Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

29.04.2017
sobota

PKL dla TPN? Kasprowy dla PiS?

29 kwietnia 2017, sobota,

Plan jest tyleż prosty, co prymitywny: doprowadzić do spadku wartości akcji Polskich Kolei Linowych, tak aby mogły je przejąć Tatrzański Park Narodowy, okoliczne gminy oraz starostwo tatrzańskie.

Skarb Państwa przejmie od Polskich Kolei Państwowych m.in. budynek stacji górnej kolejki Kasprowy Wierch, dolną i górną stację wyciągu krzesełkowego Goryczkowa oraz tamtejszą sieć elektroenergetyczną. Takie są ustalenia „porozumienia” zawartego w środę w Zakopanem w obecności ministra infrastruktury.

Szczegóły opisywałem już w komentarzu na portalu POLITYKA.PL. Ale zwykle dobrze zorientowany w kulisach sytuacji na Podhalu Bartłomiej Kuraś z krakowskiego oddziału „Gazety Wyborczej” dotarł do nowych wątków sprawy.570x0px_kw-nowyNajpierw jednak przypomnijmy. W ogłoszonym na stronie TPN komunikacie minister Adamczyk tłumaczy, że dzięki „porozumieniu” uporządkowano „relacje prawne nieruchomości na Kasprowym Wierchu i wokół niego” (przyczyną bałaganu były naturalnie „zaniedbania poprzedników”). Równocześnie Skarb Państwa, TPN i PTTK nie zgłaszają wobec PKP „żadnych roszczeń o zapłatę wynagrodzenia z tytułu bezumownego korzystania przez PKP z nieruchomości objętych porozumieniem oraz roszczeń o rozliczenie, zwrot lub zapłatę wartości jakichkolwiek pożytków uzyskanych z tych nieruchomości”.

Z prawnego i biznesowego punktu łaskawość taka może dziwić, ale jest też znamienna.

Zwłaszcza że, co najważniejsze, minister Adamczyk zapowiada, że Polskie Koleje Linowe, do których należy infrastruktura narciarska na Kasprowym, będą odtąd musiały rozmawiać o dalszej dzierżawie obiektów na Kasprowym Wierchu i Hali Goryczkowej z przedstawicielem Skarbu Państwa, czyli starostą tatrzańskim. To on „będzie ustalał warunki najmu budynków i urządzeń technicznych wykorzystywanych przez PKL”.

Cel akcji wydaje się prosty: otóż PiS – i to ustami samego prezesa, premier i prezydenta – od dawna głosi hasło „powrotu kolei linowej na Kasprowy Wierch” w polskie ręce jako część narodowego majątku, element rodzimej tradycji, a nawet wedle niektórych miejsce o znaczeniu… strategicznym.

Niedawną prywatyzację PKL partia rządząca przedstawia w kategoriach podejrzanego spisku, jeśli nie zdrady. Obecnie kolejka na Kasprowy Wierch należy do międzynarodowego funduszu Mid Europa Partners, który w takiej sytuacji postanowił od razu wystawić akcje PKL na sprzedaż. Kłopot w tym, że budżet choćby samorządu tatrzańskiego nie wystarcza na taką transakcję.

W kręgu potencjalnych partnerów strony polskiej pojawiło się więc słowackie konsorcjum Tatry Mountain Resorts. Z powodzeniem zawiaduje ono stacjami narciarskimi po drugiej stronie Tatr, a swego czasu próbowało już kupić instalacje zimowe na Kasprowym, ale zostało wyeliminowane właśnie z politycznych (czy raczej ideologicznych) przyczyn. Przecieki z obozu PiS świadczą o tym, że obecność Słowaków dziś też nie jest do strawienia. Pełny sukces odtrąbić by można przecież dopiero wtedy, gdyby kolejka „wróciła w polskie ręce w całości” – i to jeszcze w tej kadencji.

Stąd właśnie zapewne pomysł „porozumienia”. W jego wyniku Skarb Państwa zdobył potężne narzędzie nacisku na PKL – szantaż wysokością czynszu dzierżawnego może przecież skończyć się nawet i odstąpieniem akcji po symbolicznej cenie.

Teraz pora na ustalenia Kurasia.

Otóż poszedł on tropem zdania wypowiedzianego przez ministra Adamczyka podczas podpisywania porozumienia: „Do dyrektora Tatrzańskiego Parku Narodowego kieruję życzenia, by teraz relacje w Tatrach układały się właściwie”. Okazuje się, że wedle rządu to właśnie TPN powinien się stać właścicielem kolei linowej – po jej wykupieniu od prywatnej firmy – wspólnie z tatrzańskimi samorządami.

Istnienie takiego planu potwierdził Kurasiowi starosta tatrzański: „Starostwo w imieniu skarbu państwa nie będzie zarządzało przejętymi teraz gruntami dla siebie, docelowo mają one być przeznaczone także dla TPN. Wspólnie zamierzamy wykupić z prywatnych rąk akcje PKL” – przyznał Piotr Bąk. Przyznał także, że jako właściciel gruntów starostwo zamierza znacznie podnieść czynsz obecnym właścicielom kolejki. Dotychczasowy, zdaniem starosty, jest „rażąco niski”.

Dalszy scenariusz jest oczywisty: Mid Europa Partners będzie miał mniejsze zyski, co może skutkować właśnie obniżeniem ceny akcji oferowanych do sprzedaży. Wtedy Kasprowy będzie znowu naprawdę państwowy. I polski – w rozumieniu PiS oczywiście i z propagandową korzyścią dla partii rządzącej.

