się do centrum stacji na Kofelplatz Madritsche (ok. 2000 m n.p.m.) z doliny Gailtal. Jeszcze kilka lat temu bowiem do Nassfeld prowadziła jedynie wąska, kręta i stroma droga, zagrożona na dodatek lawinami. Wystarczyła większa fala opadów i stacja stawała się niedostępna. Teraz można do niej dotrzeć w niespełna 20 minut praktycznie bez względu na pogodę.

Millennium Express jest na dodatek najdłuższą tego rodzaju kolejką w Alpach – ma blisko 6 km długości (pokonuje przy tym 1309 m różnicy poziomów). Równocześnie przyczynia się walnie do rozwoju całej doliny, bo wielu gości nocuje właśnie w wioskach na dole: kwatery są tam dużo tańsze niż w, świetnych zresztą, hotelach w samym, położonym na wysokości 1500 m n.p.m., Sonnen Alpe Nassfeld. Do kolejki zaś ze wszystkich zakątków dolin Gailtal i Gitschtal oraz znad jeziora Weissensee kursują skibusy. Znaczenie ma i to, że nie trzeba wozić z sobą nart: wielka przechowalnia przy dolnej stacji Millennium Express jest bowiem gratis. Widocznie jakoś się to Nassfeld opłaca .

 Ostatni fragment trasy Carnia przy dolnej stacji Millennium Express (w każdy piątek oświetlany na długości 2,2 km, a więc dostępny do jazdy także nocą)

Tak samo warto, jak się okazuje, stworzyć strefy darmowego dostępu do Internetu w najpiękniejszych widokowo punktach stacji. Chodzi o to, by goście mogli od razu podzielić się ze znajomymi wykonanymi ad hoc zdjęciami swoich narciarskich wyczynów czy też widoków, które mają okazję podziwiać (m.in. Grossglocknera, najwyższego, liczącego 3798 m n.p.m, szczytu austriackich  Alp, ale też Dolomitów – Nassfeld leży wszak na samej włosko-austriackiej granicy: jej linia przebiega granią Troghohe, na którą można wyjechać jedną z kolejek). Bo przecież takie fotografie są doskonałą formą reklamy także samego Nassfeld.

 (Fot. Marek Długopolski)

Na dodatek dostępna jest również – znowu gratis – specjalna aplikacja na telefon, która „rozpoznaje” okoliczne szczyty i „podpisuje” je na zdjęciu! 

Gratisowa przechowalnia i takież punkty WiFi należą do tzw. miłych niespodzianek, które serwuje stacja w ramach programu pod nazwą „Nice surprise” właśnie. Kolejną ma być możliwość taniego serwisowania sprzętu na… szczycie Kofelplatz Madritsche (faktycznie ostrzenie i tuning krawędzi oraz smarowanie na gorąco ślizgów kosztuje 7 euro – jedyna wątpliwość związana jest z ekspresowym czasem usługi, bo nie jestem pewien, czy w 5 minut da się wykonać ją dostatecznie precyzyjnie).

O promocji Nassfeld poprzez wydarzenia (czy raczej zabawy) w rodzaju „Schlag das Ass” już tu pisałem („Najdłuższy alpejski wyścig świata”, 30 stycznia b.r.).

Niezależnie od śniegu, urozmaiconych tras, widoków itp. w stacji, która w widoczny sposób stara się o gości, po prostu miło się jeździ.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. Dopiero teraz odkryłem Pana blog Super tematy Książka sklep potrzeb kulturalnych już kupiona i przeczytana

css.php