Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

9.09.2011
piątek

Promień, niestety, wydłużony

9 września 2011, piątek,

Komisja techniczna FIS zdecydowała, że w sezonie 2012/13 promień skrętu nart gigantowych sięgać ma 35 m dla mężczyzn i 30 m dla kobiet. Wpłynie to nie tylko na technikę pokonywania slalomu i bezpieczeństwo alpejczyków, ale także na parametry sprzętu dla amatorów.

Początkowo Międzynarodowa Federacja Narciarska chciała, by narty gigantowe dla mężczyzn musiały mieć minimum 195 cm długości i promień skrętu 40 m! Dla pań proponowano narty o długości 188 cm i promieniu co najmniej skrętu 35 m. Wedle portalu NTN Snow & More Magazine (który skądinąd unowocześnił właśnie tzw, layout) wciąż otwarta pozostaje kwestia wysokości płyty wiązań: FIS chce obniżenia jej o 8 mm, producenci i zawodnicy są przeciwni.

Wielu alpejczyków za absurdalny uważało już sam pomysł zwiększania promienia skrętu  (pisałem o tym w nocie „Awantura o długość”, 28 lipca b.r.). W adresowanym do FIS proteście żądali opublikowania wyników badań, na podstawie których powzięto decyzję o tak drastycznych zmianach norm tyczących sprzętu. Pytali też przy okazji, dlaczego FIS nie zajmuje się ustawieniami tras, sposobem ich przygotowania i innymi czynnikami wpływającymi na bezpieczeństwo konkurencji alpejskich.

Sportowcy zgadzają się jedynie na zwężenie nart na odcinku pod butem. Twierdzą, że obniżenie płyt grozi upadkami z powodu „wybutowania”. Zauważają również, że nowe przepisy faworyzują atletycznie zbudowanych zawodników i zawodniczki. Dodają, że technika carvingowa dodała narciarstwu atrakcyjności, a cofanie się do lat 80. może przynieść alpejskiej branży handlową i wizerunkową katastrofę.

Pod protestem – połączonym z propozycją kompromisu w postaci ewentualnego zwiększenia promienia do najwyżej 30 m – podpisało się prawie dwustu zawodników, w tym wiele sław Pucharu Świata. Wśród kobiet są to m.in. Julia Mancuso (Włochy), Elisabeth Görgl (Austria), Tania Poutiainen (Finlandia), Martina Schild  (Szwajcaria), Anja Pärson (Szwecja), Tina Maze (Słowenia). Zaś wśród mężczyzn: Ivica Kostelić (Chorwacja), Ted Ligety i Bode Miller (Stany Zjednoczone), Christiof Innerhofer (Włochy), Felix Neureuther (Niemcy), Christoph  Noesig (Austria), Julien Lizeroux, Jean-Babtiste Grange i Maxime Tissot (Francja), Kalle Palander (Finlandia), Avel Svindal Axel  (Norwegia), Didier Cuche, Carlo Janka, Didier Defago i Daniel Albrecht (Szwajcaria).

Jak oblicza NTN, z pierwszej czterdziestki slalomu i giganta kobiet protest sygnują 32 zawodniczki. Z kolei wśród mężczyzn – dziesięć czołowych nazwisk z rankingu PŚ w slalomie i gigancie, 25 zawodników z trzydziestki i 41 nazwisk z czołowej pięćdziesiątki.

Początkowo pomysły działaczy ostentacyjnie wsparli Beniamin Raich i Marlies Schild (Austria), ale w końcu także oni przyłączyli się protestujących. Najbardziej radykalne stanowisko zajmuje Lindsey Vonn (USA), która jest przeciwna jakimkolwiek zmianom.

Co jednak najważniejsze, większy promień skrętu w nartach zawodniczych wyznaczy też tendencję w nartach produkowanych dla amatorów – w każdym razie tych określanych jako gigantowe. A efektem będzie dalsze pogorszenie bezpieczeństwa na stokach.

Szczęśliwie wobec tak powszechnego oporu prezydent FIS Gian-Franco Kaspar zasugerował ostatnio, że wciąż możliwe są dalsze negocjacje z zawodnikami.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 33

Dodaj komentarz »
  1. A może Pan wytłumaczyć o co chodzi? Dlaczego mniejsze bezpieczeństwo, na co ma wpływ dłuższy lub krótszy promień skrętu itp. Niech się Pan przyłoży do pracy. To jest ogólne pismo opinii i blog dla amatorów a nie biuletyn techniczny FIS.

