Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

17.12.2009
czwartek

Wieści z Zakopanego

17 grudnia 2009, czwartek,

Po pierwsze, w Tatrach i na Podhalu mocno w ostatnich godzinach sypało. Ci, którym niestraszny mróz, bez kłopotu znajdą więc w najbliższy weekend jakiś stok na narty czy deskę.

Po drugie, lokalna prasa serwuje sensacyjną wiadomość: doszło jednak do porozumienia w sprawie wyciągu krzesełkowego na Nosalu. Przypomnijmy (pisałem o tym tu w listopadzie): otóż Centralny Ośrodek Sportu, zablokował w starostwie tatrzańskim wniosek Centrum Narciarskiego Nosal o możliwość czerpania wody do naśnieżania górnej części tego stoku. COS rości sobie bowiem pretensje do własności pobliskiego zbiornika wody, koniecznej do pracy armatek. Szefowie instalacji na Nosalu zdecydowali w tej sytuacji zamknąć do odwołania krzesła, prowadzące prawie na sam wierzchołek góry i wywożące dotąd chętnych na początek jednego z najbardziej wymagających w polskich Tatrach stoków (650 m długości przy 230 m różnicy poziomów oraz średnim nachyleniu ponad 35 proc.). Czynne miały być więc jedynie wyciągi orczykowe.

Strony usiadły jednak do rozmów i podpisały umowę o współpracy. Więcej: obowiązywać ma ona przez najbliższe 3 lata. Oznacza to, że nie tylko pojawia się szansa na uruchomienie krzeseł w tym sezonie, ale można też zacząć myśleć o unowocześnieniu kompleksu Nosala. Dość wspomnieć, że kolej krzesełkowa ma już 40 lat (służyła m.in. zawodnikom alpejskiego Pucharu Europy w l. 70 ub. stulecia). Przestarzała jest też instalacja do produkcji sztucznego śniegu.

Docelowo Nosal ma stać się ośrodkiem szkoleniowym dla narciarzy, będącym wspólną własnością COS, firmy Strama, a być może także samego miasta.

Przy okazji ciekawostka prawno-obyczajowa: w ponad 450-metrowym wyciągu na Nosalu dwie pierwsze podpory, dolna stacja oraz stok należą do firmy Strama Teren, a pozostałe podpory i stacja górna kolejki – do COS. Tym lepiej, że udało się dogadać….

Pojawiła się jednak, po trzecie, także mnie radosna informacja. Zakopiańscy radni –  pod presją lobby lokalnych przedsiębiorców – znieśli właśnie zakaz handlu alkoholem przy wyciągach narciarskich. Teraz alkoholu nie można sprzedawać w Zakopanem jedynie w okolicach… kościołów.

Tymczasem podpici narciarze i snowboardziści są na rodzimych stokach sporym problemem. Jako że zagrażają nie tylko sobie, ale i innym, więc może trzeba walczyć z nimi nawet i tego rodzaju administracyjnymi restrykcjami.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 0

Dodaj komentarz »
  1. Zasmucila mnie informacja o zniesieniu zakazu sprzedazy alkoholu pod stokami narciarskimi. Widac liczy sie kasa, a nie ludzkie zdrowie i zycie… Wstyd! Trzeba widac jakiegos wypadku, zeby wprowadzic madre przepisy…

  2. Na wstępie dziękuję panie Krzysztofie za ciekawy blog i informacje narciarskie. Co się zaś tyczy zakazów, nakazów itp. „Wolny człowiek, w wolnym kraju”, zakazy to era komuny. Bądźmy wolnymi ludźmi a zmieniajmy nawyki i ogólne narodowe przyzwyczajenia. Jest bardzo surowy zakaz jazdy pojazdami po pianemu i czy to coś zmieniło??? Absolutnie nic, tym bardzie nie zmienią zakazy sprzedaży alkoholu na stokach. Nie tędy droga. Moim skromnym zdaniem, dużo większe efekty robi kształtowanie nawyków i tak zwanego niepisanego kodeksu narciarza. Wiecie co mam na myśli. A głosy aby władza zarządzała każdym naszym krokiem, to bardzo mi zalatuje komuną lub Orwellowskim „1984”.
    Pozdrawiam

css.php