Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

16.07.2013
wtorek

Bój o kolej w Kasinie

16 lipca 2013, wtorek,

W minioną niedzielę na opustoszałą od ponad dekady stacyjkę w Kasinie Wielkiej znowu wjechał pociąg. Ma to być pierwszy krok do stworzenia z wybudowanej jeszcze w XIX w, czyli za Austro-Węgier, trasy kolejowej między Chabówką a Nowym Sączem atrakcji turystycznej. Ale ten leżący u stóp Śnieżnicy kameralny dworzec służył też niegdyś narciarzom. I ja z niego korzystałem.

Stacja kolejowa w Kasinie Wielkiej u stóp Śnieżnicy (fot. Zygmunt Put)

Odległa ledwie 70 km od Krakowa Śnieżnica (1006 m n.p.m.) to jedna z ulubionych gór małopolskich narciarzy. Na jej północno-zachodnim zboczu wytyczono całkiem atrakcyjną trasę zjazdową – ma 1400 metrów długości i blisko 300 m różnicy poziomów.

Nartostrada ze Śnieżnicy

Najpierw nartostradę obsługiwał wyciąg orczykowy (dość stromy i bodaj najdłuższy wtedy w Polsce, trzeba więc było mieć nie lada kondycję, by korzystać z niego przez cały dzień). Naturalnie nie było mowy o ratrakach, więc szybko tworzyły się muldy i oblodzenia. Na dodatek w dużej części poprowadzonej leśną przecinką nartostrady jeździło się „na jedną nogę”, bo trasa była nachylona nie tylko w linii spadku stoku… Ale też nie bez powodu na stokach Śnieżnicy jazdę na nartach zaliczali studenci kolejnych roczników krakowskiej Akademii Wychowania Fizycznego.
Tak czy tak zwłaszcza w weekendy w kolejce do wyciągu trzeba było odstać swoje.

Kasina Wielka stała się sławna na cały kraj wraz z pierwszymi sukcesami Justyny Kowalczyk – bo to stamtąd pochodzi znakomita biegaczka: na okolicznych polach stawiała pierwsze kroki na biegówkach, ale oczywiście próbowała też zjeżdżać ze Śnieżnicy. Wtedy też wśród miejscowych samorządowców pojawił się pomysł uczynienia z wioski ośrodka narciarstwa biegowego, którego „twarzą” byłaby p. Justyna. Ten plan – jak dotąd – nie wypalił.

Szczęśliwie udało się co innego: radykalnie poprawić warunki do uprawiania tam narciarstwa zjazdowego. Oto w 2007 roku na Śnieżnicy wybudowano czteroosobowe krzesełka o długości 1100 metrów i wydajności 2400 osób na godzinę. Wyjazd na stację górną (na wysokości 900 m n.p.m.) trwa niespełna 7 minut. Początkujący mogą korzystać również ze 120-metrowego wyciągu talerzykowego. Przeprofilowano także samą trasę: nie ma już mowy o nabieraniu złych nawyków, a jednolite nachylenie (21 proc.) ułatwia jazdę mniej wprawnym narciarzom. Stok może być też sztucznie dośnieżony, a przygotowują go dwa ratraki. Na dodatek jako że trasa poprowadzona jest przez las krzesełka kursują nawet przy silnym wietrze, a śnieg zalega długo.

Wyciąg krzesełkowy na Śnieżnicę

Przed laty wielokrotnie jeździłem Kasiny – a to na jednodniowe wyprawy, a to na zimowe ferie. Nie zapomnę i samych zjazdów (m.in. między drzewami w tamtejszym lesie), i chociażby tzw. oskubin u goszczących nas gospodarzy – z opowieściami o okolicznych akcjach partyzanckich w czasie II wojny światowej i walkach podziemia już po jej zakończeniu. A także z wyśmienitym gęsim pasztetem zapijanym bimbrem „od szwagra”. Pamiętam też pociąg, który kursował przez Kasinę: korzystało się z niego chcąc w pobliskiej Mszanie Dolnej uzupełnić zapasy prowiantu, ale też widok sunącego dnem doliny starego parowozu dodawał zjazdom ze Śnieżnicy uroku.

Jakieś 10 lat temu tamtejszą linię kolejową uznano za nieopłacalną. Pociągi przestały przez Kasinę jeździć. Tory zarastały trawą, a kameralna stacyjka zaczęła służyć jedynie jako… filmowy plan – jako miejsce do ujęć spodobała się bowiem Andrzejowi Wajdzie (przy pracy nad „Katyniem”) i Stevenowi Spielbergowi (podczas kręcenia „Listy Schindlera”).