  2. Już się przykładam :).
    Promień skrętu narty – jak sama nazwa wskazuje – wyznacza optymalną odległość między kolejnymi skrętami, jakie wykonuje narciarz. O ile oczywiście ten chce w pełni wykorzystać możliwości swojego sprzętu i stara się jechać skrętem ciętym (czyli na tyle, na ile się da, nie wprowadza nart w ześlizg, lecz możliwie największe odcinki trasy pokonuje na krawędziach).
    Im więc większy promień skrętu nart tym większa prędkość jazdy, bo narciarz rzadziej wykonuje skręty.
    Większe zaś prędkości oznaczają siłą rzeczy większe zagrożenie na nartostradach.
    Kłopot też w tym, że wzorowane na zawodniczych race’owe narty gigantowe kupuje – z ambicji czy snobizmu – wielu amatorów. Nie biorą pod uwagi swoich umiejętności i warunków, w jakich jeżdżą – a w efekcie mają potem trudności z opanowaniem tych nart.

  3. Nie jestem do konca pewien, czy Autor ma racje w sprawie amatorow. W czasie mojej dorocznej wyprawy do ktoregos osrodka narciarskiego w USA (Aspen, albo Salt Lake City) narty zawodnicze GS moge z daleka wypatrzec w porze obiadu. Stoi sobie rzad stojakow gesto obstawionych setkami nart co najwyzej mojego wzrostu (170 cm), i pomiedzy nimi doslownie pare par nart dluzszych i wezszych, ktore samym swoim wygladem zwracaja uwage. Nie wiem, jak jest w Europie. Jednak w USA nie moge powiedziec, zebym widzial wiecej niz tuzin takich nart w czasie tygodniowego wyjazdu.

    Jesli idzie o bezpieczenstwo na udeptanych szlakach, to glowna przyczyna brawury jest (a) testosteron, (b) piwo albo inny alkohol, oraz (c) brak umiejetnosci. Brawurowi „eksperci” z reguly maja narty taliowane czyli carvingowe. Mi sie nie wydaje, zeby wydluzenie nart czolowki zawodnikow GS mialo jakikolwiek wplyw na wybor nart przez „ekspertow”, ani tym mniej na czynniki a, b, c.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Krzysztof Burnetko – Dziękuję, przyłożyl się Pan :-). Już rozumiem. Ja mam lat 65 i choć jeżdżę na taliowanych – to nie żadnym carvingiem w poprzek stoku ale jak za młodych lat – twarz i tułów prosto do dołu, nogi razem jak związane i hop, hop, hop w linii stoku. Kiedyś dziewczyny szalały, teraz to archaizm ale ja inaczej nie potrafię… :-). Tylko narty krótsze.

  6. Także dzisiaj dziewczyny, gdy widzą narciarza jadącego wprawdzie starą techniką, ale sprawnie i pięknie (och, to kolanko w kolanko), to też szaleją :).

  7. „Narcirz 2 pisze: Cytat: Jesli idzie o bezpieczenstwo na udeptanych szlakach, to glowna przyczyna brawury jest (a) testosteron, (b) piwo albo inny alkohol, oraz (c) brak umiejetnosci”.
    Ma oczywiscie racje, ale najgorsza jest sumacja tych punktow. Brak umiejetnosci wynika tez z tego, ze rodacy rzadko uczeszczaja do szkol narciarskich. Ja (wiek 60) od ponad lat piecdziesieciu na nartach i regularnie 1-2x/rok w czasie urlopu biore „nauki” w szkolce. Nie tylko zeby odswiezyc umiejetnosci, ale tez poznac nowe techniki. W ten sposob laduje zawsze w grupie pierwszej w szkolce po kwalifikacyjnym zjezdzie. Klopot tylko w tym, ze tam sa zwykle mlodsi, srednio o 20 do 40 lat. Akondycja 60-latka….
    KS

