Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

6.10.2011
czwartek

Lniane narty Rossignola

6 października 2011, czwartek,

Włókno lnu zamiast materiałów syntetycznych, mniej lakierów, tworzywa z recyclingu i rdzeń z szybko odnawialnej topoli – używając do produkcji nart przyjaznych naturze technologii firma Rossignol chce przekonać do siebie ekologicznie nastawione narciarki.

Program nazwano „Echo for life”. Zakłada wytwarzanie nart przy pomocy takich półproduktów, które w jak najmniejszym stopniu szkodzą środowisku. Rzecz zwłaszcza w redukcji emisji dwutlenku węgla oraz zużycia lakierów i syntetyków opartych na ropie naftowej.

Oczywiście proekologiczne podejście ma także wymiar biznesowy – zakłada, że miłośnicy gór chętniej sięgną po narty przyjazne naturze. W efekcie w ofercie Rossingola na sezon 2011/12 ważne miejsce zajmują wykonane w ten sposób narty Attraxion Echo.

10 proc. użytych w nich włókien to włókna lnu, który do rozwoju nie wymaga dużych ilości wody. Rdzeń tego modelu nart wykonany jest z lekkiego drewna topoli, pochodzącego z odnawialnych i kontrolowanych pod kątem zrównoważenia upraw. Co więcej: zarówno len, jak topola pochodzą z upraw lokalnych, co pozwala zminimalizować transport i jego szkodliwy wpływ na środowisko. Z recyclingu pozyskuje się ok. 25 proc. tworzyw na ślizgi, a zużycie farb udało się zmniejszyć o połowę.

Model Attraxion przeznaczony jest dla pań preferujących jazdę po przygotowanych trasach (producent zakłada, że spędzają na nim 90 proc. czasu, a w teren zapuszczają się sporadycznie). Wykorzystano w nim konstrukcję Power Turn: nie wprowadzono zatem tzw. rockera (czyli dużo wcześniej niż zwykle uniesionych dziobów i piętek nart), lecz tradycyjny wysoki kamber na całej długości narty. Daje to dobre trzymanie krawędzi, a więc wysoką stabilność jazdy oraz pozwala na łatwe i szybkie ich zmiany, co gwarantuje precyzję i łatwą kontrolę skrętów.

Wedle standardów „Echo for life” produkowanych jest 20 proc. kobiecych nart Rossignola.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 10

Dodaj komentarz »
  1. Czego to nie wymyslą, zeby klientowi zamącić w glowie (czytaj w portfelu)

  2. Myślę, że określenie „lniane” jest eufemizmem. Czy to nie jest przypadkiem udające len włókno konopi? Wcale nie gorsze niż len. Oj nie gorsze. A na dodatek od siemienia lnianego dostaje się choroby prezydencko-kaczyńskiej.
    Czas byłoby wreszcie spojrzeć marihuanie prosto w oczy.

  3. Panie Krzysztofie, Pan wierzy w ten len albo konopie i wynikającą stad latwosc skretow?

    Dziewczyna na zdjeciu jest super. Zacheca do kupienia nart. Tak mniej wiecej wyglada nowoczesne narciarstwo. Maksimum informacji komercyjnej i minimum informacji merytorycznej. Gdyby nie wiadoma cisza, to porownalbym z aniolkiem Kaczynskiego. Aniolek narciarski jest rownie przekonujacy w sensie narciarskim jak aniolek Kaczynskiego w sensie politycznym.

    Po przeczytaniu paru ostatnich artykulow Autora jasno widac, ze narciarstwo to sztuka kupowania sprzetu i sztuka wydawania pieniedzy na poprawianie slizgow, ktore nie musza byc poprawione, oraz na zamiane pianki PU na topole i na wlokna lnu na poczatku sezonu. Nie darmo, oczywiscie. W nastepnym sezonie wymienimy na odwrot.

    Jestem odrobine rozczarowany tym blogiem. Wyglada jak agencja reklamowa. Nie chcialem kontynuowac mojej krytyki Panow Ratownikow, zeby sie nie narazic Panu Jasiowi. Ale jednak napisze, ze Panowie Ratownicy wygladaja jak choinki obwieszone reklamami PZU oraz Plusa. Nie jestem pewien, ze mi sie to podoba. Potem byla reklama linii lotniczych, a teraz reklama najnowszych pomyslow reklamowych producentow sprzetu.

