Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

10.01.2018
środa

Wengen (najpewniej) uratowane

10 stycznia 2018, środa,

Mimo wielkich szkód, jakie w Wengen poczynił właśnie niespotykanie silny Föhn, najprawdopodobniej uda się rozegrać planowane na najbliższy weekend zawody alpejskiego Pucharu Świata na tamtejszej Lauberhorn – uchodzącej skądinąd za jedną z najtrudniejszych tras zjazdu mężczyzn na świecie.

Föhn – czyli szwajcarski odpowiednik halnego: bo wiatr i ciepły, i również wiejący z południa – tym razem swoje apogeum w Alpach Berneńskich osiągnął w poniedziałek późnym wieczorem. Dość powiedzieć, że masy powietrza przetaczające się znad masywu Jungfrau do doliny Lauterbrunnen pędziły wtedy z prędkością niemal 200 km/godzinę.

Nic dziwnego, że we wtorek rano okolica wyglądała ponoć strasznie: połamane drzewa, pozrywane dachy i linie energetyczne, olbrzymie zaspy nawianego śniegu itd. Szczególnie przerażeni byli organizatorzy najważniejszego od lat wydarzenia regionu: zawodów Pucharu Świata FIS w zjeździe mężczyzn. To wszak jedne z najbardziej prestiżowych imprez całego cyklu – zarówno z racji swej długiej tradycji (miała to być już 88 edycja!), jak i nimbu, który otacza trasę Lauberhorn. Wielu zawodników uważa ją przecież za najtrudniejszą na świecie – bardziej wymagającą niż nawet legendarna Die Streif w tyrolskim Kitzbühel.

O historii zawodów (i nart) w Wengen pisałem tu dwa lata temu, gdy miałem okazję oglądać tam zmagania najlepszych. Relacjonowałem także same przygotowania i otoczkę wydarzenia.

Tym razem we wtorek organizatorzy wydali utrzymany w niepokojąco zdawkowym tonie komunikat o „konieczności oszacowania strat”. Wspominali o „olbrzymich szkodach”, jakie Föhnsturm wyrządził przygotowanej na weekend „infrastrukturze zawodów”. Już gołym okiem widać było jednak, że wiatr zniszczył chociażby trybuny dla widzów i gigantyczne namioty gastronomiczne w okolicach mety.Obawiano się też o stan samej Lauberhorn – zwłaszcza odcinka startowego. Znamienne było już to, że szef 88. Internationale Lauberhornrennen Wengen Urs Näpflin podkreślał, iż „biorąc pod uwagę nadzwyczajną siłę kataklizmu, trzeba się cieszyć, że nikomu nic się nie stało”. Zapowiadał przy tym, że żołnierze, jednostki obrony cywilnej oraz wolontariusze od razu rozpoczęli naprawianie zniszczeń.We wtorek późnym popołudniem pojawiły się już bardziej precyzyjne informacje o szkodach. W tym sugestia, że rosnąca po Föhn temperatura sprawia, że Lauberhorn staję się niebezpiecznie miękka – oczywiście zważywszy na potrzeby zjazdu Pucharu Świata.Równocześnie komitet organizacyjny zapewnił, że – o ile nie pojawią się kolejne nieprzewidziane okoliczności – zawody zostaną rozegrane, tyle że zapewne wedle nieco zmienionego, bo z konieczności dostosowanego do nadzwyczajnej sytuacji programu. Gospodarze dziękowali także za oferty pomocy, jakie otrzymali od rozmaitych firm, instytucji i pojedynczych pasjonatów narciarstwa z całej Szwajcarii. Z góry przeprosili przy tym kibiców za ewentualne niedogodności.

Zapraszają jednak: „Przyjedź w ten weekend do Wengen i świętuj z nami wielkie narciarskie wydarzenie!”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php