Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

26.02.2013
wtorek

Olimpiada XXI wieku – bez inwestycji!

26 lutego 2013, wtorek,

W najbliższą niedzielę, 3 marca mieszkańcy Gryzonii zdecydują – oczywiście, jak na Szwajcarię przystało, głosując w referendum – czy dwa słynne kurorty tego kantonu: Davos i St. Moritz będą mogły kandydować do roli organizatora zimowych igrzysk olimpijskich 2022 r. Tak, tak: tych samych, o które walczyć chcą Kraków, Zakopane i Poprad.

St. Moritz

Davos

W Szwajcarii nie wystarczy, że włodarze obu miast wystąpili z pomysłem wspólnego ubiegania się o zaszczyt goszczenia olimpiady: muszą pozyskać jeszcze zgodę mieszkańców, i to nie tylko Davos i St. Moritz, ale całego kantonu. A z tym mogą być kłopoty, bo sceptyków nie brakuje. Kiedy niedawno objeżdżałem Gryzonię, co rusz natykałem się choćby na wielkie billboardy z hasłami w rodzaju: „Zimowe marzenia = plajta dla milionów. Dlatego 3 marca powiedz: Nie! Koniec dyktatury MKOl”. Przeciwnicy uruchomili także stronę internetową, na której nawołują do protestu. I już mają sukcesy: we wstępnym plebiscycie, rozpisanym niedawno jedynie wśród obywateli Davos i St. Moritz, mieszkańcy tego pierwszego w większości wypowiedzieli się przeciw.

Argumenty są takie jak zwykle. Po pierwsze: dzięki olimpiadzie wzbogacą się nieliczni, a większość obywateli poniesie koszty niezbędnych inwestycji. Po drugie: wybudowane obiekty będą w pełni przydatne tylko podczas zawodów, potem zaś będą stać puste. Po trzecie: związane z igrzyskami inwestycje oznaczać muszą szkody ekologiczne.
Zwolennicy odpowiadają: te igrzyska mogą mieć zupełnie inny charakter od dotychczasowych. Praktycznie nie wymagają bowiem żadnych większych inwestycji.

Oba ośrodki mają bowiem od lat rozwiniętą – bo wciąż unowocześnianą – infrastrukturę sportową.

I tak, Davos „z marszu” niemal mogłoby stać się areną konkurencji łyżwiarskich (hokej, jazda figurowa i szybka) oraz narciarstwa biegowego (systematycznie rozgrywane są tu zawody Pucharu Świata), freestyle’ owego i snowboardu (w 1995 r. odbyły się tu drugie w historii mistrzostwa świata FIS w tej dyscyplinie).

Jeden ze snowparków w Davos

St. Moritz z kolei bez problemów może gościć alpejczyków. I to nie tylko z racji tradycji – wszak to tu uruchomiono pierwszy w świecie wyciąg orczykowy, a podczas olimpiady w 1928 roku, rozdano w tych konkurencjach pierwsze medale w dziejach igrzysk. Stoki okalające St. Moritz były też miejscem walki alpejczyków podczas kolejnej olimpiady w 1948 r., wielekroć areną zawodów Pucharu Świata i czterokrotnie gospodarzem alpejskich Mistrzostw Świata (1934, 1948,1974, 2003). Co więcej, wiadomo już, że w 2017 St. Moritz będzie nim kolejny – piąty już raz.

Start alpejskiego Pucharu Świata kobiet w St.Moritz

Efektem jest oczywiście wciąż modernizowana sieć kolejek, wyciągów, instalacji dośnieżających oraz wysoki poziom utrzymania i zabezpieczenia tras.

Kurort jest też znany wśród elity saneczkarzy i bobsleistów. A to za sprawą słynnego (m.in. z racji efektownych wiraży) już na przełomie XIX i XX wieku tor w Celerina. Pierwsi śmiałkowie zjeżdżali nim już 1884 r., ale jest on systematycznie unowocześniany, więc służy do dziś – i spełnia wyśrubowane wymogi stawiane infrastrukturze w tych dyscyplinach (m.in. na początku tego roku właśnie na nim odbyły się zawody Pucharu Świata w bobslejach i skeletonie).

Zawody w skeletonie na trasie Celerina

Oba miasta – od dekad przecież topowe kurorty zimowe świata – mają też rozbudowaną ofertę noclegową i to o różnym poziomie luksusu. W samym St. Moritz działają 162 hotele (w tym osiem pięciogwiazdkowych, ale też 45 dwugwiazdkowych i 80 klasy bad & breakfast), do wynajęcia jest też prawie 2000 apartamentów.  Daje to ponad 12 tys. miejsc noclegowych. Do tego dochodzą hotele, apartamenty i pensjonaty w okolicznych wioskach (doskonale skomunikowanych kolejami i busami z miastem) – z kolejnymi 12 tys. łóżek.

Davos i pobliskie Klosters oferują prawie 18 tys. miejsc noclegowych (z czego 7 tys. w hotelach, ponad 9 tys. w pensjonatach i ok. 2,5 tys. w hostelach).

Komunikację między obu ośrodkami – a także lotniskami w Zurichu czy Turynie – zapewniają doskonałe szwajcarskie koleje. Rhaetische Bahn już, na przykład, deklarują, że pociągi między Davos a St. Moritz bez problemu mogą kursować co pół godziny – pomimo, że większość trasy wiedzie przez wysokie góry bądź tunele.

