Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

5.11.2014
środa

Najwyższy stawia na freeride

5 listopada 2014, środa,

Nie ma już bodaj w Alpach stacji zimowej, która by nie zachwalała swoich możliwości dla zwolenników jazdy terenowej. Ale zarządzający tyrolskim Pitztaler Gletscher, najwyższym dostępnym dla narciarzy lodowcem Tyrolu, postanowili z freeride’ u uczynić temat wiodący sezonu 2014/15. Efektem jest specjalna oferta dla narciarzy pozatrasowych.

Pitztal: gondola na 3440 m n.p.m., w tle Wildspitze 3768 m n.p.m. (Fot. ©Pitztaler Gletscherbahn/Daniel Zangerl)

Pitztal: gondola na 3440 m n.p.m., w tle Wildspitze 3768 m n.p.m. (Fot. ©Pitztaler Gletscherbahn/Daniel Zangerl)

Pitztal nie od dziś był ceniony przez lubiących jazdę w nieprzygotowanym śniegu i dzikiej okolicy – i to nie tylko dzięki możliwości dotarcia kolejką na 3440 m n.p.m. Skitourowcy, na przykład korzystając z gondoli, dostawali się właśnie na Hinteren Brunnenkogel (czyli owe 3440 m n.p.m.), by po zjeździe na drugą stronę jego grani zaczynać podejście na drugą co do wysokości górę Austrii – Wildspitze (3768 m n.p.m.).

Za szczególny widokowo uchodzi również zjazd przez Taschachtal do Mandarfen, ostatniego przysiółka doliny Pitztal (trzeba tylko tam szczególnie uważać na lawiny, bo część szlaku biegnie między stromymi zboczami, z których lubią one zjeżdżać). Z kolei po krótkim podejściu na Mittagskogel można zjechać także do samej Pitztal, pokonując przy okazji 1420 m różnicy poziomów.

Freeride na Pitztalergletscher (Fot. ©Pitztaler Gletscherbahn/Daniel Zangerl)

Freeride na Pitztalergletscher (Fot. ©Pitztaler Gletscherbahn/Daniel Zangerl)

W tym sezonie właśnie dla tych, którzy lubią uciec poza trasy – czy to bardziej w formule tourowej, czy freerideowej – gospodarze Pitztalu przygotowali (między styczniem i marcem 2015) pięć specjalistycznych obozów treningowych. Pakiety (prócz noclegów, posiłków i karnetów) obejmować mają dwa dni wypraw w najciekawsze miejsca z miejscowym przewodnikiem, testy sprzętu, warsztaty na temat bezpieczeństwa lawinowego i zachowania się w górach oraz – w zależności od wybranego terminu – jedną atrakcję: kurs posługiwania się kamerą „go pro” i montażu filmów narciarskich, pokonanie wariantów o różnym stopniu trudności w towarzystwie Feliksa Wiemersa, zawodnika z puli Freeride World Tour bądź… trening jazdy samochodem w górskich warunkach zimowych. Cena (znowu w zależności od terminu) od 400 euro.

A wystarczy przypomnieć, że Pitztaler Gletscher prócz 37 km tras (liczonych, co ważne, wedle nowej metody i, co też istotne, całkiem jak na lodowiec zróżnicowanych) chwali się 84 ha obszarów off piste – oczywiście pod warunkiem, że lodowcowe szczeliny występujące na części tego terenu przykryte już zostaną przez mostki śnieżne.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. „Za szczególny widokowo uchodzi również zjazd przez Taschachtal do Mandarfen”
    Jeden problem, od dolnej stacji wyciągu towarowego schroniska Taschachhütte należy raczej przejść na nartach całą doline Taschach, czyli jakieś 6 km do Madarfen.
    Wiecej o zawodach w zjeździe z Mittagskogel tutaj:

    http://www.pitztal-wildface.com/

  2. Drobne sprostowanie, nie Taschachhütte, a Taschachhaus.
    Przepraszam.

css.php