Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

31.10.2011
poniedziałek

Prezes Hlavaty zdradza plany

31 października 2011, poniedziałek,

Prawnicy słowackiej spółki Tatra Mountain Resorts odnaleźli w archiwach dokumenty, podważające roszczenia podhalańskich górali o odszkodowania w razie sprzedaży Polskich Kolei Linowych – pisze w poniedziałek w krakowskim dodatku „Gazety Wyborczej” Bartłomiej Kuraś.

Okazuje się, że w latach 30. minionego wieku pod budowę kolejki na Kasprowy Wierch nikogo nie wywłaszczano: PKP kupiło jedynie niewielkie nieruchomości na zasadzie pełnej dobrowolności. Nie istniał też wtedy Tatrzański Park Narodowy. Dopiero w czasach PRL (w latach 1960-78) przeprowadzono wywłaszczenia na jego rzecz – i to właśnie na części tych działek – za zgodą TPN, a więc zgodnie z regułami ochrony przyrody i w imię udostępnienia Parku – wytyczone są dziś trasy zjazdowe w kotłach Gąsienicowym i Goryczkowym (o czym zresztą już tu pisałem). Prawnicy TMR dowodzą zatem, że nie ma żadnych podstaw do twierdzenia, jakoby cel wywłaszczenia się zmienił.

Tymczasem prezes TMR Bohus Hlavaty obszernie opowiedział radiu RMF (a pytał go Maciej Pałahicki) o zamiarach swojej spółki. W skrócie wyglądają one tak (by użyć tytułu zaproponowanego przez portal stacji): Najpierw PKL, potem hotele, a następnie może… tunel pod Tatrami. Oto najciekawsze tezy rozmowy:

Co TMR chce zrobić z PKL? W Polsce mówi się, że Słowacy chcą kupić kolejki, żeby zlikwidować konkurencję.

Bohus Hlavaty: Polska jest dla nas ważnym rynkiem i mamy dwie możliwości: albo ściągać Polaków na  Słowację – co ma swoje ograniczenia, albo wyjść za swoim klientem do Polski. Jak dowiedzieliśmy się, że przygotowywana jest prywatyzacja PKL, to się zgłosiliśmy. Mamy duże doświadczenie z budową i inwestycjami w górskich ośrodkach. Wspólnie – poprzez synergię ośrodków narciarskich z Zakopanego i wszystkich należących do PKL z naszymi – moglibyśmy być poważną konkurencją dla alpejskich. Oczywiście nie będziemy mieli 200 kilometrów tras narciarskich, ale jakość usług, jeden karnet i mnóstwo innych rzeczy, które moglibyśmy zrobić, gdybyśmy działali wspólnie – to może spowodować, ze będziemy poważnym konkurentem dla Alp. Przyciągnęlibyśmy w Tatry o wiele więcej osób z Polski niż dzisiaj.

Czy poza kolejkami TMR chce kupować w Polsce hotele, bazę turystyczną?

TMR działa w trzech dziedzinach. Pierwsza to ośrodki górskie i aquaparki oraz hotele, bo te uzupełniają ośrodki narciarskie. Oczywiście nie prowadzimy wszystkich hoteli, ale część z nich. Chcemy mieć wpływ na jakość usług w naszych ośrodkach narciarskich. Prowadzimy także projekty deweloperskie. Tak samo moglibyśmy działać w Polsce.

Co TMR zrobiłoby na Kasprowym Wierchu?

To zależy od umowy z Tatrzańskim Parkiem Narodowym. Dzisiaj wyciągi krzesełkowe, które tam są, a nie mają naśnieżania, nie mają sensu. Jak może być Natura 2000 tam, gdzie są krzesełka i gdzie mają jeździć narciarze? To albo tak, albo tak. I trudno powiedzieć, jak to się zakończy, bo to nie zależy od nas. To zależy od społeczeństwa, od rządu, od parku narodowego i od tego, jak będziemy postrzegali Kasprowy. Albo to jest jedynie kolejka do parku narodowego, gdzie ludzie wjadą, popatrzą i zjadą na dół, albo będziemy mówili, ze jest to święta góra narciarzy i wtedy nie można tego zostawić tak, jak to jest dzisiaj. TMR jest przygotowane, ze ktoś powie, ze to nie jest święta góra narciarzy, że to jest park narodowy, Natura 2000 i tam nie będzie narciarzy. To ryzyko inwestora, który kupuje przedsiębiorstwo, ale mamy dużo argumentów „za”.

Burmistrz Zakopanego chce wypuścić obligacje, za które będzie mógł kupić PKL.

Czy gminy są dobrymi przedsiębiorcami?. Tam jest dużo różnych interesów, często zmieniają się ludzie, którzy tam pracują. TMR może wnieść synergię: jedność polskiej i słowackiej części. A także doświadczenie z inwestycjami w parkach narodowych i kontakty z dostawcami wyciągów i infrastruktury narciarskiej.

