Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

12.11.2009
czwartek

Kaski coraz bliżej

12 listopada 2009, czwartek,

Sejm przegłosował nakaz używania kasków przez dzieci poniżej 15 roku życia podczas jazdy na nartach lub snowboardzie. Aby stało się to obowiązującym na rodzimych stokach prawem, potrzeba jeszcze zgody senatu, podpisu prezydenta i 30 dni tzw. vacatio legis. A przecież sezon zimowy w Polsce tuż tuż.

Stosowny przepis znalazłby się w ustawie o kulturze fizycznej. Jej art. 53 d ma brzmieć:  „Osoba uprawiająca narciarstwo lub snowboard, do ukończenia 15 roku życia, obowiązana jest używać w czasie jazdy kasków ochronnych odpowiadających właściwym warunkom technicznym”.

Za dopuszczenie do jazdy bez kasku odpowiadać mieliby dorośli sprawujący „opiekę lub nadzór mad małoletnim” – a więc nie tylko rodzice, lecz również instruktorzy w szkółkach narciarskich czy nauczyciele podczas wyjazdów szkolnych. Za niedopilnowanie przestrzegania nakazu groziłaby im kara nagany lub grzywny. Byłaby orzekana w trybie kodeksu wykroczeń.

Zapisy takie oznaczają jednak, że łamiącymi przepis musieliby zajmować się funkcjonariusze policji. Dlatego z egzekucją mogą być kłopoty.

Zwłaszcza, że żadnych powinności nie nałożono na właścicieli wyciągów i tras. A przecież mogli oni zostać zobowiązani chociażby do niewpuszczania dzieci bez kasków na swoje wyciągi. Ta łatwa do zastosowania i bezpośrednio odczuwalna restrykcja okazałaby się zapewne dużo skuteczniejsza. Aparat państwa wkraczałby dopiero w ostateczności.

Przepis o kaskach wymaga jeszcze – jak wspomniałem – akceptacji senatu i podpisu prezydenta. Później nowelizacja musi zostać ogłoszona w Dzienniku Ustaw. Dopiero 30 dni potem nakaz stanie się obowiązującym prawem. Do ferii zimowych pozostały tymczasem ledwie 2 miesiące.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 0

Dodaj komentarz »
  1. Czy kask uchroni przed złamaniem kręgosłupa? Jakoś nie widziałem żeby ktoś sobie głowę rozbił o zaśnieżony stok. Natomiast widziałem ludzi, którzy po powrocie z nart chodzili w kołnierzu ortopedycznym na szyi. Ja nie miałem wypadków na stokach. Natomiast w jedynym moim poważnym wypadku komunikacyjnym kask by mnie uchronił przed obrażeniami wewn., jakbym miał go na brzuchu.

  2. Oczywiście kask nie uchroni ani przed złamaniem kręgosłupa, ani przed zerwaniem wiązadeł. Ale już przed wstrząśnieniem mózgu uchronić może. I to nie tylko dzieci – choć to ich, przypominam, dotyczyć ma wprowadzany przepis. Ustawodawca zakłada, że dorośli (za takich uważa, jak widać, także młodziez powyżej 15 lat) mają swój rozum i powinni sami decydować o swoim bezpieczeństwie.
    Sam – na razie – kasku nie używam (mea culpa, mea cupla, mea maxima culpa). M.in. dlatego, że staram się jeździć w, by rak rzec, mało uczęszczanych miejscach.
    Gdy jednak widzę poczynania niektóych kolegów narciarzy badź snowboardzistów, którzy nade wszystko umiłowali sobie pęd, obiecuję sobie przemyśleć swoją niefrasobliwość i zmienić zgudne przyzwyczajenie.
    Wizja zetknięcia na stoku z takim delikwentem jest wystarczającym argumentem (zwłaszcza, że parę razy tylko Opatrzność i zżycie z nartami pozwoliło mi uniknąć takiego spotkania). Jeszcze gorsze obrazki podsuwa wyobraźnia, gdy uczestnikiem zderzenia byłoby dziecko.
    Dlatego mojemu 5-letniemu Kubie zakładam kask zawsze – on zresztą traktuje to jako dodatkową atrakcję na nartach i wcale się nie opiera. Przeciwnie: namawia tatę, by też kask kupił i zakładał.

