Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

15.10.2011
sobota

Południowy Tyrol w kioskach

15 października 2011, sobota,

„Magazyn Południowy Tyrol Zima 2011/2012” z najnowszymi informacjami na temat tego popularnego w Polsce regionu Włoch w kolejne weekendy dołączany będzie do najpopularniejszych gazet – w tym do „Polityki”.

Można w nim przeczytać o nowym, a prostym, pomyśle na poprawę wygody korzystania z kolejek, który wprowadza w nadchodzącym sezonie znana stacja Plan de Corones/Kronplatz. O Paulu Grünerze – właścicielu schroniska z najwyżej położoną zewnątrzną sauną na świecie (na lodowcu Senales/Schnals, czyli 2800 m n.p.m.), a równocześnie „królu knedli” – z nich bowiem słynie prowadzona przez niego restauracja hotelu Goldene Rose w Certosa/ Karthaus na dnie doliny (knedli Paula sam próbowałem – są wyśmienite; zarówno te najbardziej wyszukane, z truflkami czy brzoskwinią, jak najbardziej tradycyjne – ze speckiem czy szpinakiem). O nowym, już piątym, muzeum założonym przez Reinholda Messnera, sławnego wspinacza i najsłynniejszego – oprócz alpejczyka Gustavo Thoeni – ambasadora regionu, tym razem poświęcone ludziom gór. O zaletach kąpieli w kosodrzewinie oraz smaku zupy z siana oferowanych przez hotel Alpina Dolomites w Alpe di Siusi/Selser Alm. O najlepszych południowotyrolskich winach – ze słynnych szczepów schiava/vernatsch, lagrein i gewurtztaminer oraz o Wine Ski Safari, czyli zorganizowanym pierwszy raz minionej wiosny na stokach wokół przepięknej Alta Badia objeździe wysokogórskich schronisk połączonym z degustacją (byłem, jeździłem i… degustowałem – „Alta Badia, czyli narty, wino i … śpiew”, 25 marca b.r.)

Wreszcie o bogatej ofercie dla rodzin (także tymi z dziećmi), możliwościami noclegów i dojazdu.

Jest też konkurs z nagrodą w postaci tygodniowego pobytu w Południowym Tyrolu z przelotem, skipassem, ale i poważnym zadaniem w postaci objechania kilkudziesięciu miejscowych schronisk, spróbowania serwowanych w nich potraw i opisania wrażeń na Facebooku.

Już 15 i 16 października „Magazyn Południowy Tyrol” można znaleźć w „Gazecie Wyborczej” (w województwach mazowieckim, małopolskim i śląskim). Następnie dołączany będzie: 21 października – do miesięcznika Voyage, 2 listopada – do „Polityki” (wydania rozprowadzane w Małopolsce i na Śląsku) i 14 listopada – do „Twojego Stylu” (na Mazowszu). Dostaną go także czytelnicy Magazynu NTN.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 16

Dodaj komentarz »
  1. Kupię i przeczytam.

  2. Panie Andrzeju, wystarczy kupić którąkolwiek z wymienionych gazet – Magazyn Południowy Tyrol będzie w nich za darmo!

  3. Panie Redaktorze, nurtuje mnie ten problem od wielu tygodni; zapytam teraz (odważnie, wprost ;)):
    Czy Pana blog nie staje się (jest) witryną reklamową?
    – zbyt często
    – zbyt ostentacyjnie
    – dla zbyt wielu firm

    Jakie są w takim razie kryteria selekcji owych instytucji, które dostępują łaski?…
    Jak ma wierzyć obyty czytelnik-Europejczyk, że podawane informacje są sprawdzone przez „adwokata diabła”, który powinien mocno siedzieć w każdym dziennikarzu? (Nawet blogerze-amatorze, o profesjonalistach nie wspominając).

