Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

8.03.2010
poniedziałek

Testuj z mistrzem

8 marca 2010, poniedziałek,

Testy najnowszych modeli nart są już stałym obyczajem w większości renomowanych firm (i stacji) zimowych. Okazuje się jednak, że i tu można wymyślić coś nowego.

Oto podczas minionego weekendu francuski Rossignol jako pierwszy w branży umożliwił chętnym przetestowanie tych modeli swoich nart, których rzeczywiście używają zawodnicy Pucharu Świata. Do tej pory do testów tzw. zwykłym narciarzom firmy użyczały sprzętu dostępnego na rynku, a tymczasem narty „sklepowe”, choć noszą takie same oznaczenia, różnią się od sprzętu „serwisowego”, czyli takiego, z którego korzystają sportowcy.

Więcej: na zawodniczych nartach można teraz pojeździć w towarzystwie największych sław teamu Rossignola. Nie bez powodu hasło zabawy brzmi: Co sprawia, że twoje serce bije szybciej?

Na początek w Val d’Isere Rossignola reprezentował Luc Aplhand, kilkukrotny triumfator Pucharu Świata ( w sezonie 1996/97 roku zwycięzca klasyfikacji generalnej, a w latach 1995/95, 95/96 i 96/97 – najlepszy w zjeździe) oraz brązowy medalista mistrzostw świata w Sierra Nevada w 1996 r. (w zjeździe). 
Następne plany obejmują m.in. włoskie stacje Val Gardena i Madonna di Campiglio, austriackie Saalbach i szwajcarskie Les Diablerets (nieznaną szerzej w Polsce, uroczą stację, której główną atrakcją, prócz alpejskiego charakteru jest lodowiec z przepiękną trasą do doliny – miałem okazję jeździć tam kilka dni temu, więc wkrótce napiszę o Les Diablerets więcej). Tam Rossignola będzie reprezentował m.in. Jure Kosir, brązowy medalista olimpijski z Lillehammer (1994 r. ) w slalomie.

Prócz profesjonalnie przygotowanego sprzętu (zawodniczy kąt ostrzenia krawędzi, struktura ślizgu i smarowanie) do dyspozycji chętnych będzie też oczywiście stok slalomowy. Jedyny minus zabawy polega na tym, że za dzień przyjemności w postaci pojeżdżenia na mistrzowskich nartach z mistrzami (grupy mają liczyć nie więcej niż 5 osób) trzeba zapłacić… 450 Euro. Snobizm wszak musi kosztować – tradycyjne testy są najczęściej gratis.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php