  3. I znów posłowie uszczęśliwiają nas naszym kosztem.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. A wiec producenci i sprzedawcy kaskow przepchneli swoja ustawe…

  6. Tak naprawdę wprowadzanie podobnych przepisów powinno się analizą statystyczną obrażeń, które odnoszą narciarze na stokach. Jak większość to rozbite głowy – ok. wprowadzamy kaski. Jak obrażenia jamy brzusznej – nakazujemy jeździć w żółwiku (jak kolarze downhillowcy). Jak złamania nóg – zakazujemy jeździć? (nie da się jeździć na usztywnionych nogach)

    Kłopot w tym, ze zapewne nie ma danych statystycznych pozwalających wykonać taką analizę. Wyszło to na jaw wtedy, kiedy podobny manewr próbowano wykonać względem rowerzystów. Wtedy argumentacja była typu „tak widziałem, był wypadek, pogotowie, potrącili człowieka na rowerze, miał rozbitą głowę/pękł mu kask”. Ale że facet przy okazji miał pękniętą śledzionę, wewnętrzny krwotok i zapalenie otrzewnej to już gapie nie zauważyli, bo tego nie widać z drugiej strony ulicy, i wiedzieli o tym tylko lekarze pogotowia.

  7. Witamy w państwie komercyjno-policyjnym.
    Producent produkuje – policja każe kupować.
    Dodatkowo żeby się ludkowie za bardzo nie burzyli, to trzeba wmówić, że to dla bezpieczeństwa.
    Niedługo ktoś sobie przypomni, że rowery są za tanie. Producenci rowerów zaczną produkować rowery z poduszkami powietrznymi i strefami zgniotu a później posłowie uchwalą, że innymi rowerami nie wolno jeździć, bo to niebezpieczne. I tak za rower będziemy płacili nie 1000 a 10 000 PLN.
    Pozdrawlaju

  8. Nie rozumiem oburzenia. Przecież sprawa dotyczy bezpieczeństwa naszych pociech. Nawet jeżeli takie wyposażenie uchroni młodych i brawurowo jeżdżących narciarzy przed jedynie częścią możliwych obrażeń, to warto temu przyklasnąć. Zdrowie dziecka jest najważniejsze. Lobby producentów sprzętu? Jasne, że zabiega o ustawę. Ale akurat w tym przypadku interes publiczny obywateli jest zbieżny z interesem politycznym przedstawicieli narodu i producentów sprzętu. Sprawa dla mnie jest jasna. Jeżeli wiec stać rodziców na zapewnienie dzieciom atrakcji na stoku, to również stać będzie na kask zapewniający częściowe, ale zawsze bezpieczeństwo. Dla tych idealistów złorzeczących na korporacje przypominam, że używany kask z atestem można już z znaleźć na 25-30 zł. I jeszcze jedno… Jestem ciekaw, czy osoba kwestionująca istnienie analiz statystycznych w pracach nad ustawą zapoznała się ze stenogramami z prac komisji kultury fizycznej i sportu. Przyznam, że ja tego nie zrobiłem, ale kategorycznych sądów na istnienie lub nieistnienie takowych dokumentów nie formułuje. Pozdrawiam wszystkich narciarzy!!!

  9. @Paweł

    Dotarłem do druku o zmianie ustawy:
    http://www.senat.gov.pl/k7/dok/sejm/kosz/2268.pdf

    Dla leniwych, którym się chce kliknąć, cytacik:

    „W ostatnich latach w Polsce wraz ze wzrostem liczby narciarzy notujemy wzrost
    wypadków na stokach narciarskich. Zwiększająca się z roku na rok W Polsce liczba
    wypadków narciarskich, szczególnie w wyniku zderzenia narciarzy, powinna być
    inspiracją do podjęcia działań mających na celu poprawę bezpieczeństwa, zwłaszcza
    dzieci i młodzieży uprawiających narciarstwo.
    Obowiązek jazdy na nartach w kaskach dzieci i młodzieży zdecydowanie wpłynie na
    ich bezpieczeństwo i spowoduje zmianę opinii na temat korzystania z kasków u
    pozostałych narciarzy. Jazda w kaskach chroni narciarzy przed poważnymi urazami,
    a niekiedy przed utratą życia.”

    Więcej uzasadnienia nie ma. Nie ma mowy o jakichkolwiek badaniach statystycznych, nie pojawia się również w tekście słowo „badania” (w obojętnie w jakiej formie) ani tak samo „statystyka”. Jeśli tak ma wyglądać uzasadnienie do ustawy, „bo panom posłom się wydaje”, to ja żądam wprowadzenia obowiązku jazdy w ochraniaczach kręgosłupa takich jak ten:

    http://www.rowerowy.com/ubrania_buty_ochrona/zbroje_buzery/zbroja

    i z kijami usztywniającymi nogi.