  8. @Karol Sawicki
    ….a kondycja 60-cio latka.
    Otóz Kolego spotkałem w tym roku na Schontauspitze , 3325m, starszego pana, jak sie okazało później w czasie rozmowy miał ukończone 80 lat. Kondycją nie odbiegał od nas, 50 i 54 lata. Moi znajomi 61 i 66 lat śmigaja po górach jak kozice. Wiek ma mało wspólnego z kiepska kondycją.
    Nie mam na myśli wyczynu, tylko rekreację.
    Pozdrawiam

  9. Moi kompani z wypraw narciarskich do Tignes to Marek Tarnowski – lat, nie wymawiając, 80. i Zdzisio Adamik – lat 85. A jeżdżą, że pozazdrościć – często także poza trasami. Inna rzecz, że na nartach spędzali od zawsze mnóstwo czasu, a Marek – tak jak Pan Karol – rok w rok jeździ na obozy PZN, by się doszkalać (choć jest instruktorem od ponad pół wieku i jednym z pierwszych polskich absolwentów słynnej Ecole Nationale de Ski et d’Alpinisme w Chamonix).

  10. Ja kiedys w Bristol na muldach spotkalem starszego pana. Jezdzil znakomicie. Dialog byl mniej wiecej taki.
    Ja: Swietnie jezdzisz.
    On: Dziekuje. Jak myslisz, ile mam lat?
    Ja: Nooo… szescdziesiat.
    On: Siedemdziesiat piec. A jak myslisz, kiedy zaczalem jezdzic?
    Ja: Nooo… w szkole sredniej?
    On: Kiedy poszedlem na emeryture.

  11. „Brak umiejetnosci wynika tez z tego, ze rodacy rzadko uczeszczaja do szkol narciarskich.”

    Byc moze. Jednak tak prawde mowiac to ja nie wiem, czy te szkoly rzeczywiscie czegos ucza. Z mojej praktyki wynika, ze najlepiej ucza muldy. Mulda nie instruktor. Nie mozna sie przymilic. Mulda jest tam, gdzie jest. Trzeba sie dostosowac. Jesli sie nie dostosowadc, to mulda podcina nogi. Muldy bezlitosnie i automatycznie pokazuja wady postawy.

    Trzeba jezdzic po muldach pomimo siniakow. Po kilku latach mordegi przychodzi objawienie.

  12. Jesli idzie o narty taliowane, to pozbylem sie zdecydowanie moich Salomonow Hurricane. To nie byly zle narty. Ale znalazlem lepsze. Wygladaja jak nieszczescie, ale jak jezdza. Juz byla o tym mowa tu na blogu, ze narty zadarte w druga strone to jest duzy postep w stosunku do nart taliowanych.

    A poza tym nie ma jednych nart na wszystkie okazje. Moj zestaw standardowy wyglada tak:

    1. Salomon Exp Lite 8x Pr4 okolo 180 cm. Szerokosc pod butem 65 mm. Ledwo, ledwo taliowane. Miekkie i elastyczne. Tak stare, ze nawet babcia nie pamieta. Przeznaczenie: miekkie wiosenne muldy. Nie trzymaja na lodzie. Poniewaz sa stare i nie do dostania, to kupilem na gieldach podobne zapasowe dwie pary o bardzo podobnej charakterystyce, kiedy mi sie w koncu rozkleja oryginaly (odpukac).

    2. Head Mad Trix Mogul 171 cm. Takze 65 mm pod butem. Troche mocniej taliowane. Sztywne. Przeznaczenie: twarde muldy pokryte lodem. Jedyne narty, na ktorych moge pokonac muldy usypane dla „freestylers”, kiedy jest mroz i muldy sa zlodowaciale.

    3. Rossignol S3 Koopman 177 cm, 98 mm pod butem. Wygiete w druga strone, ale bez przesady. Bardzo uniwersalne. Ku mojemu zdumieniu lepiej cieły, niz taliowane Hurricany, choc tak na oko talia niewielka. Prawie tak zwrotne na miekkich muldach, jak #1. Moje jedyne narty na puch, drzewa, i inne atrakcje Gor Skalistych. Paskudna grafika, ale w koncu narty to nie obrazek. Mozna patrzec w inna strone.

    A jesli idzie o ubite trasy… a co to jest „ubita trasa”?

