Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

8.01.2016
piątek

Baqueira Beret: opowieść o sekretnym zakątku (3)

8 stycznia 2016, piątek,

Było już o przednim – bo skutkującym m.in. obfitymi opadami śniegu – położeniu (tutaj) oraz o unikalnej historii (tutaj i tutaj). Teraz wreszcie o tym, jak dziś w tym pirenejskim kurorcie jeździ się na nartach.

Baqueira Beret to w rzeczywistości trzy obszary w trzech sąsiednich dolinach. Jeździ się tu pomiędzy 1500 a ok. 2600 m n.p.m., lecz wspomniane położenie między masywami, które zatrzymują chmury nadciągające znad Atlantyku, owocuje i obfitymi opadami śniegu, i jego świetną jakością.

Dość powiedzieć, że kiedy byłem tam w połowie grudnia, to w Alpach śnieg był tylko na lodowcach. Tymczasem w pirenejskiej stacji otwartych była większość spośród 155 km tras. Więcej: choć bywało ciepło (do 10 stopni), to śnieg – w wielu miejscach naturalny – miał przyzwoitą jakość i o żadnej brei nawet po południu nie było mowy.

Przeważają trasy określane jako „łatwe” i „trudne” (odpowiednio: niebieskie i czerwone) – jest ich 125 km. Co ciekawe, są tu także nartostrady oznaczone rzadko niespotykanym już w Alpach kolorem zielonym (czyli „bardzo łatwe”) oraz „ekstremalnie trudne” – oznaczone dwoma czarnymi rombami (w odróżnieniu od zwykłych czarnych, czyli jedynie „trudnych” – z jednym czarnym rombem).

Specjalnym zaś wyzwaniem są zjazdy off-route – zwykle prowadzone nie tylko nieprzygotowywanymi przez ratraki zboczami, ale jeszcze faktycznie nader wymagające (ich znakiem są nie bez powodu aż dwa czarne romby na żółtym tle). Niestety, te warianty (łącznie jest ich 5 km), jako prowadzące w stromym, więc często ubogim w śnieg terenie, były podczas mojego pobytu niedostępne. Mogłem sobie jednak wyobrazić frajdę ich pokonywania, bo prócz należytej stromizny wyglądały na upstrzone licznymi urozmaiceniami: załamaniami terenu, głazami itp.

A już całkiem osobną frajdą muszą być w Baqueira zjazdy pozatrasowe po świeżym opadzie. Sprzyjają im, po pierwsze, spore ilości puchu, mającego na dodatek dobrą jakość. Po drugie: konfiguracja terenu. Otóż przeważają tu zbocza trawiaste i o idealnym dla amatorskiej jazdy terenowej nachyleniu. Równocześnie kilka mocno stromych i już skalistych stoków może być wyzwaniem dla mistrzów (nie bez przyczyny rozgrywane są na nich rozmaite zawody w ekstremalnej już wersji freeride). Wreszcie pewnie najważniejsze: atutem są niebywałe – a na dodatek łatwo dostępne z wyciągów – przestrzenie (porównywane, jak już pisałem, z najlepszymi takimi miejscami Alp francuskich poziomu choćby Espace Killy). Gospodarze szacują, że do jazdy poza trasami jest tu ponad 2166 ha!

Po opadzie zatem, przekonują, miejsca z dziewiczym śniegiem można znaleźć przez wiele dni – nie tak jak w wielu innych stacjach, gdzie puch momentalnie zostaje zryty liniami riderów.

Do jazdy terenowej szczególnie polecane są rozległe i odkryte południowe stoki regionu Beret. Lubiący las mogą z kolei spróbować zagajnika na jego zboczu północnym. Świetnie wyglądają też stoki (znowu: wielkie i bezleśne) pomiędzy Baqueirą a Bonaiguą.

Trudno się dziwić, że w dolinie swoje usługi oferują aż 3 kompanie śmigłowcowe. Dwa loty dla 4-6 narciarzy (plus usługa przewodnika) kosztują 2100 euro – porównywalnie do innych (niewielu skądinąd stacji w Europie, w których dopuszczalny jest heliskiing).

Do tego dochodzi kilka pętli (w sumie 7 km) dla narciarskich biegaczy, Snow Park dla freeskiingowców oraz tzw. Slalom Stadium (imienia największej ostatnio gwiazdy hiszpańskiego narciarstwa alpejskiego Blanki Fernandez Ochoa) – niestety na tyle atrakcyjny, że zwykle zajęty przez zawodnicze ekipy różnych krajów.

Stację obsługują 34 wyciągi: w tym gondola i 19 krzeseł (w godzinę mogą przewieźć prawie 60 tys. narciarzy i snowboardzistów – tych zresztą nie tu wielu).

Co istotne, warunki pogodowe nie wymagają tu w zasadzie ani osłon przed wiatrem, ani podgrzewanych siedzeń. A jeśli już jesteśmy przy statystykach, to na całym obszarze można uruchomić ponad 629 armatek – tyle że znowu: są trasy skrywane cieniem aż do końca lutego, na których zatem praktycznie cały czas starcza naturalnej pokrywy.

PS A w następnym odcinku będzie o tym, jak najlepiej w Baqueira Beret zamieszkać i świetnie zjeść. Oraz jak tam dojechać. I wszystko to załatwić.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php