Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

20.03.2015
piątek

Wielki łącznik (a nawet dwa)

20 marca 2015, piątek,

Batalia o to, by ikonę Dolomitów mogło podziwiać więcej gości, trwała 40 lat. Wreszcie się udało – dzięki dwóm gondolkom i jednemu… pociągowi. Przy okazji pojawił się kolejny przykład do naśladowania z cyklu: tak to się robi (narciarski biznes) w Południowym Tyrolu.

DSC_9243a(by Tschurtschenthaler Christian) m

(Fot. Christian Tschurtschenthaler)

Tre Cime di Lavaredo/Drei Zinnen… Wielki austriacki alpinista Hermann Buhl (1926-1957) napisał o tych trzech wielkich skałach (najwyższa sięga 2999 m n.p.m.), że „wyciągają swoje głowy do nieba tak, jakby nigdy nie należały do Matki Ziemi”. Inni widok na nie uważają za najbardziej ekscytujący w całych Dolomitach. Są tacy, którzy porównują piękno Tre Cime z Matterhorn. A spece od public relations podkreślają co chwila, że Dolomity dzięki swej wyjątkowości – której świadectwem jest m.in. masyw Tre Cime, uchodzący za ikonę całego pasma – od 2009 roku znalazły się na liście światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO.

Idea, by połączyć wyciągami (i oczywiście towarzyszącą im trasą) dwa cenione – także, co ma szczególną wymowę, przez miejscowych – południowotyrolskie ośrodki narciarskie: Helm/Monte Elmo i Rotwand/Croda Rosa pojawiła się w latach 70. ubiegłego wieku. Dzięki temu powstać miał spory (93 kilometrów przygotowanych tras) obszar narciarski o nazwie Sextner Dolomiti. Ważne było i to, że o ile do pierwszej stacji zarówno od strony Włoch, jak Austrii można łatwo dostać się samochodem lub pociągiem, o tyle dojazd do drugiej jest już trudniejszy – choćby dlatego, że osada leży prawie na 1400 m n.p.m. i można doń dotrzeć jedynie wąską, górską drogą. Tymczasem właśnie z sięgającej 2000 m n.p.m. grani nad Rotwand/Crodo Rossa pięknie widać Tre Cime di Lavaredo/Drei Zinnen.

DSC_5723(by Tschurtschenthaler Christian) m
(Fot. Christian Tschurtschenthaler)

Na dodatek można tam spróbować sił na najbardziej stromej trasie Południowego Tyrolu (jeśli nie całych Włoch), czyli Holzriese: ma 720 m długości i 304 różnicy poziomów, a jej nachylenie sięga 71 proc.

Pomysł dojrzewał długo. Ba, jakieś sześć lat temu wydawało się, że jest już bliski realizacji: inwestorzy mieli w ręku wszystkie potrzebne zezwolenia, więc dostali zielone światło od rządu prowincji. I pewnie długo oczekiwana gondola faktycznie ruszyłaby, jak planowano, zimą 2011/12, gdyby nie… nowy, jeden ledwie, sprzeciw, dotyczący naturalnie wpływu na środowisko, a konkretnie na stosunki hydrologiczne i struktury geologiczne okolicy. Prace trzeba było wstrzymać na kolejne dwa sezony. Aby przekonać sceptyków, projekt raz jeszcze zmodyfikowano – i wreszcie roboty mogły się zacząć.

Przedsięwzięcie pochłonęło 28 milionów zamiast zakładanych pierwotnie 20 mln, ale w końcu w grudniu ubiegłego roku pierwsi narciarze mogli przedostać się z Helm/Monte Elmo do Rot Wand/Croda Rossa (albo oczywiście w przeciwnym kierunku) via Stiergarten (2092 m n.p.m.), korzystając z dwóch nowoczesnych ośmioosobowych gondolek oraz także dwóch nowo wytyczonych tras o łącznej długości 4,2 km.

Jakby tego było mało, równocześnie prowadzona jest druga inwestycja: oto na dnie doliny, w Vierschach/Versciaco, nieopodal (jakieś 100 m) od dolnej stacji kolejki wywożącej narciarzy na zbocza obszaru Helm/Monte Elmo powstaje nowy dworzec kolejowy.

Bahnhof Vierschach_4661(by Tschurtschenthaler Christian) m
(Fot. Christian Tschurtschenthaler)

Wszystko dla wygody tych gości, którzy na stoki Sextner Dolomiti zechcą przybyć koleją. Już zresztą sporym powodzeniem cieszy się uruchomiony niedawno Ski Pusterial Exspress – narciarski pociąg kursujący (co pół godziny!) przez całą dolinę, a więc zatrzymujący m.in w Bruneck/Brunico, Percha/Perca (z peronu tej stacji można od razu wsiąść w gondolkę na słynny Kronplatz, uchodzący za jeden z najlepszych włoskich ośrodków zimowych) czy Innichen/San Candido.

Pusterial Express jest nadto dogodnie skomunikowany z pociągami z Bolzano/Bozen i austriackim Lienz. Pozwala więc wygodnie i szybko przemieszczać się po różnych kurortach zimowych okolicy (dość powiedzieć, że podróż z, na przykład, Kronplatz trwa 40 minut). Co też ważne, goście położonych w dolinie hoteli i pensjonatów otrzymują zwykle w cenie kartę SkiMobileDolomites, upoważniającą do bezpłatnych przejazdów komunikacją publiczną (w tym oczywiście także Ski Ekspressem).

W minionym tygodniu miałem okazję sprawdzić zarówno Ski Pusterial Exspress, jak i nowe gondole między Helm/Monte Elmo i Rotwand/Croda Rosa – oraz naturalnie zbocza Sextner Dolomiti.

Pociąg kursuje ze szwajcarską punktualnością, a o jego charakterze świadczą m.in. specjalne uchwyty na narty. Wrażenie robi też Punka oddane dopiero co centrum obsługi przyjeżdżających do w Vierschach/Versciaco narciarzy: przestronne, nowocześnie zaaranżowane, z pachnącą jeszcze świeżym drewnem z podłóg i mebli barem/restauracją, wypożyczalnią z dobrze dobranym sprzętem i dużą przechowalnią (niestety płatną).

Potem pozostaje tylko ruszyć w górę. A widok z panoramicznych wagonów jest faktycznie imponujący. Miejscowi powtarzają, że inne regiony narciarskie oferują wprawdzie więcej kilometrów tras, ale majestatyczna panorama ich części Dolomitów jest absolutnie unikalna. Mają rację, choć i trasy Sextner Dolomiti są godne uwagi. Warto więc również je bardziej szczegółowo opisać. Podobnie jak tamtejszą kuchnię i… lokalne stadko reniferów. Ciąg dalszy zatem nastąpi.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php