Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

31.01.2014
piątek

ISPO 2014: tylko jedna rewolucja. Ale jaka!

31 stycznia 2014, piątek,

Nowa technologia ratowania przed lawinami to bodaj jedyna znacząca  propozycja przygotowana przez producentów sprzętu zimowego na sezon 2014/15. Tradycyjnie już prezentowali oni swoje kolekcje na następny rok podczas zakończonych właśnie w Monachium targów ISPO – największej na świecie imprezie tej branży. Sam miałem okazję przetestować tam ten pomysł – oczywiście na szczęście w warunkach „laboratoryjnych”.

(Fot. Tomasz Rakoczy)

Chodzi o nowatorski system napełniania balonów plecaków antylawinowych. Przypomnijmy: wyposażony w taki plecak narciarz ma szansę w razie zejścia lawiny utrzymać się na powierzchni śniegu – jeśli bowiem uruchomi znajdujący się w jego plecaku system antylawinowy, to z wewnątrz wydostanie się specjalny balon, który zostanie napełniony powietrzem, co powinno sprawić, że porwany nie zostanie wciągnięty głęboko pod śnieg. Skuteczność dotąd używanych systemów – najpopularniejsze to ABS i Snow Pulse – jest nadzwyczaj wysoka, bo sięga 97 proc. przypadków (liczy się oczywiście tylko sytuacje, w których balon zostanie odpalony).

Do tej pory jednak balon napełniany był gazem sprężonym w specjalnych butlach, jeśli więc narciarz raz uruchomił mechanizm i je opróżnił, to na dalszą część wyprawy pozostawał bez ochrony. Problemy sprawiało także przewożenie butli w bagażu samolotowym (trzeba było wcześniej zgłaszać taki zamiar itd.)

Inżynierowie firm Pieps i Black Diamont, od lat specjalizujących się w sprzęcie przydatnym w narciarstwie terenowym, wpadli jednak na pomysł, by do wypełnienia balonów używać po prostu powietrza z… otoczenia.

Plecak z technologią Jetforce

Efektem jest technologia nazwana Jetforce: w plecaku nie ma już butli z gazem, lecz silnik na baterie, który dzięki specjalnemu wirnikowi pozwala napełnić balon o pojemności 200 litrów w 3,5 sekundy (a więc w czasie porównywalnym do systemów ABS i Snow Pulse). Co istotne: następnie silnik systematycznie dopompowuje powietrze do balonu (potrafi m.in. skompensować ubytek objętości wywołany rozdarciem o długości do 18 cm). Dopiero po trzech minutach – a więc wtedy, kiedy wedle doświadczenia zagrożenie zasypaniem mija – balon automatycznie się opróżnia. Wtedy zaś można go szybko spakować, przez co staje się gotowy do następnego użycia podczas dalszej jazdy.

Schemat technologii Jetforce

I wreszcie, last but not least, z mechanizmem Jetforce można już bez kłopotów podróżować samolotem.

Pierwsze modele plecaków z Jetforce Technology obie firmy zamierzają rzucić na rynek w przyszłym sezonie. Przykładowo, plecak Pieps Jetforce  Tour Rider o pojemności ładunku 24 litry waży 3,4 kg. Również jego cena nie ma być wyższa niż wyrobów konkurencji stosującej ABS czy Snow Pulse.

(Fot. Tomasz Rakoczy)

Nic dziwnego, że złożone z branżowych fachowców jury ISPO nagrodziło technologię Jetforce Pieps/Black Diamont mianem Gold Winner 2015. A rywalizacja była ostra, bo do konkursu stanęło 418 wyrobów pochodzących z 27 krajów całego świata.

PS. O innych wyróżnionych na ISPO zimowych produktach (a są wśród nich po raz pierwszy także pochodzące z Polski) w następnych notach.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php