Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

15.01.2012
niedziela

Nowości z trasy przez Tyrol do Livigno (a w zasadzie do Santa Cateriny)

15 stycznia 2012, niedziela,

W miniony weekend pokonałem – jak co rok – trasę z Polski do Santa Cateriny. Tą samą, która wiedzie do popularnego wśród rodzimych narciarzy Livigno. A że rozpoczęły się ferie zimowe, więc może warto podać kilka najświeższych z niej informacji – zwłaszcza, że tą samą drogę przebywają ci, którzy jadą na narty choćby do Tyrolu.

Ot choćby, najtańszy kantor z euro zauważyłem przy dawnym zjeździe z autostrady A4 do Bolesławca – podczas gdy w Krakowie czy na samej granicy kosztowało 4,46, to w przydrożnym punkcie można je było kupić już za 4, 06.

Ostatnia przed granicą z Niemcami stacja benzynowa na autostradzie oferuje paliwo droższe niż stacje w samym Zgorzelcu (a wystarczy przecież odbić ok. 2 km). O ile się da, nie warto też kupować paliwa na autostradowych stacjach w Niemczech – tańsze jest chociażby w samym Monachium. A jeszcze tańsze w Austrii i Szwajcarii, nie mówiąc o samym Livigno (litr etyliny 95 kosztuje tam niewiele ponad… euro).

Podrożały toalety w stacjach przy autostradach – trzeba za nie zwykle zapłacić 0,7 euro (choć częściowo taki „bilet wstępu” można sobie zrefundować kupując coś w stacyjnych barach).

Z kolei na autostradach austriackich od Nowego Roku obowiązuje nowa regulacja tycząca zachowania w razie korków: otóż należy w nich poruszać się jak najbliżej zewnętrznych krawędzi drogi, tak, by w środku pozostał wolny pas dla ambulansów pogotowani, samochodów policji i innych pojazdów uprzywilejowanych. O przepisie tym informują zresztą co rusz wielkie tablice na poboczach.

Z tyrolskich autostrad widać też, że w ostatnich dniach, po okresie posuchy,  faktycznie spadła tam masa śniegu – ponoć w niektórych ośrodkach najwięcej od 30 lat (a w Nauders czy Galltuer od… ponad 60 lat!). Wedle miejscowych komunikatów w minionym tygodniu zdarzały się noce, podczas których przybywało nawet 70 cm śniegu (tak było chociażby w Zugspitz Arena). W  St. Anton am Arlberg na Galzig leży ponoć w tym momencie ponad 550cm śniegu, a na Valludze prawie 600cm.

 Tyle śniegu spadło w minionym tygodniu w Tyrolu

Pierwszy raz w historii tak olbrzymie opady zanotowano też we wschodniej części Tyrolu (m.in. Wildschoenau) oraz w regionie Ski Welt Wilder Kaiser Brixental.

Co ważne, po początkowych utrudnieniach, przejawiających się m.in. w zamkniętych dojazdach i wyjazdach z dolin, obecnie wszystkie drogi do dolin są przejezdne (nieczynne są najwyżej niektóre trasy przez przełęcze).

Wreszcie ostatnia nowość: za przejazd tunelem Munt la Schera między Szwajcarią a Włochami (czyli najlepszą drogą do Livigno, Isolacci, Bormio czy Santa Cateriny) płaci się teraz w sobotę (dzień tzw. wymiany turnusów) 35 euro (jeśli kupuje się bilet w obie strony). Warto tez pamiętać, że podobnie, jak od kilku lat, w soboty obowiązują specjalne zasady przepuszczania pojazdów. Otóż wyjechać z Włoch w stronę Szwajcarii (a więc i Polski) można tylko rano (do godziny 10), a potem dopiero po 18. W godzinach około południowych tunel otwarty jest bowiem jedynie dla samochodów jadących w kierunku Włoch (a więc wjeżdżających do Livigno).
W samej Santa Caterinie śniegu jest wprawdzie mniej niż w Tyrolu, ale też świecie piękne słońce, a prognozy zapowiadają opady już na środę.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. Panie Krzysztofie
    Kantorów w okolicy rozjazdu na Zgorzelec / Olszynę w ostatnim czasie namnożyło sie jak królików, EUR po 4,06 w sprzedaży bylo na wiosną 2011, kurs z przed tygodnia to 4,48 / 4,52. Na tej ostatniej stacji (BP) przed granicą po 4,65. Paliwo jest droższe o 10gr, nawet kawa tam kosztuje 8,- PLN, jak w Niemczech. Do tego 15 minut czekania w kolejce do kasy. Jestem tam co miesiąc i przeprosiłem sie ze starym Orlenem.
    „Bilet do WC” za 0,7 EUR może Pan odliczyć w restauracji , tylko że za kawę liczą sobie już 2,80-3,50, chociaż na bocznych autostradach można ją dostać za 1,5 EUR. Co do tankowania w Niemczech, ewentualnie skorzystania z toalety/łazienki radzę zjechać na Autohof, tj parking dla ciężarówek, dużo taniej. Również kawa czy pieczywo są tam w „ludzkich” cenach, a toalety najczęściej bezpłatne. Zalecenia o zjechaniu na lewo lub prawo w razie korka, są też wprowadzane w Niemczech na trzypasmowych autostradach, trzeba to robić przy dojeździe do korka, a nie jak jedzie pojazd uprzywilejowany. Poza tym pamiętajmy, widzimy korek, włanczamy NATYCHMIAST ŚWIATŁA AWARYJNE.
    Pozdrawiam i życzę przyjemnego urlopu. U nas też sypie od rana, spadło jakieś 15 cm puchu.

  2. Jeśli chodzi o tankowanie to najlepiej sparwdzać je przed wyjazdem na stronach stacji paliw. Na terenie Niemiec duże firmy typu aral czy shell mają na swoich stronach aktualne ceny paliw na poszczgólnych stacjach trzeba tylko znac nazwe miejscowości albo kod pocztowy w pobliżu której wypada tankowanie. Podobnie w Austrii na pewno na stronach OMV można znaleźć paliwo tańsze o 20-30 centów na stacji np. kilometr od autostrady. Aha – w wypadku OMV działa tylko przez stronę austriacką omv.at, podobnie jest chyba z niemieckimi.
    Pozdrawiam i życze puchu.

  3. @Autor: Poniżej treść postu, wpisanego na blogu A. Dąbrowskiej:

    „Czy Krzysztof Burnetko nie mógłby wysłać mailem okólnika do dziennikarzy POLITYKI, żeby przestali używać błędnie słowa „szusować” jako synonimu „jeździć na nartach”.

    Jakby Tusk „szusował” w Dolomitach to by zapłacił mandat albo się zabił, albo zabił kogoś innego. Albo jedno, drugie i trzecie.”

  4. Krzysztof Burnetko w pełni się zgadza: zwrot „szusować” jest niepoprawny. Dlatego w swoich tekstach go nie używa. Wprawdzie tytuł raportu zimowego, jego autorstwa, który ukazał się w drukowanej „Polityce” w listopadzie ub.roku , zawierał to potworne słowo „szusować”, ale pochodził od kolegów z redakcji :). I niestety pomimo nalegań nie dało się już przywrócić pierwotnej wersji…
    Pozdrawiam

css.php