Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

18.01.2012
środa

Kup sobie Kasprowy?

18 stycznia 2012, środa,

Zaczęły się ferie, ruszyły też wreszcie wszystkie (co od paru sezonów jest rzadkością) wyciągi narciarskie na Kasprowym Wierchu. Tymczasem spór wokół ich prywatyzacji wszedł w nowy etap.

 Kolej linowa na Kasprowy Wierch


Oto, aby zapobiec przejęciu instalacji narciarskich na Kasprowym przez słowackie konsorcjum Mountain Tatry Resorts, władze Zakopanego chcą wypuścić powszechnie dostępne obligacje i za pomocą tak zgromadzonych środków kupić Polskie Koleje Linowe (właściciela tamtejszych wyciągów).

Samorządowcom doradzają w tej sprawie przedstawiciele Giełdy Papierów Wartościowych.  Zakopiański samorząd namawia do konceptu obligacji także inne gminy, na terenie których PKL ma swoje kolejki (Kościelisko, Szczawnicę, Krynicę-Zdrój, Czernichów i Zawoję). Rzecz w tym, że te podpisały już ze Słowakami list intencyjny o kupnie Polskich Kolei Linowych. Zgodnie z nim TMR przekaże konsorcjum pieniądze na transakcję, a w zamian samorządy otrzymają prawo wpływu na decyzje co do funkcjonowania nowej spółki – w tym prawo veta w razie planów zamknięcia lub likwidacji kolejek (pisałem o tym kilkakrotnie w minionym roku, m.in.: „Tatry: sypnęło śniegiem i ofertami”, 10 października 2011 r. oraz „PKL. czyli Słowacy w spółce z Polakami?”, 13 października ub.roku)

Na dodatek Polskie Koleje Państwowe, które są właścicielem PKL, chcą je sprzedać jak najszybciej – mowa jest nawet o … końcu stycznia b.r.

Wedle Zakopiańczyków kupnem obligacji PKL jest zainteresowanych wielu rodzimych inwestorów – tak wielkich spółek, jak osób prywatnych, w tym mieszkańców miasta, którzy mają niepokoić się losami Kasprowego. Niektórzy sugerują, że słowackiej firmie nie zależy na rozwoju „polskiego dobra narodowego”, przeciwnie – poświęcą go, by ściągnąć narciarzy do swoich ośrodków po drugiej stronie Tatr (Chopoka, Tatrzańskiej Łomnicy i Szczyrbskiego Plesa).

Każdy nabywca nawet jednej obligacji byłby współudziałowcem – i współwłaścicielem – kolejki na Kasprowy. Skądinąd także MTR proponowały Słowakom – na identycznej niemalże zasadzie, bo poprzez nabycie akcji tej spółki- „kupno” Tatr. Sam w minionym sezonie widziałem w zarządzanych przez koncern stacjach za południową granicą wielkie plakaty z taką ofertą.

Kluczowe pytanie w tej sprawie jest jednak inne: jaki interes ma PKP (firma było nie było z udziałem państwa) w sprzedaży dochodowej spółki-córki, czyli PKL? Chodzi pewnie o doraźne podreperowanie budżetu, ale w długofalowej perspektywie decyzja nie jest chyba rozsądna. I nie chodzi nawet o to, że sprzedaż zagranicznej firmie budzi społeczne kontrowersje – wszak od 75 lat (czyli od zawsze) maszyneria Kasprowego jest własnością publiczną (tylko podczas okupacji zarządzali nią Niemcy). Co równie istotne Kasprowy to żyła złota – zwłaszcza, że ostatnio sporo zainwestowano przecież w modernizację kolejki i wyciągu na Hali Gąsienicowej.

Chyba, że faktycznie uda się tak ułożyć umowę z TMR, że kolejki na Kasprowym służyć będą idei Tatr jako jednego regionu, a Słowacy i Polacy będą wspólnie walczyć o klienta, który wyjeżdża w Alpy – co deklaruje zresztą prezes TMR („Prezes Hlavaty zdradza plany” 31 października ub.roku.).

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. A zna Pan polskie przysłowie „Gdzie kucharek sześć, tam….”, taki będzie efekt zarządzania kolejką na Kasprowy, jeśli stanie sie własnościa wszystkich co wykupili obligacje. Jeszcze się chyba nie zdarzylo, zeby góral z goralem sie porozumieli, szczególnie jak chodzi o pieniądze.

  2. Bzdura. Kto by wydawał ze 100 baniek euro, by potem zamknąć. No ludzie proszę was. To są biznesmeni, dla których inwestycja zawsze wiążę się z zyskiem. Nie bądźmy tacy zaściankowi. Prawda jest taka, że Jasna Chopok i Tatrzańska Łomnica nie konkuruje albo inaczej docelowo ma nie konkurować z polskimi ośrodkami ale z alpejskimi miejscówami. Zależy im na stworzeniu potęgi w regionie. Kto uważa, że jest inaczej to po prostu nie siedzi w biznesie, nie był na Słowacji i nie rozumie pewnych zależności. Ja tam jako narciarz jestem zwolennikiem TMR, bo powiedzcie mi co zrobi taka spółka Polskie Koleje Górskie, które nie mają zaplecza kapitałowego?

  3. Panie Krzysztofie, a miało nie być polityki na tym blogu.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Babia i Barania Góra
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11010250,22_turystow_utknelo_w_Beskidach__Przemarznieci_czekaja.html?lokale=katowice
    Nie rozumie, czy oni poszli zimą bez sprzetu, tzn rakiety śnieżne, narty, jeśli jest tyle śniegu, ze nie mogą sie ruszyć. W końcu ze schroniska na Przysłopie na szczyt Baraniej jest latem 40 minut. Jak widze że śniegu jest coraz więcej to natychmiast zawracam.

  6. To naprawdę wola o pomstę do nieba, w schronisku na Markowych Szczawinach jest wypożyczalnia rakiet śnieżnych wystarczyło je założyć na nogi i kto wie czy nie było by po kłopocie.
    Rakiety śnieżne to takie mini ratraki ubijające ścieżkę w śniegu , im więcej idzie osób tym ona jest solidniejsza i trudniej ją zasypuje śnieg.
    Rakiety nie są antidotum na złą pogodę, ale pozwalają łatwiej się poruszać w głębokim śniegu, nie traci się sił na dreptanie w miejscu, łatwiej wrócić w bezpieczne miejsce.
    W Europie ludzie rakiety wożą jak gumiaki w bagażniku samochodu,
    u nas idącego na rakietach turystę pytają na trasie -co to jest, to co ma na nogach?

  7. Panie Andrzeju,
    byłem w wysokich górach (Santa Caterinie), gdzie wciąż zrywa połączenia, więc nie mogłem na bieżąco śledzić kometarzy. Teraz jestem w drodze do domu, połączyłem się i – zgodnie z naszymi zasadami – usunąłem polityczny i nie na temat komentarz. Pozdrawiam!

  8. wojtek
    22 stycznia o godz. 11:13
    To nie koniec tej „imprezy”. Szóstka tych „turystów z Bożej łaski” po dotarciu do nich ratowników na Babią, postanowiła zostać rozbijając biwak. Dzisiaj, w niedzielę , ponownie zadzwonili po pomoc i ratownicy musieli iść po nich z powrotem. Powinni za to zapłacic, inaczej takich akcji będzie coraz więcej.

css.php