Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

10.10.2011
poniedziałek

Tatry: sypnęło śniegiem i ofertami

10 października 2011, poniedziałek,

W Zakopanem podczas weekendu spadł pierwszy tej zimy śnieg. Niemal równocześnie słowacka spółka Tatry Mountain Resorts ogłosiła plan wielkich inwestycji w polskich stacjach narciarskich.

Tatry Mountain Resorts w minionych latach zasłynęła prowadzoną na szeroką skalę modernizacją infrastruktury najsłynniejszych słowackich kurortów: Jasnej/Chopoka, Tatrzańskiej Łomnicy i Szczyrbskiego Plesa. (O szczegółach pisałem m.in. w notach „Styczniowa zima w Szczyrbskim Plesie”, 28 stycznia b.r.  oraz „Tatrzańska Łomnica: nowe idzie, stare jedzie”, 1 lutego b.r.). Co ważne: inwestycje są nie tylko gigantyczne, jeśli chodzi o nakłady, ale też kompleksowe – obejmują wyciągi, systemy dośnieżające, hotele, restauracje, wypożyczalnie, parkingi a także przebudowę niektórych tras.

W rozsyłanym teraz memoriale TMR cytuje badania Instytutu Pentor (z 2008 r.), wedle których aż 30 proc. spośród 4 mln Polaków uprawiających  zimowe sporty wybiera się na urlop poza krajem, a kolejne 15 proc. spędza ferie zarówno w Polsce, jak i za granicą. Polacy coraz częściej wybierają stoki Alp, Dolomitów lub trasy Słowacji zrażeni przestarzałą infrastrukturą i mocno wygórowanymi – w porównaniu do jakości oferty – cenami w rodzimych górach.

 Fot. EMeczKa

Mają one szansę stać się znowu konkurencyjne jedynie pod warunkiem szeroko zakrojonych inwestycji. Zdaniem TMR w pierwszej kolejności trzeba zająć się wyciągami i trasami: „Zmiany te musiałyby objąć m.in. uruchomienie tras na Gubałówce, wymianę kolejki na Górę Parkową, modernizację wyciągu krzesełkowego w Kotle Goryczkowym oraz dalszej modernizacji kolejki w Kotle Gąsienicowym. Ponadto konieczna byłaby rozbudowa terenów narciarskich w Szczawnicy, Zawoi oraz w rejonie Góry Żar”. Oczywiście towarzyszyć by temu musiała rozbudowa systemu sztucznego naśnieżania tras.

Słowacy podkreślają także, że „oprócz inwestycji polskie Tatry oraz sąsiadujące z nimi Beskid Sądecki i Żywiecki, potrzebują nowego podejścia w kwestiach organizacyjnych”. Przykładem może być tu jeden skipas, który – wzorem Alp czy słowackich Tatr – dawałby szansę  użytkowania większej liczby tras bez konieczności kupowania za każdym razem osobnego karnetu.

Słowacy chwalą się, że dzięki systematycznym inwestycjom Niskie Tatry pod względem infrastruktury i bezpieczeństwa na trasach „praktycznie w niczym nie odstają od Alp czy Dolomitów”. Po czym TMR przechodzi do sedna swej oferty. W memorandum spółki czytamy: „Również polskie góry mogłyby poczynić podobne inwestycje. Impulsem do zmian stać się może planowana prywatyzacja Polskich Kolei Linowych. Należą do nich m.in. kolejki na Kasprowy Wierch, Gubałówkę, Górę Parkową czy Górę Żar. Proces ten jest zgodny z planami rozwojowymi górskich samorządów, w tym m.in. Krynicy Zdroju i Zakopanego. Razem z czterema innymi gminami (Zawoja, Szczawnica, gminy Czernichów i Kościeliska) mają one w planach utworzenie publiczno-prywatnego konsorcjum. Strategicznym inwestorem we wspomnianym przedsięwzięciu ma być podmiot, który udźwignie koszty związane z oczekiwanymi przeobrażeniami”.