Dla narciarzy znamienna powinna być także deklaracja, jaką złożył Kurasiowi dyrektor TPN Szymon Ziobrowski: „TPN powinien mieć jak największy wpływ na infrastrukturę znajdującą się na jego terenie. Takie rozwiązania stosuje się m.in. w parkach narodowych w USA. Potrafimy dobrze zarządzać obszarem chronionym. Nie jesteśmy też instytucją komercyjną, więc dla nas głównym celem nie jest osiąganie jak największego zysku z narciarstwa w Tatrach, ale przede wszystkim ochrona przyrody”.

PS PKL robi na razie dobrą minę. Spółka oświadczyła, że „Polskie Koleje Linowe podtrzymują stanowisko, że umowy dzierżawy gruntów w rejonie kopuły Kasprowego Wierchu, zawarte z właścicielami tych gruntów – Skarbem Państwa reprezentowanym przez starostę tatrzańskiego i PTTK – są ważne. Umowy pomiędzy Skarbem Państwa a PKP nie wpływają na prawo do korzystania z tych gruntów przez PKL”.

PPS Przejęcie infrastruktury narciarskiej na Kasprowym Wierchu przez – de facto – państwo może okazać się także barierą nie do przebycia dla roszczeń, jakie wobec gruntów na halach tej góry zgłaszają posiadacze upaństwowionych swego czasu nadań ziemskich.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. „W Polsce, w ciągu ostatnich 27 lat straciliśmy 5 milionów miejsc pracy, 75% sektora przemysłowego, 85% sektora bankowego, co zostało sprzedane w ręce kapitału zagranicznego, za 4,5% do 5% wartości odtworzeniowej i poszło to, za około 400 do 500 milionów dolarów łapówek dla około 1 tysiąca osób” (prof. Kazimierz Poznański, University of Washington)

  2. @Jacek, NH

    I dlatego TKM 😀
    Najlepsza ta „utrata 5 milionów miejsc pracy”. Zapewne w stoczniach, które przestały budować statki za pół darmo dla Związku Radzieckiego, w kopalniach węgla bo nie ma sensu wydobywanie go z tysiąca metrów po to, żeby leżał na hałdach itd. itp.
    Górnictwo to akurat świetny przykład – dzięki sprzedaniu kopalni Silesia Czechom nie została ona zamknięta, daje pracę i zarobki górnikom i płaci podatki polskiemu państwu. Upaństwowić Opla i Fiata? super, tyle będzie synekurek dla pisiewiczów. Whirlpool przenosi produkcję z Francji do Polski – jak tylko skończy to upaństwowimy i będzie drugi Polar, marka znana w świecie (zbieraczy złomu).

  3. @Sceptyczny
    „Kto ziemię, przemysł i handel oddaje w ręce cudzoziemców, ten zdradza swój naród”. Hipolit Cegielski

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. I mamy kolejny blog polityczny.
    może to i dobrze, że PiS chce znacjonalzować kolejkę.
    Przewiduje taki scenariusz.
    -po odzyskaniu kolejkii, zostaja zatrudnieni pisiewicze
    -nastepuje powolna degradacja majatku kolejki
    -w wyniku poprzedniego punktu nastepuje odpływ turystów
    -w wyniku poprzedniego punktu nastepuje znaczne zmniejszenie dochodów tubylców, żyjacych przede wszystkim z ceprów
    -tubylcy zrozumieli co zrobili pisi i odwracaja sie od PiS.
    A wkurzony góral, to niebezpieczny góral
    W ten sposób PiS po raz kolejny strzela sobe juz nie w kolano, ale w łeb.
    Pytanie do blogowiczów.
    Czy ktos kiedykolwiek widzial na Kasprowym Szydło lub Kaczyńskiego ?
    Pisie , przy Kasprowym sobie kombinujcie, ale łapy precz od Szczyrku.

  6. @sceptyczny – problem w prywatyzacji jest taki, że wspomniane przez Ciebie inwestycje to montownie. Potrzebujące taniej, słabo wykształconej siły roboczej. Dziś są w Polsce, za 5 lat będą w Rumunii, za 20 w Albanii. Pracownik w takiej firmie nie powinien być twórczy- wystarczy że rozumie polecenia, mówi trochę po angielsku i potrafi odczytać dokumentację przysłaną z centrali.

    Przemiany w Polsce kompletnie zniszczyły polską myśl techniczną. Nie tworzymy, nie projektujemy, nie budujemy nic nowego. Jeśli w montowni trafi się zdolny inżynier, to w najlepszym razie dostaje awans do centrali na Zachodzie. Jego dzieci już do Polski nie wrócą, zresztą z reguły słabo mówią po polsku.

    Mamy gospodarkę neokolonialną- eksportujemy głównie surowce, tanią siłę roboczą. Do tego trochę produktów zaawansowanych technicznie, które wykonujemy według instrukcji z krajów cywilizowanych. Czy mamy jakieś własne firmy? Jest Solaris, PESA, kilka niszowych przedsiębiorstw budujących wąsko wyspecjalizowane maszyny i to mniej więcej wszystko.

  7. andrzej52.Dokładnie tak.Ciągle się zapomina o chorobie PRL-u i prawach ekonomiiPaństwowe firmy mają nieuchronną chorobę tzw. nadbudowy i na to nikt nie znalazł lekarstwa.Tak właśnie się zakorkował PRL(i nie tylko) gdzie poziom technologiczny i gospodarczy skutkował upadkiem państwa.No to jaki sens tej repolonizacji?-„po odzyskaniu kolejkii, zostaja zatrudnieni pisiewicze”.Czyli powtórka z historii.
    Wniosek jak z fraszki Jana z Czarnolasu.

  8. Kasprowy dla PiS? Czy stanie tam pomnik Lecha Kaczyńskiego?

css.php