Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

30.01.2013
środa

Policja na stokach w statystyce

30 stycznia 2013, środa,

Wraz z feriami szkolnymi na stokach pojawiły się narciarskie patrole policji. Dostępne są też statystyki, pokazujące, jak sprawdza się ta nowa forma pracy funkcjonariuszy.

(Fot. Małopolska Komenda Policji)

Na stronie internetowej Małopolskiej Komendy Policji w specjalnym komunikacie czytamy: „Policjanci mają prawo legitymować, pouczać, wydawać polecenia, pilnują porządku oraz reagują na niebezpieczne i niezgodne z prawem zachowania. (…) Będą patrolować nie tylko nartostrady, ale także ich okolice, drogi dojazdowe i parkingi. (…) Na zorganizowanych terenach narciarskich policjanci współpracują z GOPR oraz TOPR”.

W minionym sezonie w samej tylko Małopolsce policjanci na nartach aż tysiąc siedmiuset osobom musieli przypomnieć o obowiązujących na trasach zasadach bezpieczeństwa. Chodziło o jazdę z szybkością niedostosowaną do natężenia ruchu, trudności trasy czy warunków atmosferycznych bądź też inne groźne zachowania (na przykład zajeżdżanie drogi innym).

Wylegitymowali przy tym ok. dwustu narciarzy i snowboardzistów. Odnotowali m.in. 26 przypadków dzieci poniżej 16 roku życia, które jeździły bez wymaganych prawem kasków (za co odpowiedzialni są rodzice bądź opiekunowie). Sprawdzili też trzeźwość 13 dziwnie zachowujących się na stoku osób – okazało się, że faktycznie dziewięć z nich jeździło pod wpływem alkoholu (cztery dostały wysokie mandaty).

(Fot. Małopolska Komenda Policji)

Do pełnienia patroli na nartach przygotowanych jest ok. 30 policjantów – tylu w takim razie zostało w minionym sezonie objętych wspólną akcją Komendy Głównej Policji i Polskiego Związku Narciarskiego (pisałem o niej w notce „Glina na stoku”, 24 października 2011 r.)  W jej ramach funkcjonariusze potrafiący jeździć „na poziomie rokującym zdobycie tytułu instruktora” mogli na dwutygodniowych obozach doskonalić swe umiejętności pod okiem wykładowców Stowarzyszenia Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN. Uczyli się też wtedy tzw. jazdy specjalistycznej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 0

Dodaj komentarz »
  1. Bardzo dobrze, żę policja patroluje stoki, wydaje mi się, że sama ich obecność zahamuje narciarzy.

  2. Bardzo mądrze ładnie

  3. Fantastyczny pomysl. Sugerowalbym jeszcze intensywne szkolenie policjantow w jezdzie na trzykolowych rowerach, by mogli kontrolowac naszych milusinskich oraz wystawiac mandaty. Ponadto, patrole w toaletach publicznych oraz mandaty, jak ktos nasika na deske. A w ogole to najlepiej by bylo zeby kazdy obywatel mial swojego policjanta, ktory zwracalby mu uwage na wszystko, na przyklad, ze siorbie zupe, albo dwoni lyzeczka w szklance herbaty. Taki ”aniol stroz” dla kazdego. Mozna by zlikwidowac fotoradary, bo przeciez policjant siedzi obok z grubym plikiem mandatow. Ale by sie panstwo wzbogacilo. I mandaty nie musialyby byc wysokie: siorbanie zupy – 10 zl; przekroczenie szybkosci o 1 kmph – 20 zl. Ale przez dzien by sie uzbieralo.

    O ile mi wiadomo, zjazdy sa wlasnosci prywatna, gdzie policja nie ma czego szukac, tak jak w moim ogrodku. Odpowiedzialnosc za bezpieczenstwo na trasach zjazdowych ponosi wlasciciel, ktory zatrudnia patrole w swojej firmie. Policja jest zawiadamiana tylko w przypadkach, kiedy patrol nie daje sobie rady ze zdyscyplinowaniem uzytkownika/klienta. Placenie pieniedzy przez panstwo za utrzymywanie porzadku na prywatnym terenie uwazam za sprzeniewierzenie pieniedzy podatnika. Dlaczego ja nie moglbym miec policjanta w swoim sklepie? Nie musialbym zatrudniac ochrony.

    Pozdrawiam.

css.php