    Reklama dzwignią handlu. Czy na tym ma polegac narciarstwo?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. taaa… lniane włókna, drewno topoli. Otóż nie, laminaty, kompozyty w pełni SYNTETYCZNE są miliony razy lepsze od najlepszych materiałów naturalnych i kropka. Odpowiedni splot, karbon (nie carbon!) albo włókno szklane plus odpowiednie żywice dają kompozyty niemal idealne. Mało tego, dobrze dobranym kompozytem (kierunek splotu itp) można emulować dowolny materiał naturalny, przy praktycznie wiecznej trwałości (to może być wadą, tzn. trwałość). Znamienne – kanadyjska policja używała parę lat temu leciutkich nart chyba Fischera, zrobionych w technologii ~Szaflary późny Gierek. Tzn. włókna „zwykłe” szklane, dobra żywica, trochę pustej przestrzeni wewnątrz. Żadnego rdzenia z drewna. Miałem te narty w ręku, robiły wrażenie, lekkość!. Natomiast metrosekusalna gawiedź podnieca się kolejnymi kitami – drewniany rdzeń, rzekomo lepiej tłumiący drgania, no i teraz len!
    Z innej beczki, widziałem prezentację kół rowerowych, w czasie której podniecony reprezentant handlowy wciskał słuchaczom kit, że ceramiczne szprychy mogą pracować na ściskanie!!!, nie tylko na rozciąganie, a materiał obręczy – Zicral został wynaleziony przez reklamowaną firmę. A Zicral był używany w czasie I wojny światowej do jako materiał konstrukcyjny samolotów myśliwskich. Widziałem tez reklamę opon Pirelli, w której na filmie pokazywano przednie opony wyrzucające wodę na boki tak, że tylne koła jechały „po suchym”!!! Tylko w czasie skrętu tylne koła akurat wpadają w ten odrzucony na boki strumień, czego już oczywiście nie pokazano. Pozdrawiam zdrowych na ciele i umyśle 🙂

  6. Ależ ja nigdzie nie napisałem, że włona lniane wpływają ułatwiają skręt. Jestem za to przekonany, że drewniany rdzeń jest lepszy od syntetycznego – bo drewno lepiej asymiluje naprężenia powstające podczas jazdy na nartach. Dlatego tak renomowane firmy jak K2 czy Rossignol używają tak staromodnych zdawałoby się materiałów. I to akurat nie jest reklamowy kit.
    Nie rozumiem też zarzutu tyczącego informacji o lotach na Słowację – mam wrażenie, że to ważna wiadomość dla narciarzy ze stolicy czy wybrzeża, a i dowód na ciekawy trend w rodzimym biznesie turystycznym. To mam nie podawać takich faktów? Jeśli Narciarz2 chwali swoje Rossignole S3, to jest to reklama czy tylko wyrażenie opinii, płynącej z własnego doświadczenia? A zarzut wobec ratowników TOPR występują w strojach z logo firm, które dają pogotowiu sprzęt bądź pieniadze też chyba jest przesadą – w Polsce państwo nie opłaca wszystkich zadań TOPR (też o tym niedawno pisałem), więc trudno się dziwić, że Pogotowie musi sięgać po sponsorów. Pozrawiam

  7. Panie Krzysztofie, wszystko jest OK. I Pan i my, czytelnicy piszemy o pewnych tendencjach. kulturalnie polemizujemy. Co do drewna – czysty chwyt marketingowy i tyle. Poza tym drewno nie tyle „asymiluje” drgania, co raczej absorbuje, pochłania i rozprasza. I jego własności, powiedzmy „absorbujące”
    (a jeszcze dokładniej, dyssypatywne) nie są i nigdy w żadnym gatunku drewna nie były lepsze od własności wybranych kompozytów. Wszystkie po kolei własności konstrukcyjne drewna są dość przeciętne i technologia już dawno wyprzedziła w tym aspekcie naturę. Choć zdarzają się od czasu do czasu nawet i drewniane ramy rowerowe, ale niech Pan spróbuje namówić Maję Włoszczowską na ramę drewnianą. A kolarze bardzo zwracają uwagę na pochłanianie drgań.
    Ale użycie drewna, klejonego, na dźwigary hal, konstrukcje budynków jest jak najbardziej sensowne. Bo jest tanie. W nartach, powtórzę raz jeszcze – czysty marketing. Pozdrawiam

  8. I jeszcze dodam, że w jednej sprawie bardzo zgadzam się z kolegą narciarzem2. Sztuka poprawiania ślizgów jest często sztuką ich niszczenia. Ślizgi są utwardzane powierzchniowo do pewnej głębokości metalu. Każde szlifowanie, ostrzenie na super maszynach powoduje wejście wgłąb i przez to utratę twardości. Oczywiście każdy narciarz odczuwa wyraźną poprawę trzymania krawędzi po ostrzeniu, ale po 2-3 ostrzeniach twardość jest już znikoma i praktycznie trzeba by wymieniać całe ślizgi, albo narty 🙂
    Znów kolejny chwyt marketingowy.
    Jeszcze raz pozdrawiam i lecę na rower.

