Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

6.05.2016
piątek

Polskie Tatry: wstępny bilans sezonu

6 maja 2016, piątek,

Mało śniegu i mało… wypadków – tak można najkrócej podsumować minioną zimę w Tatrach.

Zatrzymanie w tzw. majowy długi weekend wyciągu krzesełkowego na Hali Gąsienicowej oznacza formalne zakończenie sezonu narciarskiego w polskich Tatrach (i oczywiście w całym kraju). Wprawdzie wciąż kursuje kolej linowa na Kasprowy Wierch, a na jego stokach w niektórych miejscach jest wciąż ponad 90 cm śniegu, ale decyzją Tatrzańskiego Parku Narodowego kotły Goryczkowy i Gąsienicowy są już zamknięte dla narciarstwa.

Zakazane jest także uprawianie turystyki narciarskiej (czyli skitouring) – i to na całym obszarze TPN. Zakaz ten obowiązuje – jak czytamy w komunikacie TPN – „do kolejnego sezonu zimowego”. W tym roku restrykcje wprowadzono stosunkowo wcześnie (bo już 25 kwietnia), a powodem była oczywiście kiepska zima. To ona sprawiła bowiem, że cykl biologiczny wielu gatunków tatrzańskich zwierząt został zakłócony.

Niedostatek śniegu (połączony z niemożnością dośnieżania newralgicznych punktów nartostrad z Kasprowego) sprawił także, że Polskim Kolejom Linowym kolejny już rok nie udało się zrealizować szczytnego skądinąd hasła promocyjnego: „Najdłuższy sezon zimowy: jeździmy przez pół roku”.

Krótki sezon miał jednak i taki skutek, że Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe zanotowało tej zimy o ok. 20 proc. mniej wypadków niż w sezonie 2014/15. Statystyki TOPR mówią bowiem o niewiele ponad 1800 interwencjach, czyli o blisko czterystu (!) mniej niż w ubiegłym roku. Prócz krótszego sezonu swoje zrobiło także to, że w okresie świąteczno-noworocznym, w którym zwykle stoki są najbardziej zatłoczone, wiele tras było… nieczynnych.

Wedle ratowników znaczenie ma również fakt, że coraz więcej rodaków jeździ w kaskach i stosuje się do reguł obowiązujących na stoku. Przynajmniej to ostatnie jest pocieszające. Choć wciąż trudno uwierzyć, że słynne piwo z wódką w knajpie na stoku przestało być modne.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Jest szansa, że w miarę ocieplania się klimatu ilość wypadków w Tatrach w sezonie zimowym będzie dalej spadać. Pomimo tego, na wyjazdy w Tatry nikt mnie nie namówi.

  2. „…. że coraz więcej rodaków jeździ w kaskach’
    Kask może co najwyżej zmniejszyć skutki zdarzenia, ale posiadanie lub brak kasku nie chroni przed wypadkiem.
    Mniejsza ilość wypadków może świadczyć o tym, że w Tatry z powodu kiepskiej zimy nie przyjeżdżaja przypadkowi narciarze.

  3. „….niewiele ponad 1800 interwencjach, czyli o blisko czterystu (!) mniej…”
    Jeszcze należało by porównać ilośc przejazdów kolejkami w tym i poprzednim sezonie.
    Wtedy podane liczby byly by miarodajne.

css.php