Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

9.11.2009
poniedziałek

Góry wracają do natury

9 listopada 2009, poniedziałek,

Akurat ta moda powinna trwać wiecznie. Mowa o coraz powszechniejszej w zimowych kurortach tendencji „powrotu do natury”.

Pisałem tu już o francuskich akcjach sprzątania gór po sezonie zimowym czy o ekologicznych technologiach dośnieżających Snowmaker System w austriackim Pitztal i szwajcarskim Zermatt. Ale trend, by być przyjaznym środowisku przybiera też wiele innych form.

Przykładowo, renomowany austriacki kurort narciarsko-termalny Bad Kleinkirchheim (również już tu wzmiankowany) chlubi się tym, że coraz więcej pokoi hotelowych i apartamentów wykończonych jest drewnem limby. Bo choć w Karyntii górale od pokoleń używali limby jako budulca i surowca do stolarki (a także składali na to drzewo… rozmaite przysięgi i przyrzeczenia), to zwyczaj ten powoli zanikał. Dopiero teraz ma szanse ożyć dzięki… przemysłowi turystycznemu.

Natura w górach to m.in. drewno – tłumaczą szefowie stacji. Chodzić ma przy tym zarówno o wrażenia wizualne (wnętrza wyłożone drewnem i drewniane meble są po prostu ładne), jak zapachowe – wysoka koncentracja żywic i olejków w limbie powoduje, że drewno z niej ma przyjemny aromat. Ma mieć ono nadto właściwości antybakteryjne wszystkich gatunków drewna. Więcej: wedle badań instytutu Joanneum Research Forschungsgesellschaft z Grazu, osoby przebywające w pomieszczeniu z limby mają wolniejsze niż zwykle tętno – i to aż o ok. 3500 uderzeń na dobę, co odpowiada godzinie pracy mięśnia sercowego.
Stąd biorą się slogany promocyjne: „W Bad Kleinkirchheim nawet śpiąc, odpoczywa się w szczególny sposób” oraz „Udany dzień na nartach zaczyna się już nocą”.

Włodarze Bad Kleinkirchheim zarzekają się też, że bezzasadne są obawy, jakoby wycinanie drzew na potrzeby wystroju hoteli mogło zubożyć środowisko naturalne. Karynckie góry Nockberge są jednym z największych kompleksów limby w całych Alpach. – argumentują.

 Limbowy apartament w Bad Kleinkirchheim

Noclegi w pokoju z limbowego drewna (tzw. Nockberge ZirbenZimmer) stały się wręcz nową marką oferowaną przez stację. Tydzień takiego pobytu (dla dwóch osób, ze śniadaniami) kosztuje od 518 euro.

Najwyraźniej jednak powrót do natury widać we Francji. A to dlatego, że to tam w latach 70. najradykalniej lansowano pomysł pseudonowoczesnych ośrodków narciarsko-dyskotekowych. Stąd – oraz ze źle pojmowanych oszczędności – wzięły się szpetne blokowiska budowane nawet w wysokich górach (przykładem Val Thorens położone na 2300 m n.p.m.).

Od paru lat jednak wiele tego typu stacji próbuje zmienić oblicze na bliższe naturze i dobremu smakowi architektonicznemu. Jest to oczywiście wynik nacisku klientów, wynikającego właśnie z obecnej mody. Po prostu: coraz mniej jest chętnych na to, by podczas zimowego urlopu mieszkać w szarym wieżowcu z betonu. Prawidłowość ta dotyczy zwłaszcza zasobniejszych – a więc najcenniejszych – gości.

Stacje buduje się więc – i rozbudowuje – teraz we Francji zwykle w duchu alpejskim, a nie miejsko-rozrywkowym. Także remonty poszczególnych budynków stają się okazją do przywracania estetycznych standardów (bądź przynajmniej łagodzenia koszmarnych wrażeń).