  13. Jesli idzie o promien skretu. Jakis czas temu zaczalem sobie zbierac materialy do przezentacji o jezdzeniu na nartach, ktora moze kiedys gdzies wyglosze. Koniecznie chcialem miec zdjecia albo wideo pokazujace „carving”, wiec zaczalem sie przymierzac i przygladac, zeby zlapac w obiektywie ktoregos eksperta z Bristol. Robilem takze zdjecia sladow, jakie zostaja po takim ekspercie. I zauwazylem rzecz zadziwiajaca. Wszystkie te slady na oko wygladaja tak samo. Kto by nie przejechal, to jego skret na szerokosc zajmuje okolo polowy szlaku o nazwie Rocket Run, a na dlugosc okolo jeden odstep miedzy slupami wyciagu. Jakby sie umowili. A przeciez chyba nie wszyscy maja takie same narty.

    Zaczalem wiec podejrzewac, ze ten promien skretu to jest jakas lipna sprawa. Mysle sobie raczej, ze kazdy ekspert mniej wiecej jedzie tak, jak mu aniol stroz pozwala. To znaczy tak szybko, jak sie da, ale zeby jednak sie zmiescic od sciany do sciany. Stad ta polowa szerokosci. A dlugosc skretu wynika z szybkosci i szerokosci. Nie da sie skrecic bez upadku w tym miejscu na mniejszej odleglosci, niz mniej wiecej odleglosc od slupa do slupa. I dlatego kazdy ekspert skreca mniej wiecej tak samo, cokolwiek by mial napisane na deskach.

    Druga uwaga na ten sam temat jest taka. Ponizej polecam bardzo ladne zdjecie ubitego szlaku. I niech teraz ktos sprobuje skrecic takim promieniem, jaki ma napisany na deskach. Zycze powodzenia!
    http://www.mogulskiing.net/

  14. @Narciażu, nie wiem czy pamiętasz trasę „golgota” w Szczyrku z Pośredniego na Solisko. Przed 30-tu laty tam to były muldy. Waska trasa, nachylenie do 40 stopni, muldy z lodoszreniu. To była jazda, przynajmniej kolejek do orczyka nie było.
    Pozdrawiam

  15. Ale błąd ortograficzny popełniłem w poprzednim wpisie, pisząc „narciażu”, ale wstyd. Przepraszam.
    Mam pytanie do Szanownych Blogowiczów i Redaktora, gdzie można nabyć narty do chodzenia po śniegu, np. po lesie, polach. Nie chodzi mi o narty skiturowe, kiedyś, w słusznie minionych latach, nazywły sie „narty śladowe”. Biegowki mnie nie interesują, są za wąskie.
    Pozdrawiam

  16. Mam jeszcze coś na deszczowe dni dla wielbicieli gór. Codziennie są dodawane nowe opisy tras ze zdjęciami. Miłego oglądania.
    http://www.hikr.org/

  17. O Golgocie duzo slyszalem, ale w Szczyrku bylem tylko raz i chyba wtedy byla zamknieta. W kazdym razie nie przypominam sobie zjazdu ta trasa. No, umiejetnosci byly nie takie. Bylem mlody i niedoswiadczony. Teraz by mi sie na pewno podobalo.

    A jesli idzie o zdjecia, to polecam chwile skupienia przed zjazdem. Naprawde tam zjechalem, i nawet nie bylo to trudne. Caly sekret polega na wykadrowaniu zdjecia, zeby wygladalo grozniej, niz w rzeczywistosci.
    Chwila skupienia przed…

  18. A tutaj jest inne moje ulubione zdjecie. Naprawdę polecam przepowiedziec sobie teorię skrętu „carvingowego”, a potem ją ewentualnie wyprobowac w tym miejscu. Efekty mogą byc zadziwiające.
    Skręt „carvingowy” w miejscu do tego przeznaczonym.

  19. Na koniec moja dyzurna kolekcja sprzed bodajze trzech lat. Od tego czasu wymienilem Salomony Hurricane na Rossignole S3. (Chodzi o te najbardziej z prawej.) To bylo tak. Pojechalem do Deer Valley. Pod jednym z wyciagow byla tam wypozyczalnia Rossignola, w ktorej mozna bylo wziac ich najnowsze narty na dwie godziny za darmo. Wyprobowalem kilka par w ten sposob, ze jechalem na moich Salomonach, a potem powtarzalem te sama trase na wypozyczonych Rossignolach. Porownanie bylo na tyle druzgocace, ze natychmiast po powrocie kupilem Rossi S3 przez internet i wystawilem Salomony na sprzedaz. Przy czym nie idzie tu o znak firmozy, tylko o technologie. Mysle, ze podobnie wypadloby porownanie Salomonow Czar, ktore sa podobne do Rossi S3, z dowolnymi nartami taliowanymi. Po prostu, czas technologii taliowanej juz minal, o czym jeszcze nie wszyscy wiedza.
    Kazdy narciarz powinien miec ze cztery pary.