    A kask za 30zł to taki zabawkowy, prawda? Bo na ceneo najtańsza chińszczyzna zaczyna się od 100PLN

  10. Szanowny Panie divak2.

    Pana zaangażowanie i pracowitość jest godna podziwu. Chylę czoło. Pracowitość jednak nie idzie tutaj w parze racjonalna argumentacją. Pozwoli Pan, że wypunktuję

    1. Projekt ustawy wraz z uzasadnieniem jest drukiem sejmowym przedstawianym marszałkowi i posłom jedynie do wglądu. Posłowie na jego podstawie mają tylko zapoznać się z projektem ustawy i WNIOSKAMI z prac właściwej komisji. Uzasadnienie, jak sama nazwa sugeruje, jest tekstem bardzo ogólnym nie cytującym dosłownie treści dokumentów, opinii ekspertów, samorządów itd., które to testy i podmioty wypowiedziały się w trakcie szczegółowych prac komisji.
    Gdyby więc Pan znalazł jakieś stenogramy z prac komisji, modne ostatnio nagrania lub przynajmniej wykaz jakiś dokumentów, z których korzystali posłowie w trakcie swoich prac, to przyznałbym panu rację. A tak kicha. Robota na marne.

    2. Pracowity najwyraźniej nie oznacza, czytający ze zrozumieniem. Proszę więc się skupić i przeczytać ten cytat 3 razy: „…przypominam, że używany kask z atestem można już z znaleźć na 25-30 zł…”. Podpowiem, że słowo klucz to UŻYWANY. Skoro rzucamy linkami to proszę bardzo:
    http://allegro.pl/item819006567_kask_dzieciecy_rozmiar_54_55s_granatowy.html
    http://allegro.pl/item815444367_kask_narciarski_firmy_oneil.html

    3. Jeżeli wątpi Pan w istnienie jakichkolwiek badań mniej lub bardziej statystycznych w zakresie urazów narciarskich polecam lekturę:
    „Białe Szaleństwo po Polsku”- Badanie TNS OBOP opublikowane w 2004 http://www.tns-global.pl dane Tatrzańskiego Pogotowia Ratunkowego. Warto również zajrzeć na stronę http://www.gopr.pl

    Ponieważ powoli zbliżają się święta życzę, by Pana dzieci dostały na gwiazdkę pozycję:
    M. Palik i S. Zielński „Urazy głowy dzieci i młodzieży do lat 18 w narciarstwie zjazdowym”, referat z konferencji Sporty Śnieżne – adrealina SINT PZN 2005
    skoro na kask nie mają co liczyć.

    Pozdrawiam wszystkich narciarzy

  11. 1. A jest pozycja „Urazy dzieci i młodzieży do lat 18 w narciarstwie zjazdowym”, bez skupiania się na głowie?

    Tns obop – nie znalazłem odnośnych badań. Chyba że nie są one publikowane. To co pokazuje wyszukiwarka na tej stronie po wpisaniu hasła „narty”:
    http://www.tns-global.pl/2004-01#289
    to po wpisaniu „wypadki”:
    http://www.tns-global.pl/search?query=wypadki&iFrmSiteSearch=Szukaj
    to po wpisaniu „sport”:
    http://www.tns-global.pl/search?query=sport
    W rzeczonym dokumencie nie ma nic o wypadkach
    a na stronie Gopru znalazłem dwie garście porad dla turystów zimowych i narciarzy.
    Proszę o link do opracowania, gdzie jest napisane:
    1.Urazy głów na stoku – x%
    2.urazy jamy brzusznej/klatki piersiowej – y%
    3.złamania kończyn – z%
    4.złamania kręgosłupa – n%
    5.inne – m%

    Wtedy możemy mówić o tym co trzeba wprowadzić.

    Żeby sobie wytłumaczyć – nie jestem przeciwnikiem kasków jako takich. Jestem przeciwnikiem sposobu ich wprowadzania. Pisałem, że próbowano zastosować analogiczny przepis wobec rowerzystów. Nie wiem jak to się skończyło, ale mówiono o zmuszaniu ludzi by jeździli w kaskach a nikt nie spróbował zmusić ich by po zmroku mieli +- właściwe oświetlenie (i nie próbuje do tej pory). Wtedy nikt nie powoływał się na statystykę wprost, tylko na mityczny wzrost liczby wypadków. Po prostu chcę zwrócić uwagę, ze powstaje kolejny ciężki do wyegzekwowania przepis. I jeszcze jedno – kask jako taki nie chroni przed wypadkiem. Zmniejszać ilość wypadków na stokach mogłoby rozdzielenie stoków dla początkujących i zaawansowanych, kontrola jakości stoku (kamienie, grubość pokrywy), sprawdzanie, czy na stoku nie jeździ zbyt wiele osób (wzrost ryzyka zderzeń).