Skąd TMR ma pieniądze?

Po pierwsze, jesteśmy spółką akcyjną, która jest na giełdzie. Po drugie, większa część naszych akcjonariuszy to duża grupa finansowa, która prowadzi poważne biznesy na Słowacji, w Czechach i w Rosji i część swych dochodów przeznaczyła na inwestycje w turystykę. Oni widzą, że to przynosi pieniądze. Część środków mamy z banków.
Ile TMR chce przeznaczyć na inwestycje i  kto jest największym udziałowcem spółki?
Około 65 milionów euro w każdej chwili możemy zainwestować tam, gdzie chcemy, gdzie się najbardziej opłaca. Jeśli będziemy wchodzić na rynek polski, to otwierają się inne możliwości pozyskania kapitału. Najwięcej akcji ma Grupa J&T – jest tam J&T Bank, J&T Securities Management oraz partner J&T, Igor Rattaj, który jest samodzielnym właścicielem. Ale jego pieniądze także pochodzą z tego, co zarobił w J&T. Oprócz tego zaś: Bank Pocztowy, Deutsche Bank i wielu mniejszych, prywatnych właścicieli. Udziałowcem jest też prywatny przedsiębiorca, który kupił akcje warte 17 mln euro. Wykaz akcjonariuszy można znaleźć na stronie internetowej.

J&T nie ma dobrej opinii na Słowacji.

W J&T są entuzjaści, którzy z jednej strony znają biznes i widzą potencjał Słowacji i Tatr – jak się tu zainwestuje, to może się zwrócić. Ale wiedzą też, że to inwestowanie jest obarczone ryzykiem. Że jak teraz zainwestują, to nie zwróci się za dwa lata. Po prostu zdali sobie z tego sprawę i za to jestem im wdzięczny, bo nawet TMR by nie było, gdyby nie te pierwsze pieniądze od właścicieli. My oczywiście sami także wypracowujemy sporo kapitału. W tym roku zysk z działalności wyniósł ponad 10 mln euro. I to też są pieniądze, które możemy teraz inwestować, ale bez tego pierwszego ruchu nie byłoby tego, co jest dzisiaj.

Jak będą wyglądały kolejki PKL-u, jeśli TMR je kupi.

Potencjałem Polski jest duża liczba narciarzy, którzy w tej chwili przyjeżdżają do takich górek, jak Białka Tatrzańska. Ludzie musza się dobrze czuć w tych ośrodkach. Już wiedzą, jak jest w Alpach i będą chcieli może nie takich samych usług, jak tam, ale podobnych. Prowadzenie ośrodka narciarskiego z jednym wyciągiem jest może dobre na dzisiaj. Ale za 5-10 lat to nie będzie konkurencyjne. Jak się łączą ośrodki, jak się oferuje lepszy produkt, to wtedy to działa.

Mankamentem obu stron Tatr jest brak dobrej komunikacji. Co z tym zrobić?

To przerasta możliwości TMR. Ale skoro Włochom i Francuzom udało się zrobić tunel pod Mont Blanc, to tunel w naszych warunkach nie byłby problemem. To jedna z możliwości. Kolejną są igrzyska olimpijskie. Jak będziemy walczyli o nie wspólnie, to mamy większe szanse niż osobno. Wtedy będą duże inwestycje. Podczas nich można będzie zrobić takie rzeczy jak tunel czy pociąg. Skoro jesteśmy wspólnie w Unii Europejskiej, to zrobimy z Tatr jeden region.

Pełny zapis rozmowy na portalu RMF24.pl.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. Obawiam sie, że sprzedaż kolejki na Kasprowy Słowakom będzie wyglądała tak jak budowa „Zakopianki”. Drogi na Podhalu nie mozna nawet zaprojektować bo mieszkańcy nie zgadzją sie na sprzedaż swoich „włosci” pod droge, albo postawienia ekranów. Tak samo potraktują zamiary Słowaków, a Pan Hlavaty ujawnił że chce budować hotele, przecież to juz jest zamach na monopol górali na świadczenie usług noclegowych. A jak te swoje usługi potrafią sobie cenić, przekonalem sie w końcu września, szukając noclegu dla sześciu osób na jedną noc. Chyba z dziesięciu „gospodarzy” w Koscielisku na moje pytanie o nocleg, nie było zaintresowanych przyjęcie gości na jedną noc. Nawet padła oferta , „prosze przyjechać z własną pościelą”, oczywiście o jakimś rabacie na własna pościel nie było mowy. W końcu udało mi się znaleźć nocleg, za 30,-zł od osoby. Oczywiście bez paragonu, czyli miasto i państwo z tego nic nie mialo. Nie rozumię, czy kwota 180,-zł za noc, przy braku gości i pustych kwaterach nie była warta wysiłku?. Tak wygląda „biznesowe” myślenie polskich górali.
    Pozdrawiam

css.php