    Wiem, wyjazdy narciarskie i narciarski styl życia to kosztowne rzeczy, ale…

    Pozdrawiam!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Przejrzałem ten reklamowany magazyn o Poludniowym Tyrolu, jutro przeczytam cały dokładnie, ale z tego co zobaczyłem to niestety @a-cappella ma calkowitą rację.
    Pozdrawiam

  6. Przeczytałem „Magazyn Południowy Tyrol kraina sportu, zdrowia i urody we włoskich Alpach”, i dowiedzialem sie z niego ,że cały Południowy Tyrol narciarski to tylko Dolomity, a jest to zaledwie 1/4 Autonomicznej Prowinzji Południowy Tyrol/Trentino. Na zachod od autostrady A22 jest narciarska czarna dziura. Magazyn ten jest zwykła , nierzetelną dziennikarską reklamówką sponsorowaną przez pięć stacji narciarskich z tyrolskiej części Dolomitow i kilkanaście drogich hoteli, najbardziej odpowiednich dla polskiego narciarza. Jedynie artykuł Pana Krzysztofa o Kronplatz i Messnerze był w miarę obiektywny. To by było na tyle.

  7. Ja podnioslem ten problem przy okazji filmu TOPRu. Odsylam do moich poprzednich wpisow. Uderzylo mnie, ze jesli zjesc i sie napic, to musi byc karczma, a jesli narty sa odrobine porysowane, to zamiast przesmarowac recznie trzeba zamowic renowacje full wypas. Pan Krzysztof odpowiedzial, ze wszystko w porzadku. Zadnego reklamiarstwa nie ma i tyle.

    Od dawna przestalem zagladac do tzw. magazynow narciarskich, bo tam reklama goni reklame, zas interesujacych informacji jest niewiele i sa na bardzo niskim poziomie. Czytajac ten blog mam podobne wrazenie. Jak widze, nie ja jeden. Ale moze tak musi byc. Nie moge winic pana Krzysztofa za to, ze narciarstwo kiedys to byla sztuka podchodzenia i udeptywania stoku, zas teraz to jest sztuka drenowania kieszeni.

  8. Odpowiem pytaniem: jakiego zatem rodzaju informacje powinienem podawać na takim blogu? Czy w kraju, w którym wychodzą ledwie dwa pisma narciarskie (Ski Magazin i NTN Snow & More) nie warto zaanonsować wydawnictwa poświęconego ważnemu regionowi (zwłaszcza, że jego autorami są znani dziennikarze). Zresztą moim zdaniem przy uważnej lekturze można się sporo dowiedzieć nawet z tekstów pisanych przez agencje reklamowe czy z folderów biur podróży. Gdy czytam w folderze, że stacja X jest zagłębiem tzw. apres ski, to nie jestem zachwycony, bo nie lubię takiego stylu wypoczynku zimowego. I wyciągam wnioski, planując wyjazd na ferie.
    Podobnie: czy nie należy pisać, które modele nart, kasków czy butów dostały nagrody podczas targów ISPO – największej na świecie imprezy branżowej? I czy nie można zapowiadać imprez typu krakowskich Spotkań Podróżników – kmpletnie niszowych, i nie tyczących wprost nart (ale jednak gór i ludzi gór).
    A czy jeśli piszę, że od lat jeżdżę z lubością na kolejnych modelach Rossignol Bandit, to promuję tę markę, czy tez tylko opisuję swoje subiektywne wrażenia?
    Tak czy tak, kiedy piszę o stacjach, to staram się tylko o takich, w których sam byłem – stąd choćby częste tu wzmianki o Santa Caterinie czy Vent, których nikt nie promuje w Polsce, bo małe, na odludziu i biura podróży mają je w ofercie sporadycznie i w ograniczonym zakresie. Co ważne: nie leżą w Południowym Tyrolu :).
    Kiedy o sprzęcie, to albo o tym, który sam wypróbowałem, albo też powiadamiam o modelach nagrodzonych czy też docenionych w różnych testach – co jednak zawsze zaznaczam. Albo wreszcie – o rozmaitych ciekawostkach (choćby po częsi uzasadnionych, po częsci marketingowych pomsyłach w konstrukcjach dla pań) – i tu faktycznie opieram się na tzw. presskitach od producentów, ale to one są najszybszym źródłem takich newsów. Czasem też próbuję zaanonsować przyszłościowe trendy w technologiach – tak było choćby z rockerem.
    A że przeważają tu noty pozytywne niż krytyczne? Cóz, takie mam podejście do nart, że wolę dostrzegać fajne tendencje niż narzekać, że wyciąg skrzypiał, wiało i na trasie były muldy.
    Bo też zaczynałem narciarstwo od podchodzenia (na Kopiec Kościuszki w Krakowie, a potem Goryczkową), od drewanianych nart dziecięcych, a potem Epoxów 3200 z Szaflar (dopiero potem przyszły Dynamiki M6, Atomiki ARC, K2 Extreme, Rossignole 7S i wreszcie owe Bandyty). Skądinąd: czy ta wyliczanka to nie reklama – nawet, jeśli wszystkie te narty kupili mi dziadkowie, mama bądź w końcu kupowałem sam (Bandyty żony też :)).
    Uff, to tyle – choć będę wdzięczny za wszelkie sugestie, jak mógłby wyglądać ten blog: bo może rzeczywiście warto pisać w bardziej internetowej, czyli „wyrazistej” konwencji?
    Pozdrawiam wszystkich

