Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

9.02.2012
czwartek

Südtirol dzieciom

9 lutego 2012, czwartek,

Trwają ferie, więc może warto przedstawić kilka pomysłów, jakimi narciarskie rodziny z dziećmi przyciąga włoski Tyrol Południowy. Zwłaszcza, że niektórych można użyć także w Polsce (by nawiązać do niedawnej dyskusji o poziomie oferty rodzimych i zagranicznych stacji zimowych).

Oczywiście, Południowy Tyrol zapewnia, że wśród jego gości rodziny mają szczególne miejsce. Znamienne skądinąd, że deklaracje takie składają dziś praktycznie wszystkie regiony narciarskie – także te, które dotąd stawiały raczej na klientelę typu bon vivants (m.in. szwajcarskie Davos) czy też zwolenników narciarstwa ekstremalnego (jak choćby, także szwajcarskie, Nendaz).

Südtirol chwali się zatem, po pierwsze, siecią 26 hoteli przystosowanych do potrzeb dzieci. Tzw. Familienhotels Südtirol oferują wycieczki dla rodzin, osobne menu dla najmłodszych, sale zabaw, opiekunów organizujących dzieciom czas wolny itd. Specjalne jest podobno (m.in. poprzez bezpieczne materiały wykończeniowe) nawet umeblowanie pokoi.

Magnesem mają być również rozmaite imprezy. I tak, na przykład, w Croda Rossa/Rotwand (dolina Alta Pusteria/Hochpustertal) prócz jazdy na nartach i sankach furorę wśród małych gości robią ponoć gigantyczne bałwany oraz możliwość podziwiania sporego stada reniferów.

Na zboczach Monte Cavallo/Rosskopf  (dolina Valle Isarco) wytyczono z kolei najdłuższy we Włoszech naturalny torem saneczkowy – pozwalający na 9,6 km nieprzerwanej jazdy! Dzięki sztucznemu oświetleniu można z niego korzystać także w nocy, zwłaszcza, że w każdy wtorek i sobotę, między godziną 19.00 a 22.00, na szczyt kursuje kolejka, która dowozi chętnych na początek zjazdu.

W Carezza/Karersee dzieci w każdy wtorek mogą wybrać się na emocjonującą wyprawę narciarską „Śladami króla Laurina”. Podczas niej nie tylko w zabawny sposób uczą się jazdy na nartach, ale też poznają malownicze hale i lasy u podnóża masywu Catinaccio/Rosengarten oraz południowotyrolskie baśnie i legendy.

Z kolei rodziny, które na kwaterę wybiorą którąś z farm oznaczonych logo „Czerwonego Koguta”, po dniu spędzonym na stoku mogą razem z właścicielami opiekować się ich zwierzętami i poznawać inne rozmaite sekrety codziennego życia w górach. Naturalnie także posiłki podawane na takiej farmie różnią się zapewne od tych serwowanych w zwykłych hotelach.

I wreszcie, co równie istotne, na obszarze Dolomiti Superski dziecko poniżej 8 roku życia jeżdżą gratis (jeśli skipass kupi opiekująca się nim osoba dorosła), a mające od 8 do16 lat – z 30 proc. zniżką. Zniżki na karnety dostają także rodziny wielodzietne – z trójką lub więcej dzieci. (Ta akurat promocja mogłaby być bardziej okazała – przykładowo w Tyrolu austriackim za darmo jeżdżą dzieci do 10 roku życia).

W wielu hotelach w regionie na rodziny czekają również korzystne „Pakiety urlopowe“, czyli zniżki na zakwaterowanie i wypożyczenie sprzętu.

I wreszcie: w Południowym Tyrolu wiele wypożyczalni udostępnia dzieciom za darmo kaski – bo od wielu już lat dzieci poniżej 14 roku życia muszą tu podczas jazdy na nartach czy desce mieć założony kask!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 11

Dodaj komentarz »
  1. Oferty gospodarstw agroturystycznych oznaczonych „czerwonym kogutem” oferują miastowym coś , czego nie mają u siebie. A mianowicie zapach zwierząt, konkretnie bydła. W niektórych ofertach jest to zaznaczone, bo nie każdemu może taki zapach przez 24 godziny odpowiadać.
    Trzy lata temu w takim schronisku – gospodarstwie schroniliśmy sie przed burzą. W sumie było ok. 10 wedrowców. Niemcom najbardziej smakowało mleko prosto od krowy, chociaż było droższe od talerza Knodlsuppe. Największą atrakcją była toaleta, aussen um die Ecke, w czasie burzy.