  20. Administratorze, wyrzuc spammera…. kijkiem narciarskim.

  21. Skoro byla mowa o muldach i drzewach, to polecam dwa filmiki. Oba krecilem z wolnej reki przy pomocy zwyklego aparatu cyfrowego, ktorym robilem tez wszystkie inne moje zdjecia. Niestety, obraz troche sie trzesie. Ale daja pewne wyobrazenie i wprowadzaja w odpowiedni nastroj przed nowym sezonem.

    Muldy w Bristol:
    http://www.youtube.com/watch?v=EgVdgXiMxQw&NR

    Choinki w Utah:
    http://www.youtube.com/watch?v=VYYhslDors0

  22. @narciarz2 – błagam Pana, proszę sobie założyć własnego bloga, na którym będzie mógł Pan wypisywać wszystkie powyższe bzdury.
    Zrobił Pan sobie własny folwark z tekstu Pana Krzysztofa. Szkoda, że nie zawarł Pan jeszcze informacji, z której toalety w „Deer fuckin Valley” się Panu lepiej korzystało.

    Odbiegł Pan w sposób okropny od właściwego tematu tekstu, który dla świata narciarskiego jest aktualnie bardzo istotny.

    Wracając do właściwego tematu:
    Konkluzja o przełożeniu zwiększenia promienia skrętu i długości nart przez FIS na bezpieczeństwo na stokach w mojej opinii jest prawdziwa w pewnym aspekci.

    Poniekąd inne są w mojej opinii przyczyny:
    Po pierwsze racją jest, że wyczynowe narty są używane przez coraz większą liczbę osób i w związku z tym można przewidywać, że również te ze zwiększonym promieniem i długością pojawią się na stoku.

    Po drugie osoby, które w chwili obecnej poruszają się po stoku skrętem równoległym na pewno nie zrezygnują w najbliższym czasie z tego skrętu na rzecz ześlizgu.
    Z powyższego wynika, że będą się poruszać skrętem równoległym na nartach o zwiększonym promieniu i zwiększonej długości.

    W tym momencie następuje mam odmienny pogląd. Mianowicie przy skręcie równoległym gdzie narty są prowadzone przez 98% czasu na krawędzi nie ma znaczenia ilość wykonanych skrętów. Prędkośc narciarza będzie taka sama przy trzech i pięciu skrętach jezeli oba są wykonane w sposób idealny śladem ciętym.

    Znaczenie będzie miała z pewnością długość nart. Zwiększona długość = zwiększona prędkość narciarza oraz zmniejszenie tak zwanego panowania nad nartami.

    Zwiększona prędkość oraz zmniejszenie panowania nad nartami spowoduje oczywiście zmniejszenie bezpieczeństwa na stoku.

    Co musi się zmienić? Otóż to co do tej pory zaczyna być wprowadzane czyli zmiana w technice poruszania się na nartach.
    Od pewnego czasu można zauważyć ewolucję (tudzież dewolucję) nauczania narciarstwa w kierunku poruszania się śladem ślizgowym. Zwiększenie promienia i długości nart będzie sprzyjało zmianom w technice jazdy w powyższym kierunku.
    Konkludując:
    Zwiększona długość i promień skrętu w nartach zmniejszy bezpieczeństwo na stokach, z drugiej jednak strony spowoduje zmiany w technice poruszania się na nartach, która w założeniu będzie się opierała na śladzie ślizgowym, a co za tym idzie zwiększy się panowanie nad nartami i zmniejszy prędkość co poprawi bezpieczeństwo na stoku.
    Ciężko zdecydować, które z powyżej przedstawionych rozwiązań będzie miało miejsce w przyszłości.