TMR, będąc „liderem w dziedzinie turystyki w Europie Środkowej”, sama uznaje się za najpoważniejszego kandydata do takiej współpracy. Prezes spółki Bohus Hlavaty deklaruje: „Główną misją TMR jest ożywienie turystyki u podnóża Tatr. Nasza wizja jest konsekwentnie realizowana od kilkunastu lat. Wyciągi wybudowane po słowackiej stronie obsługują obecnie łącznie 44 tysiące turystów na godzinę. Jednym słowem wiemy, jak wykorzystać potencjał infrastrukturalny oraz zapotrzebowanie ze strony miłośników zimowego wypoczynku i uczynić  z naszych wspólnych gór obszar o ogromnej przyszłości”.

O kulisach prywatyzacji Polskich Kolei Linowych i rozmaitych kontrowersjach związanych z ewentualnymi inwestycjami w polskich Tatrach już tu pisałem (m.in.: „Prywatny Kasprowy?”, 16 lutego b.r.). Najważniejsze jednak, że słowacka oferta spowoduje może wreszcie, że sprawa przyszłości narciarstwa w Tatrach (a i innych polskich górach) stanie się wreszcie tematem poważnej rozmowy. Bo na razie triumfuje amatorszczyzna i wielka prowizorka. Oraz ambicjonalne przepychanki.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. Czy istnieje techniczna mozzliwosc sztucznego dosniezania na Kasprowym? Pamietam, ze pod szczytem ze sniegiem bylo na ogol krucho. Czy tam w ogole mozna dosniezac?

  2. Przypuszczam, że przy dzisiejszych technologiacj nie byłoby problemu – tyle że konieczne byłyby zapewne zbiorniki na wodę w kotłach Gąsienicowym i Goryczkowym. Z tego, co wiem, to nie partie szczytowe są największym problemem, lecz fragment przy tzw. Buli na Goryczkowej, skąd śnieg jest najszybciej wywiewany (a potem wytapiany).

  3. Obawiam sie, że problemem nie jest technika naśnieżania, tylko mentalność ludzka, szczegolnie władz TPN-u i rożnej maści pseudoekologow.
    Pozdrawiam

  4. Andrzej
    masz rację, wybić te cholerne niedźwiedzie, kozice i świstaki. Co mają przeszkadzać porządnym ludziom w kontakcie z prawdziwa naturą.

  5. Tenno, masz racje zamknąć polskie gory przed ludźmi. Rejon Kasprowego to tylko niewielki wycinek Tatr, niedźwiedzie, kozice , świstaki , również jelenie ,ktore widziałem (i słyszałem) w końcu wrzesnia w Dolinie Małej Łąki, mogą swobodnie żyć w całych Tatrach. Nie rozumiem jak dośnieżanie dwóch kotłów moze im przeszkadzać. A rózne nawiedzone osoby będą się czepiac każdego pomysłu. Lepie aby ci ekolodzy, a także dyrekcja TPN-u zabrali się wspólnie za inny problem ekologiczny, jak i kulturowy. Szliśmy na Małołączniaka niebieskim szlakiem z Doliny Małej Łaki, z powrotem przez Kondracka Kopę, i w terenie zalesionym i w kosodrzewinie ,co kilkanaście minut , w miejscu gdzie można było zejśc na metr ze szlaku, były „ludzkie odchody” z papierkami użytymi do wytarcia. Wiadomo, że przy tej ilości turystow zawsze sie znajdzie ktoś w „nagłej potrzebie”, a do schroniska kilka godzin. Jest to nieuniknione. Wydaje mi sie, że TPN powinien w takich miejscach, np. co 30 minut marszu obudować takie miejsce deskami, żeby chociaż nie straszyło. Pozytywnym odkryciem był brak śmieci na szlaku.
    Dla mnie modelowym połączeniem ochrony środowiska z potrzebami ludzi, jest Sulden leżące w samym środku jednego z najwiekszych parkow narodowych w Europie. Tereny narciarske sa podobnej wielkości co Kasprowy, kolejka ma podobną zdolność wywozową, a jednak mozna pogodzić ekologię z narciarstwem. Nawet wybudowano zbiornik z woda do nasnieżania. Tylko że w przeciwienstwie do Zakopanego, wioska ma dwie własne elektrownie wodne, „centralne ogrzewanie” drewnem, kotłownia jest przy wjeździe do wioski, a mieszkańcy zamiast węgla używaja gazu do gotowania.

css.php