Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

2.03.2011
środa

Ötzi na nowo odkrywany

2 marca 2011, środa,

Najnowsze rezultaty badań naukowych nad żyjącym ponad 5000 lat temu „człowiekiem lodu” przedstawia otwarta właśnie w Muzeum Archeologicznym w Bolzano wystawa „Ötzi: Życie. Nauka. Fikcja. Rzeczywistość”. Zresztą cały bieżący rok w Południowym Tyrolu jest mu poświęcony – mija wszak 20 rocznica odkrycia ciała Ötzi’emu

O  jego historii słyszeć musiał każdy, kto w ostatnich latach gościł we włoskim Południowym Tyrolu (zwłaszcza w Maso Corto), ale też w austriackiej dolinie Ötztal (czyli choćby w popularnym Sölden bądź mniej znanych, a dużo ciekawszych, Ober- i Hochgurgl).

19 września 1991 r. para niemieckich turystów wędrująca po lodowcu Schnalstal na wysokości 3120 m n.p.m. natknęła się na zmumifikowane ciało. Kiedy w Insbrucku dokładnie przebadano zwłoki, okazało się, że pochodzą z… epoki miedzi. Ötzi, bo tak nazwano zamrożonego mężczyznę, rychło stał się legendą, przedmiotem badań naukowych i międzynarodowego sporu.

 Zmumifikowane ciało Ötzi’ego

Eksperci ustalili, że Ötzi żył między 3350 a 3100 r. p.n.e. W chwili śmierci miał około 45 lat (dość dużo jak na tamte czasy). Liczył 153 cm wzrostu. Jego ubranie składało się z czapki ze skóry niedźwiedzia, tuniki z kozich skór (długie pionowe ich paski połączone były szwami ze ścięgien zwierząt),  peleryny z traw alpejskich, spodni (ze skór niedźwiedzich i kozich), skórzanego pasa (z rodzajem kieszeni na m.in. hubę do krzesania ognia, kościane szydło i krzemienny skrobak) oraz biodrowej opaski.

Buty Ötzi’ego złożone były z dwóch części. Wewnętrzne miały skórzane podeszwy połączone z siatką (ze sznurków roślinnych), w której znajdowało się wypełnienie z chroniącego przed mrozem siana. Podeszwy butów zewnętrznych zostały wykonane ze skóry niedźwiedzia brunatnego, a wierzchy – ze skóry jelenia. Wiązane były gładko wyprawionymi skórzanymi rzemieniami.

Ötzi był doskonale przygotowany do górskiej wędrówki: miał z sobą rodzaj siekiery, skórzany worek (plecak) z rodzajem stelaża z gałęzi leszczyny, pojemniki z kory brzozowej do przenoszenia jedzenia i żaru oraz… „apteczkę” w postaci plastra hubiaka z brzozy (polyporus), mającego właściwości antybiotyczne i przeciwkrwotoczne.

Miejsce znalezienia Ötzi’ego stało się atrakcyjnym celem wycieczek (postawiono tam nawet monument upamiętniający znalezisko). O samą mumie z kolei rozgorzał międzynarodowy spór między Austrią i Włochami – nie  było bowiem jasne, na terenie którego z państw ją odkryto, a więc do kogo należy eksponat. W końcu ustalono, że Ötzi został znaleziony po włoskiej stronie granicy – mumia trafiła więc do Muzeum Archeologicznego w południowotyrolskim Bolzano.

 Miejsce znalezienia Ötziego na lodowcu Schnalstal

Celem otwartej właśnie jubileuszowej ekspozycji (potrwa do połowy stycznia 2012 r.)  jest przedstawienie najnowszych odkryć naukowych na temat Ötzi’ego, ale też pokazanie kulturowego kontekstu jego historii, a więc odpowiedź na pytanie, jak jest on dziś postrzegany, jak tworzyła się jego legenda, skąd brały się rozmaite spekulacje na jego temat oraz jaką rolę miały w tym media.

Dlatego też wystawa jubileuszowa wyraźnie różni się od dotychczasowej ekspozycji (a tę obejrzało w minionych latach aż 3 mln gości!). Atrakcją ma być też jej forma: historia Ötzi’ego pokazana jest przy pomocy technik interaktywnych, a nowa rekonstrukcja jego postaci (i twarzy!) przeprowadzona została wedle reguł współczesnej kryminalistyki i oparta m.in. o trójwymiarowe zdjęcia anatomiczne szkieletu.

 Rekonstrukcja ubioru i wyposażenia „człowieka lodu”

Kompletnie innego rodzaju atrakcją Roku Ötzi’ego jest… wino „Pinot Ötzi”. Oto właściciele dwóch południowotyrolskich winnic: Falkenstein i Unterortl połączyli cześć swoich zbiorów szczepu Blauburgunder z 2006r. i przez dwa lata pozwolili im leżakować w 3 beczkach na różnych wysokościach: w Zamku Juval (900 m. n.p.m.), w zajeździe Oberraindlhof (1500 m. n.p.m.) i w najwyżej położonym alpejskim hotelu Grawand na lodowcu Senales ( 3212 m. n.p.m.). Powstało 725 litrów przedniego ponoć trunku. Zasługi Ötzi’ego wciąż zatem rosną.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Szanowny Panie Burnetko,