  9. „narzekać, że … na trasie były muldy”

    Nie narzekac, tylko reklamowac. Muldy to jest najpiekniejsza rzecz na swiecie.

    Ja mam taka sugestie, ze moze troche wiecej osobistych wspomnien z rozmaitych zjazdow (koniecznie z muldami), najlepiej takich mrozacych krew. I koniecznie zdjecia. A moze takze moglby Pan zaprosic znajomych, zeby cos napisali, podzielili sie radami, ciekawostkami, albo wspomnieniami? Niedawno Pan obiecywal, ze poprosi Pan ekspertow „free ride”, ale jakos nic z tego nie wyszlo. Moze ktorys ekspert uchyli rabka tajemnicy, co tak naprawde jest w srodku w narcie? Jesli ekspert sie obawia, ze sponsor mu cofnie dotacje za brak pochwaly, to niech napisze pod pseudonimem. A moze ekspert nas oswieci jakims sekretem ze swojego arsenalu? Byloby fajnie, gdyby bylo konkretnie i osobiscie. Albo, gdyby eksperci sie ze soba troche pospierali na temat wyzszosci Banditow nad Salomonami i na odwrot.

  10. Panie Krzysztofie . Proszę robić swoje. Obserwuję Pana wpisy- zresztą to tylko pewna część Pańskiej publicystyki. Na szczęśćie nagrody przyznają jeszcze ludzie , którzy głęboko znają tematy poruszne przez Pana w licznych recenzjach lub felietonach. To co ja cenie w Pańskim pisaniu to właśnie i przede wszystkim fakt że nie przepisuje Pan katalogów a pisze raczej na bazie zbierania materiałów u żródeł , bądz na podst. osobistego udziału.Dowody : choćby udział w austrostardzie gdzie na blogu widać że nie była to reporterska sielanka a dziennikarska harówa. A to że Pan pojeżdził przy okazji na nartach to …Pańskie. Dalej czytałem relacje wstepne z pd Tyrolu gdzie jak Pan pisał był Pan osobiście. Czytam też Pańskie felietony recenzje i myśle sobie że o nartach pisze Pan z pasją . Osobiście unikam for int. ponieważ tam zawsze kilka osób wie wszystko i najlepiej- rzadko słuchajac co mówią inni. To jak z klientem w sklepie narciarskim ktory czesto wie co kupic bo nałykał sie katalogów i pisemek , zamiast pojechać choćby na testy…ale w osobie sprzedawcy znajduje słuchacza i zwierzyne łowna do pokazania swojego ego.To jak w ostatnim filmie Allena – nie słyszałem żeby którys z krytyków zwrócił uwagę na postać Cole Portera który choć odtwarzany ze starej płyty jest kluczem do filmu i samego Allena…Ale to trzeba kochać żeby pisać. A ze trafi się cytat z katalogu Rossi czy innej firmy – no coz na czyms trzeba sie oprzec. To jak w filmiku z TOPR- nikt nie powie że goście „o każdej godzinie i porze dnia idą w góry nieśc pomoc „- tylko że coś tam przyreklamują . Cóż dzisiaj świat tak właśnie wyglada tylko warto w nim znależć troche pokory i człowieczeństwa. Zarówno Ci ratownicy jak i Pan coś w nim znajdujecie( filmik jest edukacyjny i wydany dzieki sponsorom właśnie co mozna znalezc w opisie a profilaktyka jest zawsze lepsza od leczenia. Pan też pewnie nie zyje z tego bloga a jednak Pan go pisze 🙂 A co do tego z czego zbudowane są narty: dla mnie bardziej interesujace są tematy inne : dlaczego skrecają jakie nowinki są ważne w nowych trendach, jak zmienia się narciarstwo wraz ze zmiana sprzetu i przygotowaniem stokow a nie jakies tam pierdoły o elastomerach i innych detalach ktore dzis sa jutro nie – zreszta kazdy przecietnie obeznany moze sobie to wlasnie poczytac w katalogu zamiast zaprzatac sobiue tym tranzystory 🙂 Dlatego włączyłem sie do rozmowy. Zyczę dalszego ciekawego wyszukiwania tematów , moderowania ( a wszystko napisane pieknym polskim jezykiem)- wiec powodzenia i chetnie włączę sie do dyskusji . pozdrawiam R