  23. Szanowni Państwo,
    widzę, że temat budzi emocje, więc będę go oczywiście kontynuował. Swoją opinię zgodził się m.in. ujawnić ekspert na co dzień analizujący tendencje w technologiach sprzętu narciarskiego, ale też obserwujący trendy w metodyce treningu alpejczyków i szkolenia amatorów. Zapis rozmowy z nim – wkrótce!
    Za wszystkie opinie jestem wdzięczny – oczywiście także narciarzowi2 (sam słyszałem nader pochlebne opinie o Rossignol S3 – i to od najlepszych polskich freeride’rów:).

  24. Najuprzejmiej przepraszam Pana eazzy_d. Obiecuje nie odbiegac od właściwego tematu tekstu, który dla świata narciarskiego jest aktualnie bardzo istotny.

    Niestety, na nartach jestem praktykiem, a w cywilu fizykiem eksperymentalnym. Gdybym byl fizykiem teoretycznym, to moglbym obficie zacytowac dzielo „The Physics of Skiing: Skiing at the Triple Point” dostepne na Amazonie, ktore to dzielo przeczytalem, bo dla świata narciarskiego jest ono aktualnie bardzo istotne. Tam sa wymienione procenty, a nawet rownania rozniczkowe. Serdecznie polecam wszystkim teoretykom jazdy na nartach. Niezwyke ciekawe. Tamze mozna sie dowiedziec, ze tzw. skret ciety czyli w pelni carvingowy jest matematycznie niemozliwy. Sa odpowiednie wykresy. Moge podac strone, jesli ktos jest zainteresowany. Po przeczytaniu poczulem sie zwolniony od wykonywania takich skretow, ktorych po prostu nie znosze pomimo tego, ze sa one bardzo istotne dla świata narciarskiego. Sa one jednak malo istotne dla sztuki przezycia w naprawde trudnych warunkach.

    Bedac praktykiem, relacjonuje to, co widze. A widze na przyklad to, ze ludzie jezdza na tym, co lubia i co aktualnie maja w piwnicy. Co w piwnicy, to na nogach. Nie wiem, jak w Europie, ale tak jest w USA. Nie znam nikogo, kto zmienilby swoje wysluzone narty tylko dlatego, ze ostatnio wydluzono narty kilku wyczynowcom. Na takich nartach nikt zdrowy na umysle nie wybierze sie na stoki rekreacyjne.

    Z tego nie wynika, zeby sobie nie podyskutowac. Ja ten temat lubie. Lubie takze teoretykow. To prawdziwa frajda obserwowac na stoku teoretyka jazdy na nartach.

  25. „Po drugie osoby, które w chwili obecnej poruszają się po stoku skrętem równoległym na pewno nie zrezygnują w najbliższym czasie z tego skrętu na rzecz ześlizgu.”

    Panu eazzy_d cos sie pomylilo. Rownolegle to sa narty. Jedna do drugiej mianowicie. Bedac rownoleglymi, moga sie albo zeslizgiwac albo nie. Moze eazzy_d sobie popatrzy na ponizsze wideo i postara sie zrozumiec to, co widzi. Zyczylbym zarowno eazzy_d jak tez sobie, zebysmy obaj potrafili cos takiego wykonac w praktyce.
    Co prawda zeslig, ale jaki rownolegly!

  26. Chcialbym serdecznie przeprosic Pana eazzy_d za zrobienie własnego folwarku z blogu Pana Krzysztofa. Tu i tak jest mniej wpisow, niz na blogu Pani Paradowskiej. But we are getting there. Pan eazzy_d zna angielski, skoro uzyl slowa „fuckin”. Wiec nie bede tlumaczyl, co to znaczy „getting there”.

    Rzecz w tym, ze temperatura spada. Liscie jeszcze na drzewach, ale juz czuc podmuchy zimna. Marzenia jak ptaki szybują po niebie. Budzi sie ochota do przegladania zdjec z zeszlych sezonow. W tym duchu namawiam do obejrzenia wideo. Trwa tylko pietnascie sekund, ale warte jest przeanalizowania. Ja sobie czasem ogladam to wideo klatka po klatce. Ten nieznany mi narciarz pokazal rzadką klase. Warto zwrocic uwage na szczegoly. Po pierwsze, co on takiego ma na nogach? Czy to sa narty carvingowe? Czy Panstwo slyszeliscie o firmie ID One? Ja nigdy nie slyszalem, az kiedys zapytalem jednego z muldziarzy, w ktorej piwnicy znalazl takie proste deski. Nie w piwnicy, tylko na internecie, padla uprzejma odpowiedz. Kosztują wiecej, niz najlepsze narty carvingowe, wyniosle dorzucil jego kolega. Strona internetowa jest mianowicie tutaj: idoneski.ca. Te narty tylko wygladają, jakby byly z piwnicy. Kto sie zna na rzeczy, ten potrafi docenic znak firmowy, ktory mial na deskach ten anonimowy narciarz.

