Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

18.10.2009
niedziela

Weekend otwarć

18 października 2009, niedziela,

Stale przybywa miejsc, w których można już jeździć na nartach i snowboardzie.

W sobotę niektóre swoje trasy udostępnił ośrodek Planai & Hochwurzen (znany w Polsce zwykle jako Schladming) w słynnym austriackim regionie Ski Amade. Tegoroczna inauguracja sezonu nastąpiła w Schladming wyjątkowo wcześnie – do tej pory ruszał on zwykle dopiero pod koniec października.

Planai & Hochwurzen chwali się największym w Austrii systemem dośnieżania: działa tam aż 657 armatek zdolnych pokryć sztucznym śniegiem 100 proc. 223 km tras. Na inwestycje wydano w minionym roku 16 mln euro, z czego spora część, zgodnie z obowiązującymi trendami, poszła właśnie na poprawę naśnieżania.

Armatki pracowały na okrągło przez cały miniony tydzień. Chodziło jednak nie tylko o spektakularnie wczesne rozpoczęcie sezonu. Głównym celem było wyprodukowanie na tyle grubej warstwy tzw. podkładu, by – niezależnie od późniejszych opadów – dało się przy pomocy sztucznego zaśnieżania utrzymać dostateczną pokrywę podczas pierwszego szczytu sezonu (przypadającego na tygodnie świąteczno-noworoczne), a następnie w okresie ferii.

Schladming jako jeden z pierwszych ośrodków zimowych wprowadził bowiem w praktyce „system zarządzania zasobami śniegu”, który – poprzez produkcję dostatecznej ilości sztucznego śniegu oraz odpowiednie przygotowanie i utrzymanie tras – ma gwarantować zachowanie optymalnych warunków przez cały sezon zimowy.

Na razie otwarto w Planai 4 trasy (obsługiwane przez 2 gondole i 4-osobowy wyciąg krzesełkowy) na obszarze Burgstall-Alm. Pokrywa je ok. 40 cm ubitego śniegu. Naśnieżone jest także sąsiednie Hochwurzen, jednak póki co będą tam trenować alpejczycy z zespołów narodowych różnych krajów.

W Szwajcarii sezon zainaugurowało w ten weekend słynne St. Moritz. Na lodowcu w rejonie Diavolezza udostępniono na razie wprawdzie tylko jedną trasę – jest to jednak najdłuższy zjazd na lodowcu w Szwajcarii, a na dodatek obszar ten słynie z „najsłynniejszej panoramy wschodnich Alp”. Tamtejsza kolejka czynna będzie do 20 listopada, by ruszyć znowu 19 grudnia.

 Kolej na Diavolezza

Oczywiście swoją ofertę systematycznie poszerzają też stacje, które zaczęły sezon jeszcze we wrześniu. Nowe możliwości pojawiły się choćby na czynnym już od miesiąca tyrolskim lodowcu Pitztal. Działają tam już prawie wszystkie wyciągi, bo oprócz prowadzącej na szczyt Hinterer Brunnenkogel (3 440 m n.p.m.) gondoli Pitzpanoramabahn, w piątek uruchomiono 6-cio osobowe krzesła Gletschersee i dwa orczyki: Brunnenkogel (wywozi na wysokość 3262 m n.p.m.) oraz Mittagskogel dla początkujących. Można więc jeździć na przeważającej części obszaru powyżej 2 840 m n.p.m. – zwłaszcza, że podczas minionych kilku dni spadło ok. 70 cm świeżego śniegu, a oczywiście cały czas działają też instalacje dośnieżające. Willi Krueger, rzecznik stacji, zapewnia: „Teraz goście mogą przyjeżdżać do nas bez najmniejszego wahania“. I pozdrawia z „białego Pitztal“.

Oficjalnie sezon otworzył w czwartek sąsiedni Kaunertal – mekka snowboardzistów i freestylowców. Na wysokości 3200 m n.p.m. pokrywa śniegu przekroczyła tam metr.

 Hintertux po ostatnich opadach

A na górującym nad doliną Zillertal lodowcu Hintertux jest aż 150 cm świeżego śniegu!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php