Pociąg Rhaetische Bahn pod Davos

Nie bez znaczenia jest i to, że Davos ma unikalne doświadczenie w organizowaniu i zabezpieczaniu poważnych wydarzeń międzynarodowych. To tu przecież od lat odbywa się rokrocznie Światowe Forum Ekonomiczne, nie licząc pomniejszych konferencji i imprez. Zresztą i St. Moritz nie pozostaje w tyle z racji licznych tu zawodów w innych dyscyplinach sportu (golf, polo, wyścigi konne itd.), festiwali – muzycznych, literackich czy… gastronomicznych.

Centrum Kongresowe w Davos

Odpowiedzialne za public relations w obu stacjach – Sara Roloff i Aurelia Schmid – wspominają w końcu o istotnym z ich punktu widzenia elemencie: już sam start w walce o honor goszczenia igrzysk olimpijskich jest dla obu kurortów doskonałą formą promocji. Zwłaszcza, że faktycznie jest szansa, by była to impreza łamiąca dotychczasowe kanony – taka, która wykorzystywałaby już istniejący potencjał ośrodków.

I będąca przez to całkowitym przeciwieństwem najbliższych igrzysk w rosyjskim Soczi.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 0

Dodaj komentarz »
  1. Może jakieś kurorty alpejskie potrzebują promocji, ale na pewno nie Davos i St. Moritz 🙄
    Pomysł na igrzyska olimpijskie w Gryzonii wysunęła grupa wpływowych funkcjonariuszy sportowych i polityków, ludność w większości jest przeciwna. Zwłaszcza że żadne igrzyska nie zostały do tej pory przydzielone w sposób nie budzący podejrzeń o nieczystą grę. Dużo i krytycznie mówi się tu o MKOl jako skorumpowanej bandzie, która podobnie jak FIFA gnieździ się w Lozannie i nie płaci podatków.
    Już sama kandydatura Graubuenden ma kosztować 60 mln franków, stawki dla piszących tzw. Bid-Book (ofertę), strategów komunikacyjnych, utrzymujących kontakt z MKOl itp. dochodzą do 10 000 euro dziennie!
    Koszt przeprowadzenia igrzysk szacuje się ostrożnie na 2,8 mld Fr (milion franków na każdego uczestnika) z deficytem rzędu 1,3 mld.

    W niedzielę po południu będzie wiadomo, ilu jest entuzjastów wyrzucania pieniędzy na promocję kurortów światowej sławy.

    W Lillehammer po latach przydała się przynajmniej skocznia 😉

  2. Gdyby igrzyska w Gryzonii rzeczywiście były przeciwieństwem szaleństwa z Soczi, może i miałoby to sens. Jeśli jednak będzie to taki sam cyrk, jak zawsze, to sensu nie ma za grosz. Czy Davos i St. Moritz potrzebują dodatkowej promocji? Chyba nie. Czy mieszkańcy muszą płacić za fanaberie oficjeli? Raczej nie. Dobrze, że robią referendum.

    Przy okazji natomiast widać całą mizerię kandydatury polskiej.

  3. Dla przypomnienia:
    Turyn 2006 – oficjalnie 4,6 mld Fr
    Vancouver 2010 – 6 mld Fr
    Soczi 2014 – oficjalnie 13 mld Fr, przebąkuje się o 30 mld dolarów. Pyeongchang 2018 – zainwestowało w 3-krotną kandydaturę 150 milionów dolarów. Suma końcowa będzie leżała na pewno powyżej 10 mld dolarów.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @nemo
    Zakopane / Poprad 2022 rok. Koszt – pół polskiego budżeu. Igrzyska przerwane z powodu blokowania tras przez gorali zakopiańskich.

  6. 😆
    Z powodu płotów w poprzek stoku? 😉

  7. @nemo
    Oczywiscie z powodów płotów.
    Najpierw moda ta zapanowała w Zakopanem, potem przyszedł czas na Szczyrk, a teraz dotarła dalej na zachód, do Istebnej. Nic się nie martw, do Twojego zakatka Szwajcarii też dotrze.
    Pozdrawiam

  8. Może powstanie nowa dyscyplina sportowa: zjazd przez płotki 😉

  9. Wszystko możliwe. A na powaznie. Pierwsze próby blokowania imprezy sportowej mielismy podczas styczniowego pucharu swiata w skokach w Zakopanem. Pewien przedsiebiorca budowlany chciał zablokować swoimi maszynami skocznie . A powodem było niewypłacenie mu nalezności przez generalnego wykonawce, za roboty budowlane przy skoczni. Wyobrazasz sobie jaka okazja do dochodzenia „swoich” praw bylyby igrzyska. przeciez juz klasyk powiedzial ” sąd sadem, ale sprawiedliwość musi byc po naszej stronie”.
    pozdrawiam

  10. Gość musiał być nieźle zdesperowany.
    Zapłacili mu przynajmniej?

  11. @nemo
    A jak myślisz?.
    Nie ma kto zaplacić, bo tzw. „generalny wykonawca”, który dostał zapłate od rzadu, jest w stanie upadlosci. To takie polskie zjawisko.

  12. Rząd Gryzonii ubolewa, 53 proc. społeczeństwa sprzeciwia się kandydaturze Davos i St. Moritz jako miejsca igrzysk olimpijskich 2022.

css.php