Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

13.03.2015
piątek

ISPO promuje freetour

13 marca 2015, piątek,

Projektanci i wytwórcy sprzętu sportowego sprawnie odpowiadają na coraz większe zainteresowanie jazda na nartach poza przygotowanymi trasami – pisałem już w pierwszej relacji z tegorocznych (i wciąż największych na świecie) targów tej branży w Monachium („ISPO 2015, czyli trendy na przyszły sezon”, 9 lutego 2015 r.).

10505613_945129668838128_8847610241097534029_n

Wyprawa freetourowa Ski Ride Vorarlberg, styczeń b.r. (fot. Helmuth „Heli” Düringer)

Oto dowody…

…w postaci kilku nagrodzonych przez targowe jury produktów z, jak nazwano to już w branżowym slangu, „segmentu freetour” (bądź też „freeride touring” czy „tourride”). W praktyce, przypomnijmy, chodzi o narciarstwo, w którym ceni się wyzwania nieprzejeżdżonych śniegów i w miarę niezatłoczonych terenów, a tym samym godzi na trudy podejścia (także na fokach), ale akcent kładzie jednak na zjazd swoja „linią”.

Wailer 112rp2 Tour 1 (DPS) – wyróżnienie ISPO 2015/2016

Tour1-blog-header

Ta niewielka, acz produkująca znakomite narty  freeride’ owe (, amerykańska firma od kilku sezonów próbuje ostro wejść na europejskie stoki (m.in. oferując swój sprzęt  do testów w Centrum Freeride w Jasnej na Chopoku oraz w Kitzbuehel, gdzie sam przed rokiem miałem okazje na nich pojeździć). Nagrodzony model należy do „najlżejszych (m.in. dzięki rdzeniom z bambusa) spośród najszerszych” (112 mm „pod butem”) nart na rynku, co doskonale pasuje do idei „freeride touringu”.

Aerospace (Julbo) – „złoto” ISPO 2015

Aerospace

Tym razem na trend odpowiedzieli znani producenci gogli. Proponują bowiem okulary z konstrukcją i soczewką równie dobrze sprawdzającą się podczas wyczerpujących podejść, jak w trakcie zjazdu. I chodzi nie tylko o wentylację czy ochronę przed promieniami UV, ale też jak najlepszą widoczność w obu sytuacjach.

Fr Skid (Evoc) – „złoto” ISPO 2015

20150207_134157m

Freeride’owy plecak dla dzieci? Jeszcze niedawno wydawało się to ekstrawagancją. Ale dlaczego nie? Wszak pomysł sprowadza się do lekkiej konstrukcji i wbudowania w nią ochraniacza na plecy. Przeznaczony jest dla narciarzy o wzroście od 140 do 155 cm. Zważywszy, ze coraz więcej szkół narciarskich zabiera swych podopiecznych na wyprawy w teren (bo doskonale uczy to czucia śniegu i terenu),  pomysł jest jak najbardziej zasadny.

Safety Academy Mountain 3D (Ortovox) – „złoto” ISPO 2015

20150207_132654m

Pomysł zasłużonej w profilaktyce lawinowej firmy Ortovox jest w sumie banalny – sprowadza się do książki o zagrożeniach oraz zestawu prostych „pomocy naukowych” (sztuczne „góry” ze zboczami o rozmaitym nachyleniu, przyrządy do ustalania stromizny itp.), które mają ułatwiać ich rozpoznawanie oraz bezpieczne planowanie górskich wypraw.  Najważniejsze jest to, że opisy niebezpieczeństw oparte są o autentyczne sytuacje, a więc rzeczywiste miejsca, warunki pogodowe itd.

Cdn.

PS. Pisałem też już o innych dowodach na ów trend: „Produkt przyszłego sezonu, czyli markerowski Kingpin”, 6 marca b.r. oraz „Mtn Lab czyli wizytówka Salomona 2015/2016”, 11 marca b.r.).

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. Kiedyś dość sporo jeździłem poza trasami i pokazałem, że tak można moim dzieciom. Zdarzyło mi się w St. Anton, że spadłem z nawisu i wylądowałem parę centymetrów od zaostrzonego jak pal kołka płotu. Na szczęście nie skończyłem jak Azja Tuchajbejowicz, ale od tego momentu boję się narciarskich eskapad moich milusińskich, a szczególnie ich ewentualnych freeridowych ciągot. Próbuję nawet prosić, żeby tego nie robili. Powiem, szczerze przeraża mnie trochę ta nowa freeride’owa moda. Huczą o tym pisma i portale narciarskie i to w takim tonie, że każdy może sobie przypiąć turowe narty, założyć plecak antylawinowy i puścić się w puchu w dół. Ekscytacja możliwości przeżycia wspaniałej przygody wypuszczana jest trochę jak balon w powietrze, bez refleksji, że mogą to robić na prawdę, tylko najlepsi i najlepiej przygotowani kondycyjnie narciarze. Posiadający dodatkowo na tyle dobre doświadczenie aby nie zrobić kłopotu i problemów sobie i innym. Wspaniałe zdjęcia zjazdów w dzikiej przyrodzie powinny być raczej komentowane w tonie, że „są ludzie, którzy potrafią tak zjechać”, tak jak są ludzie którzy potrafią wejść na Mount Everest, ale nie koniecznie musi to robić każdy (polecam, także w tym kontekście – Jon Krakauer „Wszystko za Everest”).

css.php