Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

27.03.2015
piątek

Zima 2014/15 – pierwsze podsumowania

27 marca 2015, piątek,

Choć w tym sezonie działały wszystkie rodzime stacje narciarskie, to… wzrosła liczba Polaków, którzy wybrali góry poza granicami kraju. Na dodatek statystyka ta dotyczy jedynie wyjazdów zorganizowanych, czyli z biurami podróży – zważywszy zaś na niższe ceny paliwa, można sądzić, że tendencja jest jeszcze wyraźniejsza jeśli chodzi o wyprawy prywatne.

Wprawdzie sezon narciarski jeszcze w pełni (wróciłem właśnie z wymarzonego od dawna wyjazdu do tyrolskiego Obergurgl/Hochgurgl, gdzie śniegu – i to przedniej jakości – wciąż jest mnóstwo i ciągle go dosypuje), lecz branża turystyczna zaczyna już pierwsze podsumowania.

Swoje statystyki ogłosił choćby Travelplanet.pl – największy polski multiagent, sprzedający oferty czołowych krajowych touroperatorów. Okazuje się, po pierwsze, że za jego pośrednictwem z biurami podróży za granicę wybrało się w tym sezonie o 12 proc. narciarzy i snowboardzistów więcej niż zimą 2013/14.

Już zresztą poprzedniej zimy odnotowano gigantyczny, bo sięgający prawie 30 proc. wzrost liczby wyjazdów w Alpy. Wtedy jednak wynikało to z zupełnego braku śniegu w na krajowych stokach. Teraz warunki w polskich górach były nie najgorsze, ale narciarze woleli już nie ryzykować i rezerwowali wyjazdy w pewne śniegowo miejsca w Alpach. Swoje robi i to, że tamtejsze stacje w stosunku do polskich ośrodków są bezkonkurencyjne pod względem długości tras, a bywają konkurencyjne cenowo.

Okazuje się nadto, po drugie, że w tym sezonie polscy turyści płacili za narty za granicą mniej niż poprzedniej zimy. Średni koszt tygodniowej eskapady za granicę z biurem podróży wynosił bowiem 1464 zł – o 100 zł mniej niż w poprzednim sezonie (do tej kwoty trzeba doliczyć jednak koszty dojazdu, a często też wyżywienia oraz karnetów).

Jednym z powodów spadku przeciętnego kosztu zimowych wakacji za granicą jest spadek cen paliw w całej Europie. W efekcie narciarze chętniej niż poprzedniej zimy wyjeżdżali w góry własnym samochodem. Ten sposób podróżowania wybrało 81 proc. z nich, podczas gdy poprzedniej zimy – 72 proc. Autokarem w tym sezonie pojechało na narty 11 proc. klientów biur podróży (17 proc. w poprzednim sezonie), a 8 proc. wybrało się samolotem (12 proc. w sezonie 13/14).

Tradycyjnie już najpopularniejszym celem zimowych wakacji były Włochy (60 proc. wobec 54 proc. w minionym sezonie) i Austria (30 proc. wobec 29 proc. w sezonie 2013/14).

Co ciekawe, średnie koszty pobytu w Austrii okazały się niższe niż we Włoszech (odpowiednio: 1437 wobec 1458 zł/osobę), podczas gdy przed rokiem w Austrii statystyczny narciarz z Polski zostawiał o ok. 450 zł więcej. Powtórzmy: wszystkie te dane tyczą klientów korzystających z Travelplanet.pl.

Wybierający Austrię stawiali bowiem tej zimy na nieco skromniejszy standard niż w poprzednim sezonie. Wprawdzie 2/3 z nich zafundowało sobie jak rok wcześniej pobyty ze śniadaniami i obiadokolacjami, ale do apartamentów z własnym wyżywieniem pojechało teraz 25 proc. narciarzy (a nie 20 proc. – jak w zimie 2013/14).

Mimo to pobyty w Austrii były pod tym względem na wyższym poziomie niż we Włoszech, dokąd z własnym prowiantem pojechało blisko 40 proc. klientów biur podróży (standard z serwowanym wyżywieniem wybrało 54 proc.).

Klienci starają się też wciąż korzystać z atrakcyjnych cen w tzw. niskim sezonie i ofert typu free-ski (skipass w cenie pobytu). W sezonie 2013/14 na wysoki sezon (Boże Narodzenie i Nowy Rok oraz okres luty – połowa marca) przypadała połowa wyjazdów, podczas gdy druga połowa dotyczyła niskiego sezonu (do 20 grudnia, w styczniu i drugiej połowie marca), kiedy to ośrodki, zwłaszcza włoskie, najczęściej do pobytu dodają gratisowe karnety. W niskim sezonie w Alpy wybrało się tym razem sześciu na dziesięciu narciarzy, a w wysokim czterech na dziesięciu.

Na zmianie tych proporcji zaważył duży skok wyjazdów w styczniu – ich odsetek wzrósł z 20 do 31 proc. Tu znaczenie miało zapewne to, że w bieżącym roku szkolnym jako pierwsi ferie zimowe mieli uczniowie z aktywnego narciarsko i bogatego województwa mazowieckiego.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php