Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

2.02.2019
sobota

Na południu Alp posypało

2 lutego 2019, sobota,

Po południowej stronie Alp wreszcie mocno sypnęło! Przykładowo w stacjach zimowych Lombardii (czyli Alpach Retyckich) Santa Caterinie, Bormio i Livigno śnieg padał bez ustanku przez ponad 30 godzin.

Tej zimy do tej pory śnieżnie było głównie w kurortach po północnej stronie głównej grani Alp. Te po stronie południowej mogły nieco narzekać.

Wprawdzie w mijającym tygodniu warunki narciarskie na stokach Santa Cateriny, Bormio i Livigno były wyśmienite, tyle że wynikało to nie z ilości zalegającego na zboczach śniegu, lecz z innych czynników.

I tak w wysoko położonej (1750 m n.p.m.) Santa Caterinie śniegu oczywiście było pod dostatkiem, ale swoje robił głównie mikroklimat tej położonej na krańcu doliny Valfurva wioski, wysokość tamtejszych terenów narciarskich (jeździ się zasadniczo powyżej 2000 m – i to do niemal 2900 m n.p.m.) i wreszcie fakt, że szczęśliwie na trasach nie ma tłumów.

Tzw. Sunny Valley w Santa Caterina Valfurva, środa 30 stycznia

W Bormio z kolei na klasę części tras składało się wciąż ich przygotowanie na rozgrywany tam pod koniec grudnia zjazd alpejskiego Pucharu Świata mężczyzn. W samym mieście i na południowych stokach wokół niego śniegu bowiem były śladowe tylko ilości. W Livigno śniegu też była moc, ale i tu najważniejsze były niskie temperatury.

Nie bez powodu więc gospodarze stacji tęsknie czekali na opady. I się doczekali. Zaczęło sypać – i to intensywnie – już w czwartek po południu. I nie przestało aż do soboty rano. Pojawiły się obawy o przejezdność trasy wiodącej na północną stronę Alp (przez tunel Munt La Schera) – pługi pracowały więc intensywnie także w trakcie samego opadu (widać tylko w Polsce obowiązuje teza, jakoby odśnieżanie dróg miało sens dopiero, gdy śnieg przestanie sypać).

Droga z południowej na na północną stronę Alp (odcinek pomiędzy Livigno i tunelem Munt La Schera a szwajcarskim Zernez), piątek 1 lutego

Co najważniejsze, teraz również po południowej stronie Alp śniegu jest pod dostatkiem. A może nawet głównie tam, bo kiedy w piątek jechałem z Santa Cateriny przez Garmisch-Partenkirchen, to w tej słynnym niemieckim ośrodku zimowym temperatura sięgała 4 st. Celsjusza.

PS. Ale już sobotnie zawody Pucharu Świata mężczyzn w GaPa trzeba było odwołać. Z powodu silnych opadów oczywiście… Dotarły one więc i na głęboką alpejską północ.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php