Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

7.01.2017
sobota

Polskie narty – wielkie narty!

7 stycznia 2017, sobota,

Rzadko piszę tu o narciarskich skokach. Przepraszam. Lecz tym większy ukłon dla panów Stocha, Żyły i Kota. Pięknie nawiązujecie do mistrzów: Marusarza, Fortuny, Małysza… A wszystkich nas łączą szczęśliwie te same góry, narty, przygoda…

PS Wraca tylko pytanie: jak to możliwe, że udaje się osiągać takie sukcesy w dyscyplinie, którą w kraju uprawia pewnie nie więcej niż setka zawodników, a równocześnie od lat nie ma znaczących wyników w narciarstwie alpejskim, którego praktykowanie deklaruje ponoć ponad 3 mln rodaków…

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Narciarstwo alpejskie uprawiają może w Polsce masy, ale brak jest w nim u nas dobrych trenerów, w odróżnieniu od skoków.
    Poza tym, to masowość uprawiania danego sportu nie przekłada się przecież na sukcesy na najwyższym stopniu. Weźmy taką piłkę nożną, którą w Polsce uprawia przecież jeszcze więcej zawodników niż biegi zjazdowe czy narciarskie slalomy, a sukcesów w niej mamy przecież znacznie mniej niż w takim np. rzucie młotem, który, szczególnie wśród Pań, uprawia przecież znacznie mniej osób niż nawet skoki narciarskie.

  2. Z tym narciarstwem klepiskowym w Polsce może być podobnie, jak z
    – pływaniem:
    kolega już z ćwierć wieku temu zapytywał (retorycznie): „jak to jest, że na basenie w Lille prawie nie mogę dotrzymać tempa dobrym (nie najlepszym), a w Polsce jestem królem i niemal nie mam się z kim porównywać?”

    albo z
    – chodzeniem po górach:
    w Słowacji (na przykład) wszyscy lub prawie idą dzielnie, radośnie (upał, mróz, deszcz, wiatr); dzieci nie marudzą, starsi twardzi (nawet babcie w abstrakcyjnych butach, jak sandały „wygodne” przyuważone w 2016 gdyśmy się zapchali w ichni „Narodowy Przegon na Krywań”)… a u nas (a nawet eksportowo, tylko się wsłuchać w język) marudzenia, awanturki i wypominki małżeńskie, płacze i groźby dzieciaków…

    Tak i z pólkowymi wyczynami: sprzęcior za kilka tysięcy albo i więcy a kondycji żadnej, umiejętności marne, samoocena wysoko niestabilna, po czym szybko ochota nachodzi na piwko, drugie piwko, trzecie piwko… Selfik już zrobiony, drogę kilkanaście razy już zajechaliśmy braciom i siostrom w „białym szalaństwie”…

    Bo na ogół i statystycznie to my jesteśmy miętcy, nizinni, niesystematyczni, niecierpliwi, histeryczni…
    Inna rzecz, że łatwiej być dobrym zjazdowcem-amatorem w takim np. Monachium: moi znajomi z lat 99-01 co weekend pędzili do Kitz, dziecko wprowadzali na poważniejsze stoki w wieku 3 lat i 4 miesięcy a na alpejskie MŚ brali parudniowy urlop…

    Co mnie napawa otuchą, to ogromny wzrost popularności narciarstwa wędrówkowego: kultura biegówek, śladówek, back-country, ski-turów przechowała się w niektórych rodzinach i kręgach z pradawnych czasów, w dużej mierze jest jednak nowa, kilkunastoletnia, modna i dostępniejsza poprzez podaż sprzętu, powstanie tras (+ na początek – darmowe wypożyczalnie do kompletu).
    Serce roście!… — Nie tylko patrząc na okolice Mogielicy czy Turbacza, ale tak ogólnie. Bo z lepszej gliny to ludzie (IMHO), twardsi, radośniejsi, autentyczniejsi. Może z takich kręgów – bodaj w pokoleniu dzieci, wnuków – doczekamy się przyszłych siostr Tlałkówien? 🙂 🙂 🙂

    https://basiaacappella.wordpress.com/2015/01/19/zarazic-prezesow-miloscia-do-nart/

    ******* * ******

    A dla skoczków najoczywistsze gratulacje!
    Tylko smucą informacje o mizerii zaplecza zawodniczego i naboru dzieci. Zwłaszcza, że skoki w Polsce mają się znacznie lepiej finansowo, niż w czasach, gdy zaczynali Małysz i jego pokolenie a nawet Stoch i Żyła…

  3. Basiu
    Co do obserwacji , masz 100% racji.
    Stoch i s-ka wyrośli na fali Malyszomanii, czytając wyniki ostatnich Mistrzostw Polski , widać wyraźne, że jest kilku zawodników na jakimś poziomie, potem wielka przepaść.
    zresztą oglądając ostatni konkurs TCS, również mozna bylo zauważyć, że do pęćdziesiątki zakwalfikowali się zawodnicy osiągający wyniki gorsze od najlepszych o ok. 30 m, co może świadczyć o zapaści w światowych skokach.
    Inna sprawa, że mamy chyba 4 skocznie, w tym 2 w Wiśle.

css.php