Równolegle co rusz pojawiają się rozmaite drobniejsze przyjazne środowisku naturalnemu inicjatywy. Przykładowo, popularne także w Polsce Tignes (druga, prócz Val d’Isere, miejscowość słynnego regionu Espace Killy) zastrzega, że od obecnego sezonu mówi zdecydowane „nie!” drukowanym broszurom i katalogom reklamowym. Wszelkie wiadomości o noclegach, wyciągach, życiu nocnym, pogodzie, trasach itd. znaleźć będzie można na stronach internetowych ośrodka w wygodnym formacie pdf. „To proste: kliknij, pobierz i… pakuj swój bagaż” – zachęca stacja. A tym, którzy nie mają dostępu do Internetu, proponuje pomoc telefonicznego centrum informacyjnego.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 0

Dodaj komentarz »
  1. „Było rzeczą prowokujacą odkryć, że nawet prymitywne Zakopane jest całkowicie zepsute”

    Off topic, ale to piękne.

    W ostatnim numerze kwartalnika „Tatry” znajduje się artykuł „Polskie Alpy”. To relacja angielskiego turysty, który w drugiej połowie lat 70. XIX zapuścił się na Podhale i w Tatry. Tekst został opublikowany w czasopiśmie „The Cornhill Magazine” w 1879 r. Odnaleziono go bibliotece Instytutu Polskiego w Londynie. Oto co pisze Anglik o noclegu w Zakopanem (przekład Macieja Krupy):

    „Właścicielka przedstawiła nam rachunek, długi na trzy strony folio, napisany ręcznie, bardzo drobną i nieczytelną niemczyzną – rachunek, który za pomocą szczegółowego wyliczania wszystkiego, co dostarczono nam przez ostatnie dwa dni, aż po pościel do spania (za którą policzono osobno, oprócz opłaty za pokoje i za łóżka) i musztardę do obiadu, dał w wyniku tak absurdalnie wielką sumę, że nie mogliśmy gwoli powszechnej sprawiedliwości jej zapłacić. Było rzeczą prowokujacą odkryć, że nawet prymitywne Zakopane jest całkowicie zepsute, i że reguła, im mniej dostajesz, tym więcej płacisz, zachowuje tu słuszność tak jak i gdzie indziej”.

    Przypominam: opis pochodzi z drugiej połowy lat 70. XIX wieku 🙂

  2. Nie do końca off topic.
    Zepsucie w Polsce chyba jednak się nasila. NIe tylko zresztą w Zakopanem.
    Przeglądałem właśnie cenniki mocno się ostatnio promującej stacji Dwie Doliny – Wierchomla. Oferuje ona tzw. pakiety narciarskie: 7* noclegów w hotelu Wierchomla SKI & SPA Resort, 7* śniadań w formie szwedzkiego stołu, 7* obiadokolacji w formie szwedzkiego stołu oraz karnet na wszystkie wyciągi na czas pobytu. Pakiet obejmuje też przechowalnię nart, skibus, kawiarenkę internetową, parking, siłownię, saunę suchą, łaźnię parową, jacuzzi, natrysk płaszczowy, basen kryty z brodzikiem, sauna na podczerwień i otwarte solarium.
    Tyle tylko że, przykładowo, za tydzień między 9 a 16 stycznia 2010 (a więc bynajmniej nie w szczycie sezonu) 2 osoby dorosłe będą musiały zapłacić 3658 zł. A jeśli zechcą wziąć z sobą dziecko (do 12 lat) to 4857 zł.
    Oczywiście, trzeba docenić wysiłek włożony w zbudowanie nowoczesnego jak na polskie standardy ośrodka zimowego w Wierchomli, przepięknie skądinąd położonej nad wciąż dzikim Popradem (och te sentymenty z dzieciństwa). Z narciarskiego jednak punktu widzenia stacja ta jest wciąż nieporównywalna do większości z ośrodków alpejskich. Tymczasem cena pobytu w niej jest niebezpieczenie bliska cenom panującym nawet w tak renomowanych kurortach jak opisywane Bad Kleinkirchheim.
    Nie dziwiłbym się więc, gdyby ktoś zarzucił zepsucie także właścicielom Wierchomli.

css.php