Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

19.03.2010
piątek

Piękna Święta Katarzyna II

19 marca 2010, piątek,

Chlubą Santa Cateriny jest dziś trasa, na której w 2005 roku rozgrywano konkurencje kobiet alpejskich mistrzostw świata. Ale na niej zalety stacji się nie kończą.

„Deborah Compagnoni piste” zaczyna się na wysokości. 2725 m n.p.m., ma 3300 metrów długości i 973 m różnicy poziomów. Najlepsi mężczyźni pokonują ją w 2 minuty. Rekord kobiet to 2,05 minuty. Początkowo prowadzona pod granią górującej nad wioską Mont Sobretta (3296 m n.p.m.) jest dość wąska, rychło jednak – na połoninach Plaghera – się rozszerza. Nawet więc urozmaicenia w postaci zakrętów, garbów i stromizn przejeżdża się więc – jak na zawodniczą trasę – bezpiecznie. Także w końcowej części, wiodącej już przez las, jest bardzo szeroko.

 Końcowy odcinek trasy Deborah Compagnoni

To ważna cecha tras Santa Cateriny: w większości wytyczono je powyżej granicy lasu, a nieliczne odcinki w leśnych przecinkach (pozwalające zjechać do wioski) są nadzwyczaj szerokie i doskonale zabezpieczone.

Na dodatek nawet w weekendy nie ma tu zwykle tłoku. Większość narciarzy i snowboardzistów zostaje w położonym dużo niżej Bormio, nie decydując się na dodatkowe 12 km jazdy w głąb doliny.

Trasę „Deborah Compagnoni” obsługują szybkie 8-osobowe gondolki. Pozwalają się one dostać także na drugą, południową stronę grani – na obszar zwany Valle dell’Alpe. To kolejna nowość ostatnich lat. Wcześniej ci, którzy nie lubią mrozów mogli nie lubić także nart i snowboardu w Santa Caterina. Słońce chowało się tu bowiem za grań dość wcześnie – i od godzin południowych bywało bardzo zimno. Teraz w słońcu można jeździć cały dzień – właśnie w Valle dell’Alpe nie bez powodu zwanej też Słoneczną Doliną. Zwłaszcza, że zbudowano tam nowoczesny (osłona od wiatru, a nawet podgrzewane siedzenia), 4-osobowy wyciąg krzesełkowy.

Śnieg – choćby z racji położenia tras powyżej 2500 m n.p.m. – jest doskonałej jakości. Generalnie zresztą trasy w Santa Caterina przygotowywane są na medal.

 Valle dell’Alpe 

Jeśli można na coś narzekać, to na informację tyczącą pogody meteo. Prognozy meteo sporządzane są tylko po włosku i dotyczą całego regionu, a nie samej stacji. 

Wreszcie ceny, jedzenie i wino.

Pierwsze są atrakcyjne. Przykładowo: wygodny 4-osobowy apartament w Residencia Valfurva (należy oczywiście od rodu Compagnoni) można wynająć na tydzień za 500 euro – i to nawet w połowie marca. Z kolei 6-dniowy karnet na obszar tzw. 4 Valle kosztuje dorosłych w tzw, wysokim sezonie 185 euro, a w  niskim (przez większość stycznia, tuż przed świętami Wielkanocnymi i po nich) – 156 euro. Dzieci do 9 roku życia jeżdżą gratis! A można wtedy jeździć nie tylko w Santa Caterina, ale także w Bormio, Oga i Issolaccia – która w ostatnich latach także stała się atrakcyjnym miejscem dla narciarzy i snowboardzistów. Stacja oferuje też tzw. ski free – goście niektórych hoteli i rezydencji dostają wtedy karnet gratis.

Lokalna szkoła narciarska oferuje 6 dniowe kursy narciarstwa (po 2 godziny dziennie) za 89 euro. Godzina porannej lekcji indywidualnej kosztuje 29 euro (podczas gdy w sąsiednim Bormio aż 40 euro!). A stoki są tu idealne zarówno do nabywania podstawowych umiejętności, jak i do doskonalenia sztuki jazdy – i to na każdym poziomie. Większość tras oznaczono na czerwono (czyli jako średnio trudne), ale są też odcinki czarne dla najlepszych oraz niebieskie dla początkujących.  Mój dotąd jeżdżący dziecięcym pługiem 5,5-letni Kuba tu właśnie po trzech dniach jazdy pod okiem pana Silviano opanował skręt równoległy, czasem nawet bez ześlizgu! A tygodniowy kurs kończy się oczywiście zawodami w slalomie gigancie: są bramki, meta, profesjonalny pomiar czasu, tłumy kibiców i medale – dla najlepszych, ale też dla wszystkich zawodników (Kuba w swojej grupie wiekowej wywalczył drugi czas i srebro!).

Z kolei jedzenie i wino są rewelacyjne. Makarony (z miejscowym pizzoccherii na czele), polenta (z różnymi dodatkami), a wreszcie lokalne grona Inferno i Sassella – rewelacja! A i tu ceny są przystępne. Przykładowo: 7 euro kosztuje nader obfita porcja pizzoccherii sporządzanego przez szefa położonej w zacisznym i zawsze nasłonecznionym miejscu chaty Palu.

No i widoki: wrażenie robi choćby Ortler w pobliskim Tyrolu południowym, zwłaszcza, gdy oświetla go popołudniowe słońce. A jeszcze ta cisza… Nic dziwnego, że okolice Santa Cateriny są także wymarzonymi terenami do jazdy poza trasami i skitouringu. To właśnie tu rozgrywanych jest kilka cenionych wśród miłośników tych form narciarstwa memoriałów i zawodów.  Między 11 a 18 kwietnia swój tydzień mają freeride’owcy, a w ten weekend odbyć się ma 33 mistrzostwa Włoch w skialpinizmie).

O słynnym Bormio też tu wkrótce napiszę. Choć wrażenia z powrotu do tego miejsca na razie nie są budujące.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php