    PS. Nie wiem czy uwagę o dzieciach uważać za osobistą wycieczkę. Nie skorzystam na razie z propozycji, bo moja córka jest w wieku przedkaskowym i przedksiążkowym.

  12. @Paweł
    Dotarłem do statystyk, proszę bardzo:
    http://narty.onet.pl/5956,1387044,1387058,artykuly.html

    warto zacytować:

    # około 61% urazów wśród narciarzy poniżej 18 roku życia stanową urazy kończyn dolnych, około 20% to urazy kończyn górnych, a 10% to urazy głowy, zagrażające życiu; [6]

    przy czym dane te pochodzą z polecanej przez pana pozycji:

    [6] M. Palik i S. Zielński „Urazy głowy dzieci i młodzieży do lat 18 w narciarstwie zjazdowym”,

    Wychodzi na to, że trzeba jeździć nogami usztywnionymi kijami.

  13. Nie wierzę. Ręce opadają. Ile jeszcze bramek samobójczych zamierza Pan sobie strzelić w tej dyskusji?
    Przecież nie trzeba być lekarzem, by wiedzieć, że urazy rąk i nóg nie zabijają. Urazy głowy, to jak Pan trafnie zacytował, urazy „zagrażające życiu”.
    Może da już Pan sobie spokój…zakończmy te dyskusję, bo mam wrażenie, że z każdym kolejnym postem usztywnia Pan tylko swoje stanowisko – kijami, nie argumentami.

  14. a ja zapytam:
    co z urazami jamy brzusznej nie chronionej nawet czaszką?
    Możliwe obrażenia to pęknięcie śledziony, wątroby pęcherza , jelit i parę innych, co implikuje zapalenie otrzewnej i może być powodem zejścia w bardzo niefajnym stylu.
    co z urazami kręgosłupa? Natychmiastowa śmierć (szyjny) i kalectwo w wypadku urazu niższych odcinków. Kask przed tym nie chroni a napewno nie taki za 30 zł.

    EOT

  15. Jeżeli dobrze obliczyłem to te urazy, o których Pan napisał jak i inne, o których pan nie napisał stanowią zaledwie 9% wszystkich urazów wśród narciarzy poniżej 18 roku życia.
    Bardzo pesymistycznie zakładając, że wśród całego tego koszyka innych urazów (niż kończyn i głowy), połowę stanowią urazy zagrażające życiu – to mamy wydumaną i wierzę, że zawyżoną liczbę 4,5%.

    Przypominam: Urazy głowy mogące zagrażać życiu stanowiły w 2007 roku 10% wszystkich urazów wśród dzieciaków!

    Zgadzam się… kask nie chroni przed urazami śledziony i kręgosłupa, ale jeżeli założyłbym go tył na przód, to może uchroniłby mnie przed czytaniem kolejnych Pana postów.

    Pozdrawiam wszystkich narciarzy.

  16. Dobry. Ja reprezentuje młodsze pokolenie 🙂 Możecie uznać mnie za nie mającego głosu, ale się wypowiem. Jeżdżę na desce, do 12 roku życia na nartach. Teraz mam 16. Do tego mam dready, co skutecznie uniemożliwia mi założenie kasku. Założenie naprawdę dużego mija się z celem, gdyż wtedy jest trochę bardzo za luźny. Do tej pory śmigałem zawsze w kasku 😉 Przepis moim zdaniem trochę mija się z celem. Rodzice chyba myślą na tyle, by nie puścić dziecka na stok bez kasku (mnie też nie puszczali :)). Wydaje mi się, że większość osób w moim wieku zdaje sobie sprawę, co może ich czekać w razie wypadku. Ja doskonale sobie zdaje z tego sprawę i trochę zawsze się boje 🙂 IMHO ważniejsze byłoby wprowadzenie przepisu o zakazie picia alkoholu na stoku…

  17. Ustawa o kaskach narciarskich to kolejny przykład nieodpowiedzialności (albo gorzej) sejmu, senatu i prezydenta. Po pierwsze nie zauważono, że narciarstwo dzieli sie na zjazdowe, biegowe i turystyczne. Po drugie panowie sami na nartach nie jeżdżą i mają o tym mizerne pojęcie. Po trzecie urazy głowy to znikomy pocent ogółu urazów podczas uprawiania narciarstwa (zjazdowego) więc efekywność kosztowa używania kasku będzie mizerna: przypuszczam ze trzeba wydac na kaski 50-100.000.000 zł aby uratować jedno życie (ilość użytkowników kasków x cena kasku). Poza tym kask nie chroni przed urazami tarzoczaszki i kręgosłupa szyjnego. Słowem kolesie zarobią, a i tak to nic nie da. Przepis do zaskarżenia.

css.php