Dolina pod Śnieżnicą

W końcu ministerstwo transportu wpisało odcinek Chabówka-Nowy Sącz na listę linii kolejowych przeznaczonych do likwidacji. Dopiero wtedy małopolscy samorządowcy – naciskani przez miłośników kolejnictwa – zainteresowali się sprawą. Zaczęli dowodzić, że to jeden z najpiękniejszych szlaków szynowych w Polsce. Znaczenie ma i to, że początek  bierze w Chabówce, gdzie znajduje się unikatowy skansen kolejowy. W maju sejmik województwa zaapelował do ministra Sławomira Nowaka o zmianę decyzji. W efekcie przed paru tygodniami rząd wycofał się z planów likwidacji trasy.

Aktywiści obywatelskiej Koalicji Kolei Galicyjskiej „Lokomotywa” chcą, by szlakiem Chabówka-Nowy Sącz jeździł zabytkowy pociąg na parę.

Widoki ze Śnieżnicy

Sejmik wojewódzki zadeklarował, że przyszłym roku znajdzie na to pieniądze. Podróż parowozem malowniczymi dolinami Beskidu Wyspowego ma stać się kolejną atrakcją turystyczną Małopolski. Wzorem jest pobliska Słowacja, gdzie podobne górskie ciuchcie mają ponoć wielkie wzięcie. O Szwajcarii już nie wspominając.

W niedzielę kilkuset zwolenników tej inicjatywy odśpiewało na peronie w Kasinie stworzony przez Seweryna Krajewskiego, a rozsławiony przez Marylę Rodowicz song „Remedium” ze słowami „Wsiąść do pociągu byle jakiego”. Po czym odjechało pociągiem z wagonem z lat 60. minionego stulecia.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 0

Dodaj komentarz »
  1. Panie Redaktorze,

    Serdeczne dzieki za ten wpis! Co do samej stacji i jej perspektyw – wiadomo, ze pradziwa szanse dla kolei w tym regionie stanowi budowa linii z Podleza k. Krakowa do Piekielka k. Limanowej, czyli normalnego (wreszcie!) polaczenia Podhala i Sadecczyzny z reszta kraju. Plany takiej inwestycji powstaly ponad 100 lat temu i poki co nic z nich nie wyszlo. Ale skoro tak, to moze oprocz parawozu kursujacego pare razy do roku warto poki co pomyslec takze o szynobusie kursujacym regularnie zima w relacji Zakopane – Rabka – Nowy Sacz – Muszyna – Krynica? W samej Kasinie albo w Rabce Zarytem pociag taki zatrzymywalby sie doslownie pod sama dolna stacja wyciagu i pozwalal wygodnie zaliczyc po kilka osrodkow narciarskich w ciagu dnia. Prawie jak w Szwajcarii jakiej 🙂

  2. Ciuchcie jadące malowniczymi trasami przeżywają renesans w całej Europie , a nawet jeżdżą tam ” z dawien dawna”.
    „Listę Schindlera” wyreżyserował Steven Spielberg
    Roman Polański „Pianistę”.

  3. Dziękuję za sprostowanie. Już poprawiam. Tym większy musi być urok Kasiny, skoro jako element scenografii zaakceptował ją sam Spielberg. Polański nasunął mi się podświadomie, bo przecież sprzed wojny mógł ją kojarzyć – jego rodzice przeprowadzili się do Krakowa w 1937, kiedy on miał 4 lata, więc mogli z nim w te okolice jeździć na wakacje. Widać skojarzenie przeważyło nad refleksją. Przepraszam.

  4. Wspaniała wiadomość z tym ożywieniem „strzały południa”!

    Nb, nie zapomnę jednak tych prędkości 😉 a zwłaszcza pewnego sierpniowego dnia w 1987, gdy „przeprowadzałam się” z obozu harcerskiego w Rozstajnem (Beskid Niski) do Zakopanego, co zajęło od 4:30 rano do ca 22:00, z użyciem wspomnianej linii (nie pamiętam, czy od Jasła, czy Krosna, na pewno do samej Chabówki, gdzie przesiadka oczywiście).
    Bardzo młodej młodzieży nie zaszkodzi przypomnieć, iż pociągi kursowały* wówczas znacznie częściej niż obecnie, a i z autobusowym się-skomunikowaniem nie było na rubieżach problemu. A jednak cały długi dzionek… Za to jaka romantyka, ile wspomnień! 🙂
    _____
    *swoją drogą powinno być gdzieś w sieci (może jest?) miejsce na zabytkowe rozkłady jazdy PKP… fajnie byłoby zobaczyć czarno-na-białym godziny odjazdów (w konkretnych latach czyli edycjach rozkładów) z Płaszowa, Głównego, Zakopca, Ustki, Szczecinka, Suwałk, Zamościa, Lubaczowa…

  5. W końcu co się dzieje w tym temacie. Już dawno o tym pisałem na swoim blogu.

css.php