Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

25.11.2014
wtorek

„K…, oddychać”, czyli doktor h.c. Krystyna Zachwatowicz o treningu slalomu

25 listopada 2014, wtorek,

Kiedy w poniedziałek Krystyna Zachwatowicz odbierała, razem z Andrzejem Wajdą, tytuł doktora honoris causa na krakowskim Uniwersytecie Pedagogicznym, sporą część okolicznościowego wykładu poświęciła… nartom i swoim sportowym mistrzom w tej dyscyplinie.

Krystyna Zachwatowicz i Andrzej Wajda po przyznaniu im tytułów doktora honoris Causa Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie (Fot. Aleksander Karkoszka/Uniwersytet Pedagogiczny)

Krystyna Zachwatowicz i Andrzej Wajda po przyznaniu im tytułów doktora honoris Causa Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie (Fot. Aleksander Karkoszka/Uniwersytet Pedagogiczny)

Wybitna scenografka, ale i zdolna aktorka oraz profesor Akademii Sztuk Pięknych wspominała bowiem – jak na miejsce przystało – ludzi, którzy wywarli największy wpływ na jej wychowanie oraz miejsca i sytuacje, które ją ukształtowały.

Mówiła m.in.:

„W latach pięćdziesiątych ważną częścią mojego życia stały się Tatry. Sześćdziesiąt lat temu… to brzmi jak początek lekcji historii w szkole.

Mam uczucie, jakby moje wspomnienia z tamtego czasu były wspomnieniami dwóch różnych osób. Lata 1949–1956 to stalinowski terror w Polsce, ale dla mnie równocześnie także lata moich narciarskich fascynacji. Całą zimę 1947/48 roku spędziłam w Zakopanem jako rekonwalescentka po przebytym w lecie zapaleniu płuc i zamiast nauki w szkole zawzięcie uczyłam się jeździć na nartach, żeby dorównać wspaniale jeżdżącym warszawiakom – Jankowi Rodowiczowi »Anodzie« i grupie jego przyjaciół z batalionu »Zośka« z AK. To była ich pierwsza po wojnie i – czego się nawet nie domyślaliśmy – ich ostatnia sportowa, beztroska zimowa przerwa semestralna. 24 grudnia 1948 roku, w dzień Wigilii, Urząd Bezpieczeństwa aresztował Janka Rodowicza, a potem wszystkich członków innych ugrupowań AK.

Zwolnieni zostali osiem lat później, prócz Janka – zamordowanego w więzieniu. To jest jedno moje życie naznaczone tą tragiczną śmiercią i zupełnie w mojej pamięci oddzielone od drugiego, rozpoczętego zimą 1947 wspólnymi zjazdami z Gubałówki, a potem z Kasprowego…”.

Po czym opowiadała dalej:

„W roku 1950 w Mistrzostwach Warszawy – zjazd z Gubałówki – ku własnemu zdumieniu zajęłam drugie miejsce. Tak połknęłam bakcyla zawodnictwa i zaczęłam jeździć na nartach w klubie AZS Zakopane. Pierwszym moim nauczycielem w tym klubie był świetny narciarz i znakomity poeta Tomek Gluziński.

Pamiętam dobrze okrzyk naszego ulubionego trenera Stefana Dziedzica na stoku w czasie trenowania slalomu: »k… oddychać!!!«. Okrzyk, którego nie powstydziliby się surrealiści. A to naprawdę bardzo ważne, bo w czasie jazdy o oddychaniu się zapomina, co jest rzeczywiście niebezpieczne.

Na obozach treningowych kadry narciarskiej przeżyłam też popołudniowe szkolenia ideologiczne i pamiętam tylko temat jednego z nich o wyższości nart socjalistycznych nad kapitalistycznymi (teraz żałuję, że nie notowałam).

Miałam prawdziwe szczęście, że mogłam te najczarniejsze lata stalinowskiej nocy spędzić w górach z ludźmi, którzy do komuny mieli najlepszy stosunek: zupełnej obojętności.
Jestem pewna, że tym wspaniałym ludziom, wszystkich nazwisk nie mogę wymienić, bo byłaby to książka telefoniczna Zakopanego, zawdzięczam odporność, która pozwoliła mi przetrwać te ponure czasy”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Tylko dzieki zaangazowaniu w kompetytywnej LA przeszedlem studia medyczne w latach 1950 – 1955 Slaskim Uniwersytecie Medycznym i choc to nie byl latwy okres, niemniej nie byl ponury. maciej

  2. Piękne fragmenty wspomnień Krytyny Zachwatowicz. Można i trzeba je uzupełnić o prozę życia :
    24 grudnia 1948 r. Jan Rodowicz został aresztowany przez funkcjonariuszy UB, których zwierzchnikiem był ppłk Wiktor Herer, naczelnik Wydziału IV w Departamencie V Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego[2][3]. Podczas brutalnego śledztwa w siedzibie MBP przy ul. Koszykowej zmarł 7 stycznia 1949 r.
    Wiktor Herer (ur. 19 stycznia 1920 w Czerniowcach, zm. 24 marca 2003) – polski ekonomista, funkcjonariusz aparatu bezpieczeństwa okresu stalinowskiego.Pochodził z rodziny żydowskiej. W młodości działał w komunistycznych organizacjach młodzieżowych m.in. Komunistycznym Związku Młodzieży Zachodniej Ukrainy.

  3. Skądinąd prof.Herer był jednym z założycieli „S” na SGPiS(dziś SGH) – tak to się historia kołem toczy … 😉

css.php