    Po drugie, prosze sobie zatrzymac wideo i obejrzec pierwszy skret klatka po klatce. Najpierw zeslizg, potem krawedzie, potem mala chmurka sniegu, i wejscie w kolejny skret o promieniu dwa metry. Ten promien nie ma absolutnie nic wspolnego z nominalnym promieniem napisanym na nartach. Stąd moje stwierdzenie, ze nominalny promien skretu moze i cos oznacza, ale trzeba dobrze rozumiec, w jakich okolicznosciach to ma znaczenie. Moze przyjaciele Pana Krzysztofa skomentuja te uwagi.

    Poza tym prosze obejrzec i docenic ulozenie rak, prace kijkami, i ulozenie tulowia. Moim zdaniem jest to jeden z najbardziej perfekcyjnych zjazdow, jakie mialem okazje widziec w tym miejscu. Mialem szczscie, ze akurat udalo mi sie to sfilmowac.

    W tej sytuacji uwazam, ze nominalny promien skretu napisany na deskach jest dla świata narciarskiego bardzo istotny. Ale poza tym trzeba takze umiec sie tymi deskami posluzyc w sposob, jaki zademonstrowal ten anonimowy narciarz. Zadne dyskusje nie zastapia perfekcyjnie wykonanego rownoleglego prowadzenia nart tak, jak to dyktują okolicznosci. Z zeslizgiem tam, gdzie jest on aktualnie niezbedny. Tutaj akurat byl.

  27. My tu gadu, gadu o wydłuzonym promieniu bardzo istotnym dla świata narciarskiego, a Salomon tymczasem proponuje panom wybor pomiedzy Straznikiem, Dyktatorem, Rycerzem, Władcą, i Shugunem (to chyba bedzie Cesarz?). Nie wiem, co w tym towarzystwie robi Dwadziescia Dwanascie. Czy to jakis nowy meski symbol?

    Natomiast panie maja wybor pomiedzy Wampem, Lady, Gejszą, oraz Galaktyką. Nie wiem, czy bedac panią chcialbym sie pokazywac Rycerzom na deskach o nazwie Gejsza. Na Galaktykach pewnie i owszem.

    I tym sposobem okazalo sie, co jest istotniejsze dla dla świata narciarskiego.

    Salomon All Terrain Ski

  28. Podobno najlepsza wiadomosc to brak wiadomosci. Byc moze najlepszym komentarzem jest brak komentarzy, tak jak to sie zdarzylo pod nastepnym wpisem Pana Krzysztofa. Co prawda poslalem tam komentarz, ale jak dotad sie nie pokazal. Moze to i lepiej.

    W tej sytuacji wpisze tutaj kolejna uwage na temat nart i promienia. Jeszcze rok temu na stronie „all terrain” Salomona krolowala rodzina X-Wing: Hurricane, Fury, Tornado w dwu odmianach (z tytanem i bez) oraz kilka odmian dla poczatkujacych. Podkreslane bylo slowo „carving” i jak swietnie tną odmiany z wyzszej polki, a zwlaszcza Tornado Titanium. W tym roku jest inaczej. X-Wings zniknely bez sladu. Wszystkie narty „all terrain” mają zadarte tyly. Podkreslane jest raczej slowo „rocker”. Promien skretu raczej pokazny, ale w przypadku „rocker” ta liczba nie ma duzego znaczenia. Przeciwnie niz w przypadku nart taliowanych, nominalny promien nie definiuje zachowania narty na stoku.

    Jesli zalozyc, ze Salomon definiuje trendy, to wydaje sie, ze ewolucja przemyslu narciarskiego idzie w tym wlasnie kierunku. Moje wlasne badania przeprowadzone w „Dear fuckin Valley” pozwalaja mi zrozumiec, dlaczego tak sie dzieje.