  11. Panie Krzysztofie, trzeba anonsować wydawnictwa poświęcone ważnemu regionowi narciarskiemu, tylko niech to będzie pisane przez dziennikarzy wysyłanych i finansowanych przez redakcje, a nie przez grupe hoteli. W tym wydawnictwie doszło do takiej nierzetelności dziennikarskie, że pisze sie o Ötzim znalezionym na lodowcu Schnalstal i o schronisku Schöne Aussicht (Bella Vista) na tymże lodowcu, a nie ma ani slowa o jedynej całorocznej stacji nrciarskiej w Tyrolu Poludniowym położonej pomiędzy miejscem znalezienia Ötzi-ego a schroniskiem. Dziennikarze o tym nie wiedzieli, czy sponsorzy zabronili.
    Popieram propozycje Narciarza odnośnie tematów.
    Pozdrawiam

  12. To jak w filmiku z TOPR- nikt nie powie że goście „o każdej godzinie i porze dnia idą w góry nieśc pomoc”

    To nie byl film dokumentalny o historii akcji ratowniczych TOPR ani o ich poswieceniu w gorach. To w zamysle byl film edukacyjny. Jak na edukacje to za duzo w nim bylo reklamy.

    Niejaki Jasio mi przygadal, ze prawdziwa cnota krytyk sie nie boi, po czym zniknal. Ja kupuje argument Jasia. Jesli ratownicy nie boja sie lawin, to tym bardziej nie beda sie bac krytyki. Nie widze powodu, zeby nie krytykowac filmu TOPRu, jesli moim zdaniem jest dosc kiepsko zrobiony. Nie widze powodu, zeby nie miec swojego zdania i go nie wyrazac. Nie kupuje argumentu, ze ratownicy sie poswiecaja w czasie akcji, wiec nie nalezy oceniac ich produkcji filmowej. Akcje to jedno, a film to drugie. Akcje sa wspaniale, zas film byl taki sobie.

    W ogole to chetnie widzialbym, zeby nie mieszac martyrologii do ocen konkretnego produktu. Nie napisalbym tego zdania, gdyby nie fraza „pokory i człowieczeństwa”, ktora moim zdaniem jest niewlasciwa, a co najmniej bardzo podejrzana. Dyskutujemy o walorach konkretnego produktu. Film to produkt. Film nie ma przekazywac „pokory i człowieczeństwa”, tylko konkretne informacje na temat zasad zachowania sie na stoku. Moim zdaniem znaczna czesc czasu filmowego zostala zuzyta na informacje poboczne, czyli na reklame. To mi sie nie podoba i temu dalem wyraz w komentarzach.

