Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

4.03.2011
piątek

Freeride po polsku w Heiligenblut

4 marca 2011, piątek,

Pierwsze w historii polskie zawody w jeździe poza trasami odbędą się za tydzień u stóp Grossglocknera, najwyższego szczytu Austrii (3798 m n.p.m). Do startu zgłosiło już ponad stu narciarzy i snowboardzistów – w tym także z krajów alpejskich.

Bazą 2011 Polish Freeride Open jest Heiligenblut, cicha i nader ponoć urokliwa wioska w Hohe Tauern na pograniczu Karyntii i Salzburgerlandu. Od dawna uchodzi ona za doskonały teren do freeride’u.

Same zawody odbędą się w sobotę 12 marca (w razie niepogody dniem rezerwowym jest niedziela). Start wyznaczono na leżącej 2540 m n.p.m. grani szczytu nazywanego przez miejscowych Kropfscharte (Szczerba) w masywie Schareck. Zawodnicy będą mieli do pokonania 340 m różnicy poziomów, a nachylenie stoku sięga w tej okolicy 30-45 stopni.

Każdy – prócz wyboru swojej linii zjazdu – będzie też musiał zadeklarować, którą partią zbocza zamierza dotrzeć do mety. Arenę zawodów podzielono bowiem na trzy sekcje: łatwą, średnią czy trudną.

 Arena 2011 Polish Freeride Open: stoki Kropfscharte (z podziałem na strefy trudności) 

Sędziowie w swoich ocenach uwzględniać będą pięć kryteriów – trudność wybranej linii (czyli trasy, wybranej przez zawodnika: jej oryginalność i stopień ryzyka), kontrolę, z jaką zawodnik wykonuje przejazd (czy w przejeździe balansował na krawędzi ryzyka?, czy od startu do mety cały czas panował nad nartami?), płynność przejazdu (czy rider wahał się przed ewentualnymi skokami?, czy pogubił się i musiał podchodzić, by odnaleźć swoją linię?, czy musiał robić długi trawers aby dojechać do upatrzonego klifu?), skoki (jak długie skoki ze skał wykonywał?, jak wyglądał sam lot?, czy lądowanie było pewne?) oraz… upadki (czy zawodnik stracił kontrolę i upadł w szczególnie niebezpiecznej strefie – tzw. no fall zone?, czy upadek był spowodowany zmiennymi warunkami śnieżnymi, których nie mógł przewidzieć?).

Zaplanowano po dwa przejazdy.

Wśród nagród znajdą się m.in. zdobywające coraz większe uznanie we freeride’owej branży narty polskiej firmy Armada, ubrania i plecaki The North Face oraz sprzęt lawinowy Pieps.

Prócz wymiaru sportowego powinna ona być również miejscem integracji polskich miłośników jazdy poza trasami. W programie Polish Freeride Open jest także pokaz filmów freerideowych.

I, co może najważniejsze, w Heiligenblut spadło podobno właśnie około 50 cm świeżego śniegu. A żeby warunki były jeszcze lepsze zbocze, na którym mają być rozegrane zawody, zostanie teraz na kilka dni zamknięte.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php