  9. Panie Krzysztofie. Rdzeń narty wykonano z topoli , a nie z pianki z jednego powodu. Topola jest najtańszym drewnem rosnacym w Europie, nie przydatne do niczego, chyba że na niektore elementy palet jednorazowych. Po prostu zmniejszono koszty produkcji narty o kilka EUR, tak samo jak chwalenie sie mniejszą ilością farby potrzebnej do polakierownia narty. Po prostu wymienili stara zużytą linię lakierniczą na nowsza, ktora zużywa mniej lakieru. Wszystko to są działania biznesowe, a nie ekologiczne. W sprawie tych odnawialnych upraw topoli, wystarczyło zadzwonić do najbliższego nadleśnictwa, a dowiedział bysie Pan, że nasze lasy też maja certyfikaty ekologiczne, a roczna wycinka drewna jest mniejsza od przyrostu. Tak dziala odpowiedzialny gospodarz lasu.
    Pozdrawiam

  10. „drewniany rdzeń jest lepszy od syntetycznego – bo drewno lepiej asymiluje naprężenia powstające podczas jazdy na nartach. Dlatego tak renomowane firmy jak K2 czy Rossignol używają tak staromodnych zdawałoby się materiałów.”

    Drewno jest moze i staromodne, ale w ciagu milionow lat ewolucji natura dopracowala ten material. Wystarczy popatrzec na dowolne drzewo w czasie wichury, co ono musi znosic. Ja sam jestem zaskoczony, ze narty z wyzszej polki maja rdzenie z topoli albo osiki. Domyslam sie, ze za tym stoja badania, proby, i testy na stoku. Chetnie bym poczytal na ten temat.

    Z drugiej strony, z mechaniki wiadomo, ze rdzen w niewielkim stopniu odpowiada za zachowanie obiektu mechanicznego takiego jak belka. Natura tez to wypracowala przed inzynierami. Powiedzmy, trzcina albo bambus w ogole nie maja rdzenia. Wiec ja nie jestem pewien, czy ten rdzen w nartach ma naprawde duze znaczenie. A na zewnatrz jest plastik albo metal i to on tak naprawde pracuje.

    „Jeśli Narciarz2 chwali swoje Rossignole S3, to jest to reklama czy tylko wyrażenie opinii, płynącej z własnego doświadczenia?”

    Opinia z doswiadczenia.

    „zarzut wobec ratowników TOPR występują w strojach z logo firm, które dają pogotowiu sprzęt bądź pieniadze też chyba jest przesadą”

    Film mi nastapil na odcisk. Kiedy oni mowia, ze na stoku trzeba zjesc, wypic, i odpoczac, to pokazuja wejscie do karczmy. Narty trzeba przepuscic przez maszyne full wypas. To jest zupelnie inne od mojego podejscie do filozofii spedzania czasu na stoku. Powiedzialbym, komercyjne. To mi sie nie podobalo.

  11. Oczywiście, nie miałem okazji sprawdzić Rossingnol Attraxtion – wszak to narty dla dam, a ja jestem prosty chłop. Choć akurat jestem przekonany, że a. konstrukcje opracowywane pod kątem kobiecej budowy ciała (środek ciężkości, długość nóg i stóp itd.) to nie chwyt marketingowy (mam dowody nie tylko teoretyczne, ale i praktyczne: moja żona jeździ na damskich Rossignol Bandit i w damskich buta Salomona i w obu przypadkach sobie bardzo chwali; b. jeśli przy produkcji sprzętu choć trochę oszczędza się środowisko, to nie ma nic złego, by się tym chwalić – i na tym zarabiać.
    A co do drewnianego rdzenia, to dla mnie znaczenie ma też to, że jakoś lepiej się czuję, wiedząc, że moje Rossingnol Bandit, a wcześniej K2 Extreme miały w sobie coś naturalnego, a nie tylko plastik i metal :). Byłem też swego czasu w fabryce renomowanych szwajcarskich Stoeckli i też miło było patrzeć na te drewniane wsady…

css.php