  13. Nawiazujac do andrzeja 2 . Rzeczywiscie jesli w publikacji pominieto Schnalstal vel Val Senales vel Maso Corto – a o ten region mu chodzi , to warto wspomniec o tym malutkim narciarskim kurorcie, ktory stał sie mekka polaków odwiedzajacych pld. Tyrol a powstał za sprawa wytrwałości i uporowi garstki ludzi , którzy postanowili w tym, miejscu zbudowac stacje narciarska.http://www.national-geographic.pl/artykuly/pokaz/narty-wlochy-maso-corto/ . Do tego własnie idealnie nadaje sie forum , dając szanse zamiast ponarzekać to wydłubac coś ciekawego i podzielić sie z innymi. Szczególnie jesli jest to szacowne forum polityki.Byłem wielokrotnie w tym regionie – zarówno zima- narciarstwo zjazdowe , wiosna – skitur jak i latem – łażąc do Vent …Rzeczywiscie jest tam pieknie , kwieciscie i pachnaco. Troche tylko z Polski daleko , bo trzeba jechac na okragło. Sa różne plany połączenia z Otztal i innymi osrodkami kiedyś, ale ale …klimat mógłby odjechac wraz z masa narciarzy zjazdowych 🙂
    Do narciarza2. „Niejaki Jasio ” nie zniknął. Słucham cierpliwie a raczej czytam wpisy Pana Krzysztofa nawiazujace do bliskiego mi narciarstwa . Nie podejmuję dalszej polemiki z narciarzem2 , gdyz uwazam ,że temat wałkowany przez niego od dłuższego czasu się wyczerpał. Za długo mielona kiełbasa ,nawet gdyby była wyborcza, pokazuje rzeżnikowi ,że aby lepiej sprzedawać powinien podnieść jakośc produktu , lub wprowadzic nowy :). W innym przypadku nie podtrzyma swoich racji lekko nadpsutym produktem- wyciaganym na ladę .Panta rhei Panie narciarzu2 . Dlatego czekam , kiedy zabierze znowu głos na kolejny temat , gdzie jak mniemam znów bedzie miał wiele interesujacych rzeczy do opowiedzenia , zwazywszy na jego bogate doświadczenia narciarskie. Pozdrawiam

  14. Drogi Panie Jasiu/Jasku:
    przypominam Panu, ze Pan zrejterowal. Najpierw Pan poprosil o moje zdjecia i filmiki. Dostarczylem. Potem Pan pryncypialnie skrytykowal moja nieumiejetnosc jezdzenia. Przyjalem z pokora i poprosilem o Panskie materialy, zeby sie czegos nauczyc. Wtedy pan zniknal bez sladu. To sie nazywa „schowac glowe w piasek”, mowiac najdelikatniej. A teraz Pan dorzuca tekst o kielbasie. Oceniajac Pana „argument” (??) najdelikatniej jak potrafie, to mi sie wydaje, ze jesli cos tu brzydko pachnie, to nie zadna kielbasa ktorej nie ma, tylko Panskie teksty i Panskie zachowanie.
    Z szacunkiem,
    Narciarz2

  15. @Jasiek, w publikacji pominięto nie tylko Kurzras, ale także Meran 2000, Schwemmalm/Ultental, Trafoi/Vinschgau czy Sulden. A w Trafoi urodzil sie i nadal mieszka Gustav Thöni, alpejczyk, jeden z dwójki ambasadorów Południowego Tyrolu. Powyżej Trafoi, na przełęczy Stilfserjoch jest stacja narciarska nazwana Jego imieniem Thöni 3000, ale to już w Lombardii.
    Też tak jak Ty uważam, że blog powinien stać się miejscem wymiany wrażeń, spostrzeżeń, z pobytu w gorach, pisanych przez blogowiczow. Ale to nie zależy od Redaktora, tylko od Szanownych Blogowiczów, jak na razie to wypowiadają sie tu 2-3 osoby. Może zachęcic jakimś tematem. Jakiś rok temu, jak z Panem Krzesztofem zaczęliśmy wspominki na czym to sie nie jeździło , i gdzie, 20-30 lat temu , blog od razu sie ożywil.
    Co do reklam na blogu. Sponsorowanie blogu przez firmę oferującą wyjazdy na narty powoduje, że opisy stacji narciarskich zamieszczane przez Redaktora mogą wydawać sie niewiarygodne (pisane na zlecenie), o co nie podejrzewam Redaktora. Lepiej gdyby blog, jeśli już to jest konieczne, sponsorowała firma nie związana z nartami czy turystyką.
    Pozdrawiam

