Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

24.07.2013
środa

Polacy potrenują w Australii

24 lipca 2013, środa,

Po zgrupowaniach w na lodowcach w Val d’Isere (Pissaillas) i Zillertal (Hintertux) trójka najlepiej rokujących polskich alpejczyków: Kasia Wąsek, Kuba Ilewicz i Piotr Oramus poleciała właśnie pod opieką trenera Piotra Ilewicza na 3,5 – tygodniową wyprawę do Australii. Wyprawę finansuje program TAURON Bachleda Ski (pisałem tu o nim m.in. w notce „Polskie narty na alpejskie szczyty”, 16 lutego 2012 r.). Ekipą opiekuje się Piotr Ilewicz.

Alpejczycy ruszają do Australii

W Australii zima trwa od czerwca do końca sierpnia. Polska ekipa ćwiczyć ma m.in. w znanym ze stosunkowo stromych tras ośrodku Mt. Hotham i położonej niedaleko  Melbourne stacji Mt. Buller. Ponoć panują tam teraz znakomite warunki śniegowe, a temperatury utrzymują się poniżej zera.

Jak zapowiada Katarzyna Wąsek, poza treningami całą trójkę czekają pierwsze starty w sezonie 2013/14. Wezmą tam bowiem udział w dziesięciu zawodach FIS, w tym w sześciu slalomach i czterech gigantach.

Dla niej i Piotra Oramusa będzie to okazja do podwyższenia pozycji w rankingu FIS, zaś Jakub Ilewicz może zdobyć punkty potrzebne do kwalifikacji na Igrzyska Olimpijskie w Soczi.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 0

Dodaj komentarz »
  1. Oby to przyniosło efekty. Mam nadzieję, że w końcu narciarstwo alpejskie „ruszy” w Polsce!

  2. Szkoda pieniędzy Taurona na Ileiwcza, gość ma 26 lat i z niego nic już nie będzie, a na wycieczkę do Soczi niech jedzie za własne pieniązki.

  3. W dniach 12-14 lipca w górach otaczających koniec doliny Pitztal odbyły sie biegi terenowe na trasach dlugości 25, 42 i 95 km. Jedna z ciekawszych tras to : Mandarfen – Rifflsee – Plodersee – Taschachhaus – Mandarfen. Róznica poziomów ok 800m, dlugość ok 25 km. Po drodze przed Taschachhaus wspinaczka po łancuchach, powrót ścieżka wykopaną w morenie lodowcowej. trudno zejść, a co dopiero zbiec. Ale największy zaskoczeniem dla nas była dwojka biegaczy połaczona ok. 1,5 m linką. pierwszy miał na plecach napis „przewodnik’, a drugi „niewidomy”. Tu sie trzeba wykazać hartem ducha, żeby nic nie widząc biegać po trudnych do chodzenia trasach.

css.php