Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

1.02.2011
wtorek

Tatrzańska Łomnica: idzie nowe, stare jedzie

1 lutego 2011, wtorek,

Tatrzańska Łomnica to legenda: najpierw szczyt, który długo uchodził za niemożliwy do zdobycia, a od stu już lat snobistyczny kurort zimowy – z symbolami w postaci wytwornego hotelu Grand i stokami Łomnickiego Sedla. Ostatnio sporo się tam zmienia, ale na szczęście wciąż czuć też dawny klimat.

Największą tegoroczną inwestycją była budowa 6-osobowych krzesełek na tzw. Start (równolegle do pierwszego odcinka dotychczasowej kolejki gondolowej). Trasę długości 1889 m pokonują w niespełna 7 minut, a w godzinę wywożą 2600 osób. Tym samym „zdolność przewozowa” stacji zwiększyła się o 1/3. Co więcej, zgodnie z obecnymi alpejskimi trendami, w konstrukcji wyciągu zastosowano mechanizmy pozwalające mu kursować nawet podczas silnego wiatru. Pasażerowie chronieni są z kolei specjalnymi osłonami  (w pomarańczowym zresztą kolorze – by lepiej widać było okoliczne góry).  Wreszcie – znowu zgodnie z obowiązującą modą – siedzenia są podgrzewane. To w trosce o początkujących narciarzy, bo to oni głównie korzystają z tras w niższych partiach stacji – te wyżej położone wymagają już bowiem większych umiejętności.

Zmodernizowano także sztuczne dośnieżanie – dość wspomnieć, że sięga ono 1751 m .n.p.m. (armatek nie ma zatem jedynie w najwyższych partiach stacji, czyli na Łomnickim Sedle).

Nowością jest też „Music pub Humno”. Wybudowano go tuż przy dolnej stacji gondolki i krzesła – ma więc przede wszystkim służyć jako miejsce zabaw apres ski. W weekendy z kolei staje się miejscem dyskotek (na dwóch poziomach może bawić się 300 osób). Szczęśliwie Humno utrzymany jest w stylistyce górskiego szałasu (wykonano go nawet ze starego drewna), a i część wystroju nawiązuje do narciarstwa – wewnątrz można więc chociażby obejrzeć sprzęt z I połowy minionego stulecia, miejscem pracy DJ-a jest… kabina zabytkowego już ratraka itd. Humno chwali się również największym w Tatrach wyborem alkoholi i drinków. Słabym punktem pubu okazuje się jednak restauracja. Kiedy odwiedziłem Humno ok. siódmej wieczorem z menu pozostała tylko lokalna specjalność, czyli rodzaj kapuśniaku (niezgorszego zresztą) oraz befsztyk tatarski, sprowadzony przez tutejszego kucharza do zmielonej wołowiny obłożonej całymi ząbkami czosnku i grzankami. A przecież Słowacja (na równi z Czechami) słynęła ze wspaniałych sposobów przyrządzania tatara.

Swój urok zachowuje natomiast sama gondolka na Skalnate Pleso: czteroosobowa ledwie i sprawiająca wrażenie zbudowanej w zamierzchłych czasach, choć w rzeczywistości pochodzi ledwie z 1992 r. To dowód tempa postępu technologicznego w instalacjach narciarskich.

Atmosferę Łomnicy tworzy też naturalnie kolej ze Skalnego Plesa na sam szczyt. Jej idea pojawiła się w 1934 r. Do dziś zastanawia, jak wtedy można było w tak trudnym terenie (Łomnicki Szczyt liczy 2634 m n.p.m., a na dodatek nawet turystyczne wejście na niego nie należy do najłatwiejszych) wybudować stację kolei. Dopiero dwadzieścia lat temu wymieniono system napędu kolejki (m.in. zbędne stały się stalowe podpory), ale w wagoniku wciąż może zmieścić się ledwie 15 osób. Wyjazd ma przy tym charakter wyłącznie widokowy (z Łomnickiego Szczytu nie da się zjechać na nartach) – można najwyżej skusić się na nocleg (połączony z kolacją i śniadaniem) w pokoikach gościnnych górnej stacji.

 Łomnicki Szczyt (widok z tarasu restauracji na Skalnym Plesie)

Nie kursuje już za to niestety kolej linowa spod słynnego łomnickiego hotelu Grand (podobnego wiekiem i architekturą do swojego imiennika w Sopocie), która niegdyś też uchodziła za symbol stacji.

Tak czy tak właśnie Tatrzańska Łomnica oferuje najdłuższą nartostradę na Słowacji: o ile czynny jest wyciąg krzesełkowy w kotle nad Skalnym Plesem, to odległość od jego górnej stacji na sam dół wynosi 6 km. Więcej: do pokonania jest wtedy największa różnica poziomów w Europie Środkowej (z ok. 2100 m n.p.m. zjeżdża się na 900 m n.p.m.).

Przyjemność psuje najwyżej widok spustoszeń, jakich w okolicznych lasach dokonał w 2004 r. huragan: okoliczne wzgórza, niegdyś pięknie zarośnięte, dziś pokryte są jedynie pniami i kikutami drzew. Ponoć w niektórych miejscach rozpoczęto już ponowne zalesianie, na efekty przyjdzie jednak poczekać długie lata.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Przecudne miejsce,byłem tam z rodziną w 2006 roku Niestety nie wyjeżdżaliśmy na sam szczyt ze względu na długą kolejkę na SkalnatymPlesie.Wyjechaliśmy za to wyciągiem krzesełkowym na łomnicką
    przełęcz(2197m) Wspaniałe widoki na Łomnicki staw,obserwatorium astronomiczne i jeszcze dalej na Tatrzańską Łomnicę.Bardzo polecam.

  2. Zauwazyliśmy te huraganowe spustoszenia jadąc gondolą w górę, jako że zjeżdżając w dół patrzy się raczej na trasę pod nartami i innych użytkowników.
    Z blogu dowiedziałam się, iż powinnam Łomnicę traktowac z większym szacunkiem /ta historia, ta różnica poziomów/. Sorry, nie byłam tego świadoma, za to wielce denerwującym było dla mnie, że na wszystkie wyciągi nie obowiązuje jeden skipas i aby wjechać na Łomnicki Szczyt należy zakupić oddzielny bilet. Rozwiązanie niespotykane raczej w Europie. No i ta „maleńka” gondolka – jedyny wyciąg na Skalnate Pleso, co generuje gigantyczne kolejki oczekujących.
    Konkludując, dopóki nie przyjdzie naprawdę „nowe” my do Tatrzańskiej Łomnicy na pewno nie pojedziemy.
    Z narciarskim pozdrowieniem Halszka Trzaskowska

  3. Panie Krzysztofie, dziwi się Pan jak udało się kilkadziesiąt lat temu wybudować kolejką na Lomnicki Szczyt. Czy bedąc w Sulden przyjrzał sie Pan schroniskom. Taki Payer Huette (punkt wyjściowy na Króla Ortlera), stoi na 3025m na szczycie skały, żeby tam dojść trzeba przejść trawersem ściany wysokiej 1800m, ścieżka ma 30cm. A wszystko było wybudowane pod koniec XIX wieku. A droga na przełęcz Stilserjoch (2760 m), Austriacy wybudowali ją w 1830 roku.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Toteż zawsze i wszędzie podziwiam tych budowniczych (i inżynierów-projektantów)

  6. Tak, cudowne miejsce i otoczenie… Ale, niestety, znacznie mniej urokliwe latem („dewastacja narciarska”)… 🙁

css.php