  16. Dzięki za propozycje tematów – postaram się im sprostać!
    Co do zawartości „Magazynu Południowego Tyrolu” to faktycznie nie ma tym razem nic o Soldzie/Sulden (także mojej ulubionej z racji wspaniałych wspomnień z cudowną jazdę w puchu i to w grudniu – o czym swego czasu pisałem na blogu) ani o Maso Korto/Kurzras.
    Tyle że nie sposób pisać o wszystkim. A, o ile pamiętam, Soldzie/Sulden poświęcony był tekst w ubiegłorocznej edycji.
    Zaś co do reklam: bodaj redakcji w Polsce nie stać na samodzielne wysyłanie dziennikarzy, by recenzowali ośrodki turystyczne. Zwykle tzw. wyjazdy studyjne organizowane są przez zajmujące się informacją turystyczną instytucje zainteresowanych krajów (oczywiście ich status prawny jest różny – jedne są finansowane z budżetu danego państwa, inne mają formy spółki, której udziałowcami jest region i miejscowe korporacje turystyczne, są i formuły mieszane). W każdym razie – poza jednym przypadkiem – nie spotkałem się, by kiedykolwiek próbowano sugerować dziennikarzowi, jaki wydźwięk ma mieć jego relacja. Choć oczywiście to organizator study touru ustala jego miejsce i program, co też jest rodzajem „polityki informacyjnej”.
    Z kolei Alpytravel.pl/Otium jest biurem podróży z bodaj największą w Polsce ofertą „zimową” (proponuje m.in. Soldę/Sulden i Maso Corto/Kurzras :)). W efekcie nie sposób pisać o kurortach narciarskich, nie trafiając na taki, który jest w jego katalogu.
    Rzeczywiście, ideałem byłoby, gdyby koszty funkcjonowania bloga pokrywała firma innej branży – tyle że to niestety mało realne. Takie czasy…
    Oczywiście nieustannie zachęcam do komentowania!

  17. Uważnie wczytałam się powyższą dyskusję i stwierdzam, że obydwie strony mają racje – tylko że trzeba podejść do tematu realnie: trudno by dziennikarz lub jego redakcja sponsorowała wszystkie wyjazdy – a aby blog/gazeta/portal satysfakcjonowały czytelników powinno się tam przecież znajdować jak najwięcej informacji/relacji z jak największej ilości miejsc! I właśnie tutaj należy zachowac równowagę: korzystać z ofert wyjazdowych sponsorowanych przez różne firmy/instytucje/regiony itp, jednak opisywać tam własne wrażenia i wyrażać własną opinię, a nie robić kopiuj-wklej z materiałów promocyjnych. I wydaje mi się, że pan Krzysztof bardzo ładnie ten balans zachowuje 🙂
    Zaś co do magazynu o Południowym Tyrolu – też go czytałam i faktycznie są to teksty pokazujące jak wspaniałe, piękne i och-i-ach jest to miejsce (ale jakże inaczej, przecież to jednak reklama…). Jednak wydaje mi się, że jest to lepsze wyjście niż takie jakie zazwyczaj oferują ośrodki turystyczne/regiony/kraje: krótki opis miejsca, ładne zdjęcie widokowe, cena hotelu i basta. Tutaj są to teksty pisane przez ludzi, którzy faktycznie tam byli (przynajmniej tak to brzmi w większości i głęboko w to wierzę 😉 ) i opisują swoje wrażenia, przygody, komentują itp.
    Podobnie jeśli się pisze o jakimś sprzęcie – trudno mieć wszystko za własne pieniądze, więc jeśli Rossignol, Salomon czy jakaś inna marka daje sprzęt do testowania, to jak najbardziej należy z tego skorzystać. Tylko, że wówczas faktyczna opinia powinna być szczera i zawierać, jeśli tego prawda wymaga, krytykę. Wydaje mi się, że właśnie wtedy osoba, która będzie chciała kupić narty czy buty, więcej wyniesie z takiego testowania niż z opisu oferty sklepowej lub producenta. Ja właśnie na takich opiniach (tzw. konsumentów) od dawna polegam, niezależnie od tego czy chcę kupić narty, pralkę, komputer czy zabieg kosmetyczny 😛
    I ważne by w tym wszystkim wziąć poprawkę na to, o czym wspomniał pan Krzysztof: „nie sposób pisać o wszystkim” 🙂

css.php