Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

19.01.2017
czwartek

Historia nart historią St. Anton

19 stycznia 2017, czwartek,

Powtórzę: takiego puchu, jak tam w minionym tygodniu, w życiu nie zaznałem.

Ale na narty w St. Anton am Arlberg składa się także klimat miejsca (o jego tradycji już tu nieco pisałem) i ludzi tam na nartach jeżdżących.20170111_170949mOt choćby takich hoteli jak Schwarzer Adler. Wystarczy powiedzieć, że jego historia sięga… 1550 r. Wtedy był to zajazd „Zum Schwarzer Adler”, w którym podróżni przedzierający się przez Alpy ze wschodu na zachód Europy (albo odwrotnie) mogli zmienić konie, zjeść ciepły posiłek i się przespać.

Kiedy pod koniec XIX w. (w latach 1880-1885) do St. Anton dociągnięto linię kolei żelaznej i zaczęto drążyć Alberg Tunel na zachodnią stronę pasma, w zajeździe mieszkali co ważniejsi budowniczy (zwykłych robotników zakwaterowano w dawnych stajniach). Przez ten czas był niezłym interesem, ale o dziwo ówczesny właściciel nie miał doń serca. Miał je za to – o dobrej ręce nie wspominając – p. Vinzent Tschol, który w 1885 r. odkupił hotel, by uczynić własnością swej rodziny na… 150 (jak na razie) lat.

Sprzymierzeńcem hotelarza okazały się narty. Oto w 1880 r. jeden z pracujących przy budowie kolei norweski inżynierów wpadł na pomysł, by do pracy przez głębokie zwykle śniegi docierać na dwóch wygiętych deskach – tak bowiem to dziwactwo postrzegała większość miejscowych). Ale przynajmniej niektórzy docenili finezję i skuteczność jego telemarkowych skrętów. Niedługo później powstał przecież Ski Club Arlberg.

Było (znowu „podobno”) tak: 3 stycznia 1901 roku sześciu przyjaciół wędrowało na nartach z St. Anton właśnie do nieodległego, lecz jeszcze bardziej odciętego od świata, St. Christoph. Chcąc odpocząć, przekroczyli progi tamtejszego zajazdu, prowadzonego przez Oswalda Trojera i jego córkę Liesl. Gościnny gospodarz powitał znużonych szklaneczką sznapsa, a przy którejś z kolei wpadli razem na pomysł, by stworzyć stowarzyszenie skupiające miłośników miejscowych stoków. Ledwie trzy lata później zapaleńcy zrealizowali kolejny pomysł – były nim zawody z zjeździe po zboczach górujących nad St. Anton.

Lecz za najważniejszą postać w historii nart w St. Anton uchodzi zasłużenie p. Hannes Schneider – nie tylko założyciel pierwszej tam szkoły narciarskiej (w 1921 r.), ale też, co pewnie ważniejsze, twórca techniki jazdy zwanej „arlberską” i pomysłodawca propagowania rodzinnej miejscowości poprzez… filmy narciarskie. Podkreślmy: działo się to w latach 20. i 30. minionego stulecia!

Swoje pierwsze zawody Hannes wygrał, mając 13 lat. W wieku 17 lat został przewodnikiem. Z czasem opracował własny styl jazdy – wąsko (w porównaniu do obecnych standardów) prowadzone narty z wykorzystaniem zmiany obciążenia dla wprowadzenia ich w rotację, średniej długości skręty, zwartą sylwetkę, a podczas szusu tzw. pozycję zjazdową (do dziś uznawana jest za najszybszą i najbezpieczniejszą). Wymyślił też, by goście uczyli się jazdy w grupach (stąd idea szkoły), bo wtedy postępy będą większe. Wprowadził również zwyczaj cowieczornych podsumowań szkoleniowego dnia w swoim hostelu przy Dorfstrasse, głównej ulicy stacji. Napisał (razem z Arnoldem Fanckiem) jeden z najsłynniejszych – i najbardziej wpływowych – podręczników narciarstwa „Die Wunder des Schneeschuhs”.20170111_164649mA już absolutnie rewolucyjną ideą było kręcenie (także przy pomocy dr. Fancka) filmów pokazujących piękno nart – oczywiście na stokach St. Anton am Arlberg. Na dodatek od 1937 r. wioska mogła się szczycić jedną z pierwszych w całych Alpach kolejek linowych, która w godzinę wywoziła na Galzig 210 chętnych do nauki techniki arlberskiej.20170111_170233mWszystko to sprawiło, że miejsce stało się znane i modne. A rozwój osady jako stacji zimowej stał się podstawą sukcesu hotelu „Schwarzer Adler”.

Tyle że smutną ironią dziejów stało się to, że Ojciec Założyciel kurortu musiał w 1939 r. opuścić swoją rodzinną miejscowość. Kochał bowiem narty, ale nie znosił faszyzmu i jego zwolenników (najpierw za sprzeciw wobec Anschlussu trafił do więzienia, potem na wygnanie udał się do Stanów Zjednoczonych – tam m.in. uczył nart żołnierzy 10. Dywizji Górskiej US Army, którzy potem trafili na front do Europy). On sam do ojczystej miejscowości nigdy nie wrócił (zmarł w New Hampshire w 1955 r. w wieku 64 lat).

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. Bardzo ciekawa historia. Od razu zachecila mnie do rychlego odwiedzenia tego miejsca. Moze w nadchodzacy weekend? Ze tam teraz masa sniegu slysze po raz kolejny…

  2. A nie było nic o Lechu z Alberti uznawanego za prekursora nart?

  3. Po weekendzie moge potwierdzic: sniegu masa w St. Anton, stoki przygotowane. Ponadto szczescie z pogoda: niebo blacha!

    Mimo tego tylko 9 z 10 punktow: wyciagi strasznie drogie (52 europejskie od 11:00), parking przy glownej ulicy platny oddzielnie. Powyzej mojej granicy bolu. W weekend masa ludzi. Wprawdzie przy tylu wyciagach nie odbija to sie na oczekiwaniu na krzeselko, jednak po godzinie, dwoch, nawet przy tej ilosci sniegu, odslaniaja sie polacie lodu.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „52 europejskie od 11:00” ????????
    A kto Tobie kazał tam jechać ?
    Chcesz tanio, pojedź na Chopok, zobaczysz jak „tanio” i nie ma karnetu od 11:00 , a całodniowy.

  6. 52 europejskie od 11:00
    W Wiśle jest nowa kanapa , w Jaworniku.
    4 godziny tylko 50 PLN, będze taniej.

  7. ” jednak po godzinie, dwoch, nawet przy tej ilosci sniegu, odslaniaja sie polacie lodu.”
    Jeśli kupileś karnet od 11:00, to nie po godzinie, a co najmniej po czterech godzinach.

  8. bernardroland
    23 stycznia o godz. 10:01 235093
    Co do ceny , bzdury piszesz.
    52,-EUR kosztuje całodzienny, a nie od 11:00
    Takiej taryfy nie ma.
    http://www.stantonamarlberg.com/media/894/download/tarife-winter-2016-17-de.pdf?v=1&inline=1

css.php