Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

15.03.2010
poniedziałek

Piękna Święta Katarzyna

15 marca 2010, poniedziałek,

Santa Caterina Valfurva może służyć za przykład dobrze wykorzystanej szansy, jaką bywa rola gospodarza prestiżowych zawodów sportowych. Ta leżąca w Lombardii, niedaleko granicy włosko-szwajcarskiej i ceniona przez znawców stacja zimowa, w 2005 roku była areną Alpejskich Mistrzostw Świata. Dzięki nim nadzwyczaj się rozwinęła i unowocześniła, a równocześnie potrafiła zachować swój kameralny charakter. Dlatego kiedy w sobotę znów tu po latach przyjechałem, mogłem zachwycić się nią na nowo. 

 Santa Caterina 2010

Ostatni raz byłem tu w styczniu 2004 roku. Wioska przygotowywała się właśnie do Mistrzostw FIS – w nieodległym Bormio miały być rozegrane zjazdy i slalomy, tu zaś gigant kobiet. Wytyczano właśnie jego trasę, noszącą dziś imię Deborah Compagnoni – pochodzącej stąd słynnej włoskiej alpejki, który przez lata rozsławiała swoją miejscowość i kraj. Trzy razy zdobyła olimpijskie złoto: w 1992 r. w Albertville w supergigancie, a następnie w Lillehammer i w Nagano – w gigancie. W Japonii wywalczyła też srebro w slalomie. Trzy razy była mistrzynią świata: w Sierra Nevada w gigancie, a w Sestriere w gigancie i slalomie. A zawody Pucharu Świata wygrywała aż 16 razy.

 Deborah Compagnoni

Dziś do rodu Compagnoni należy kilka tutejszych hoteli i rezydencji oraz restauracji i sklepów sportowych.

Wtedy jednak Santa Caterina, choć piękna krajobrazowo i architektonicznie mogła uchodzić najwyżej za jedną z wielu małych alpejskich stacyjek. Owszem, dzięki położeniu na końcu doliny Alta Valtellina – miała też specyficzny mikroklimat, dzięki któremu śnieg leżał tu wyjątkowo długo. Także ukształtowanie terenu wyglądało obiecująco i już wtedy kilka tras było nader atrakcyjnych. Dość jednak powiedzieć, że działał ledwie jeden dwuosobowy wyciąg krzesełkowy oraz kilka orczyków.

Dziś nie tylko infrastruktura jest znacznie lepsza, trasy szerokie (nawet te w, nielicznych zresztą, leśnych przecinkach), a że są wytyczone w większości powyżej 2000 m n.p.m., więc i jakość śniegu jest zwykle doskonała.  A na dodatek ceny są tu nieco niższe niż gdzie indziej.

O tym, jak rozkwitła Santa Catherina – wkrótce.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. Świetne miejsce dla rodzin czy grup narciarskich o zróżnicowanych umiejętnościach: obok wymagających tras czarnych – w tym wspomniana Deborah Compagnoni, długie i widokowe czerwone: Dell’Alpe i Edelweiss na północnym stoku oraz rzeczywiście słoneczna Sunny Valley z łagodnymi trasami na południowym stoku dla początkujących amatorów białego szaleństwa i sympatyczną drewnianą restauracją.
    Bardzo miła odmiana w czasie tygodniowego pobytu w Bormio w lutym (w przeciwieństwie do pobliskiej stacji Isolaccia-Le Motte z przestarzałą infrastrukturą).
    Ludzi w Caterinie – jak na lekarstwo. Prawie cały stok dla nas! Super.

    Serdecznie pozdrawiam

  2. Pingback: Blog narciarski Krzysztofa Burnetki » Archiwum bloga » Alpytravel.pl: jakość Q!

  3. Pingback: Blog narciarski Krzysztofa Burnetki » Archiwum bloga » Niezawodna Święta Katarzyna

css.php