    „para niemieckich turystów wędrująca po lodowcu Sznalstal(?)” mogłaby najwyżej odkryć mrożonkę Maciusia Gąsienicy-Lekkoschłodzonego.
    Nie ma czegoś takiego jak „sznalstal”!
    Norymberscy małżonkowie Simon, „odkryli” Özi-ego, tego najsłynniejszego Tyrolczyka, w roku 1991 podczas „przechadzki” w (po) SCHNALTAL! Po przeprowadzeniu super dokładnych pomiarów geodezyjnych, okazało się, że „lodowy gość” wyzionął sobie ducha ok. 16 metrów po południowej stronie obecnej granicy między słoneczną bella Italią, a chłodnawo-germańskim Tyrolem, nie zdając chyba sobie zupełnie z tego sprawy. Od prawie 20. lat udziela ON codziennie (za wyjątkiem poniedziałków) audjencji wszyskim chętnym w Muzeum Archeologicznym w BOZEN, bo tak, a nie inaczej nazywa sie stolica Południowego Tyrolu, w mowie zdecydowanej większości jego „prastaropiastowskich autochtonów”!

  2. Ma Pan rację, i ja też. Otóż Południowy Tyrol miał skomplikowaną historię – był m.in. przedmiotem włosko-austriackich, czy wręcz niemieckich sporów. Zresztą parę razy już to w tym miejscu omawialiśmy. Dziś ma status autonomicznego regionu Włoch – a prawem używania niemieckiego i takichż nazw miejscowości Sąd wiele miejsc ma podwójne nazwy. Bolzano-Boze, Maso Corto – Kurzras, Solda – Suldem itd.
    Faktycznie też miejscowi wolą jakoś mówić po niemiecku niż włosku.
    Ale nigdy (a byłem w Południowym Tyrolu parę razy) i nigdzie zie nie spotkałem się z czymś takim jak Sznaltal. Wiem tylko o Sznalstal, gdzie znaleziono Oetziego. Choć jeśli chodzi o Maciusia Gąsięnicę Lekkoschłodzonego, to nie wykluczam, że odkryć go można w Sznaltal.
    Pozdrawiam w obu językach. Maciusia też!

  3. Panie Burnetko,

    Pan raczy żartować, czy o tak późnej porze „rozpracowuje” Pan kolejnego już „Pinot Ötzi-ego” (który mi chyba wybaczy, że go poprzednio, w pośpiechu „oTtegowiłem”!
    W Południowym Tyrolu nie „spotyka się” podwójnych nazw (niemieckich i włoskich), gdyż zarówno jedne jak i drugie są RóWNOPRAWNE i bezwzględnie OBOWIA,ZKOWE!
    W najmniejszej mieścince, każda uliczka MUSI musi mieć tabliczki z włoską i niemiecką nazwą. KAŻDY – „najnieistotniejszy” nawet – urzędnik w gminie MUSI umieć
    biegle posługiwać się włoskim i niemieckiem, a żeby było ciekawiej i weselej, w regionie zamieszkiwanym przez Ladyńczyków, dochodzi jeszcze i tychże język w urzędowej formie!

    Zlituj no się Pan, wspominasz Pan dwa razy „Sznalstal”, a gdy tłumaczę w mym poście – jak komu dobremu – że czegoś takiego w Südtirolu nie ma, co najwyżej SCHNALSTAL (mea culpa, „S” zżarł pies”), to ripostujesz Pan zawzięcie :
    „Ale nigdy (a byłem w Południowym Tyrolu parę razy) i nigdzie zie nie spotkałem się z czymś takim jak Sznaltal”.
    No a z tym:
    „Faktycznie też miejscowi wolą jakoś mówić po niemiecku niż włosku.”, to się Panu wyborny dowcip
    udał!
    „Wolą(?)” po niemiecku, gdyż – ACHTUNG, ACHTUNG – dla ok.70% mieszkańców tej przepięknej krainy, niemiecki w jego (południowo)tyrolskiej odmianie, jest, bo już zawsze był, językiem OJCZYSTYM!

    Mit schönen Südtirolern Grüßen.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Gruess Gott, że pozdrowie Was obydwu
    w Południowo Tyrolskim (I nie tylko)pozdrowieniem.
    Podstawowym językiem jest niemiecki, włoskiego dzieci uczą sie dopiero w drugiej klasie. I nie radze tego języka używać we wioskach,
    Pozdrawiam

  6. Oczywiście, ma być Schnalstal – literówki zdarzają się widać nam obu.
    Obiecuję też odtąd, pisząc o Połuduniowym Tyrolu, podawać zawsze wszystkie używane nazwy. Choć za dwa tygodnie będę miał przyjemność pojeżdżenia na nartach w Alta Badia i na razie nie wiem, jaka jest druga nazwa tej stacji.
    Sprawa identyfikacji mieszkańców Południowego Tyrolu nie sprowadza się chyba jednak tylko do kwestii języka. Słyszałem choćby, że wielu z nich – także tych niemieckojęzycznych – jest wcale zadowolonych z tego, że mieszkają w mocno uprzywilejowanej prowincji Włoch. I nie w głowie im myśli o jakimś przyłączeniu do Austrii czy tęsknoty za związakami z Bawarią.
    Najważniejsze, że Ötzi nie miał takich problemów.

    Gruess Gott!/Ciao!
    PS. A „Pinot Ötzi’ego” chętnie bym rozpracował, ale butelek z nim jest niewiele i chyba dla mnie nie starczy.

  7. Nie po Polski – Czesky Na mem website http://www.jandacek.com Kliknete na CHAUTAUQUA pod tim pak kliknete na OTZI THE ICEMAN.
    OTZI byl SLOWAN

css.php