    Mam nadzieje, ze ten komentarz sie ukaze….

  29. Infornmacja dla Narciarz2: sprawdziłem, komentarz nie dotarł. Może zapomniał Pan o wpisaniu kodu antyspamowego? Proszę o ponowne spróbowanie. Tu cenzury żadnej nie ma, zapewniam 🙂

  30. Panie Krzysztofie:
    sprobowalem po raz drugi poslac kometarz do nowego wpisu. Komentarza jak nie bylo, tak nie ma, ale system odpowiedzial mi jak nastepuje:
    Wykryto duplikat komentarza: wygląda na to, że już to powiedziano!

    Czyli system pamieta. Komentarz jest gdzies w kolejce, choc sie nie ukazal.

    Podejrzewam, ze brak komentarzy od kilku dni stad sie wlasnie bierze. Cos sie zatkalo.

  31. Coś się zatkało, bno sprawdziłem ponownie i w żadnej kolejce czekającego Narciarza2 nie ma. Czasem jakieś antyspamowe bariery widać wariują i nie puszczają dobrych komentarzy (częściej niestety przepuszczają spam :)), Już nie śmiem prosić Narciarza2, by zmienił ze dwa słowa w komentarzu,, bo wtedy może oszukalibyśmy maszynę :). Przepraszam tak czy tak za kłopoty. I polecam się nieustannie.

  32. Panie Krzysztofie:
    zrobilem, jak Pan poradzil. Zmienilem nie tyle dwa slowa, co poprawilem pare literowek. Komentarz zostal polkniety, ale sie nie pokazal pod nastepnym wpisem. Cos sie gdzies zacielo.

    Moze powinienem wyjasnic, ze z powodu antyspamu zawsze sobie zachowuje komentarz przed poslaniem (CTRL-A, CTRL-C). Jesli cos sie zatnie, to mam kopie w pamieci. Tym razem zwietrzylem problem, wiec zapisalem caly tekst na dysk. Moge go tutaj wpisac, ale moze lepiej byloby odblokowac system. Moze administrator moglby jakos pomoc?

  33. Jeszcze jedno… nie smiem sugerowac, ale moze Pan sam sprobuje wpisac komentarz jako jakis inny „nieuprzywilejowany” uzytkownik. To mogloby albo odblokowac system, albo pokazac, ze cos sie gdzies rzeczywiscie zatkalo.

  34. Nie mam nic do powiedzenia na temat maszyn smarujacych narty… poza tym, ze sam smaruje recznie przy pomocy kawalka smaru wielkosci mydelka, i ciagle nie jestem pewien, czy dzieki temu nastepuje poprawa. Wiec napisze na temat promienia. Polecam dwa zdjecia. Prosze nacisnac na podany link, a potem przejsc do nastepnej fotografii.
    Nordica Hellcat

    Prawda, ze dosc podobne? Podobna dlugosc i inne rozmiary. Podobny promien. A jednak te narty sa drastycznie rozne. Cytuje kawalek mojego komentarza na temat Hellcat: „Jak pisza znawcy, Nordica Hellcat to jest ostra brzytwa do jezdzenia po lodzie. I rzeczywisc​ie. Po ostatnich deszczach caly Bristol byl pokryty zywym lodem, po ktorym te narty jechaly jak noz przez maslo. Z latwoscia podazalem zlodzonym szlakiem pozostawio​nym po zawodach. Szczerze polecam te narty do jezdzenia po twardym zlodzonym sniegu.”

    Na nastepnym zdjeciu pokazuje Salomon X-Wing Hurricane. W sklepie trudno byloby je odroznic. Jednak na stoku: „Zalozylem te narty na nogi zaraz po Nordica Hellcat (poprzedni​e zdjecie). Werdykt: Hurricany slizgaja sie w bok na lodzie. Nie trzymaja krawedzi. Czy to znaczy, ze sa bezwartosc​iowe? Ani troche! To sa narty do jezdzenia w miekkim sniegu, a nie po lodzie.”

    Czyli promien to nie wszystko. Sa jeszcze inne cechy narty, takie jak sztywnosc, ktore nie sa ujete w „kanonicznej” trojce liczb nadrukowanych na desce. Z mojego doswiadczenia wynika, ze te inne cechy sa duzo wazniejsze, niz suche liczby.

css.php