  2. Prawdopodobnie jeszcze w lutym Koleje Śląskie uruchomią nowe połączenia narciarskie Katowic z Wisłą. Po wykupieniu biletu ze skipasem w Wisle będzie czekał darmowy skibus który zawiezie narciarzy na stok i z powrotem. Tylko dlaczego tak późno, jak zima sie kończy
    http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/504303,pociagiem-dojedziesz-pod-wislanski-stok,id,t.html

  3. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  4. Miłośników gór można znaleźć nawet wśród największych polityków w Europie . Żelazna Kanclerz, Pani Angela Merkel, latem w sierpniu, już piąty raz spędziła urlop w południowotyrolskim Sulden.
    http://www.bild.de/reise/bams/angela-merkel/sulden-suedtirol-sommerferienziel-13468564.bild.html

  5. Panie Andrzeju,
    jeżdżąc swego czasu w Soldzie/Sulden nie wiedziałem, że to także ulubione miejsce Pani Kanclerz (co z tego, że latem :). A co do miłosników nart wśród politycznych VIP-ów, to chyba najgłośniejszym jest ostatnio (i będzie w związku z olimpiadą w Soczi) jednak Władimir Putin….
    Jeśli zaś chodzi o narciarskie pociągi, to dawno temu jeździł taki z Krakowa do Ustronia i Wisły (tylko w weekendy – wczesnym rankiem i powrót wieczorem)- wiem, bo chętnie korzystałem. Patent z biletem na pociąg łączonym z karnetem na wyciągi (z dużą zniżką oczywiście) od lat stosowany jest w Szwajcarii – chociażby w Gryzonii (Scuol, St. Moritz, Davos itd.). Napiszę o tym wkrótce – i o innych zaletach faktycznie niebywałych tamtejszych kolei – w tzw. zakładce „Odkryj Szwajcarię” http://www.polityka.pl/odkryjszwajcarie
    na portalu „Polityki”.

  6. Jeszcze na temat przyjazny dzieciom.
    W Sulden zrobiono scieżke dydaktyczną NATURARONDA która rozpoczyna się w centru wioski przy dolnej stacji krzeselek Kanzel, wiedzie do wodospadu na potoku Suldenbach i wraca druga stroną dolinki potoku do dolnej stacji kolejki. Najciekawszym elementem jest most wiszący dł 44 metry i wysokości 22 metry nad Suldenbach, z którego można podziwiać wodospad wys ok 50m na potoku. Wodospad z kolejki jest niewidoczny. Jest też druga ścieżka , „Kulturalna”, dookoła wioski, dł 8 km.
    http://www.sulden.com/pdf/Naturaronda_dt.pdf
    Co do polityków narciarzy, Pan Putin jeździ na łyżwach, na nartach, pływa,ćwiczy karate, ale przecież jest to były agent służb specjalnych, to chyba nic dziwnego.
    Pozdrawiam

  7. i warto dodać drodzy Panowie, iż ze Śląska lub z Galicyjej to tylko ok. 1000 km czyli 11-12 godzin jazdy! po nie najgorszych w sumie drogach (choć w zimie trochę kłopot). Jak to zestawić z przywołanym tu przez Pana Redaktora czasem podróży z Krakowa do Wisły albo czasem „spaceru” po Zakopiance…. A gdy skończą wreszcie ten brakujący odcinek A1 do Ostravy – to nie tylko na Stodolni będzie bliżej…..
    Ach miała Nasza Monarchia swój urok…
    a Sulden piękna jest i polecam

  8. Galicyjok
    12 lutego o godz. 20:47
    Witaj Galicyjoku.
    Te brakujące odcinki A1 i D1 mają byc oddane do lata. Wtedy od Krakowa można będzie do Południowego Tyrolu lub Tyrolu jechać prawdziwą autostradą. Latem z południowych okolic Katowic w okolice Sulden jest 14 godz spokojnej jazdy, ale ja to rozkładam na dwa dni, dojeżdżając do Insbrucka na parking Trofana (najlepszy jaki w swoim długim życiu widzialem), po przespaniu sie w samochodzie i porannym prysznicu jestem po 2,5 godzinach jazdy w Sulden. Zostawiamy bagaże na kwaterze i natychmiast w góry. W ten sposób jesteśmy o jeden dzień urlopu do przodu, przy tym samym koszcie.
    Pozdrawiam

  9. witaj Andrzeju,
    dobry pomysł – my ostatnio robilismy postoj w Wiedniu lub Kismarton (obecnie Eisenstadt) lub Pozsony’iu (Bratislava). Ale dawniej to non stop przez noc by zobaczyć świt nad Gardą…
    muszę spróbować. ake chyba poczekam do wiosennej przerwy
    pozdrawiam

  10. A ja już dziś jeżdżę z Krakowa w Alpy prawdziwą autostradą – przez Niemcy. Nocleg robię w Monachium – oczywiście ze śniadaniem w postaci bawarskiej białej kiełbasy ze specjalną słodką musztardą Weisswurst Senf i miejscowym preclem (lepszym zwykle niż większość sprzedwanych w Krakowie). Niemieckie drogi są świetne, kierowcy jeżdżą tam uprzejmie (czy też zawodowo), policja nie zastawia pułapek (choć jeśli są gdzieś na autostradzie ograniczenia, to trzeba ich przestrzegać). Droga nieco dłuższa, ale komfort chyba większy.

  11. Szanowny Panie Redaktorze,
    muszę spróbować – ciężki mi się oderwać od przyzwyczajeń nabytych latami zwłaszcza, że do czeskiej i słowackiej granicy „rzut beretem” – a prócz gór także Obereadria jest celem wypraw więc ten cesarski trakt nr 1 przez Morawską Bramę najbliższy….
    ale istotnie czas na zmianę jak patrzę na mapę ale nie przeszkadza to, iż na oko trasa przez Bawarię ok. 200 -300 km dłuższa?

css.php