Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

16.10.2013
środa

Wielka lawina na lodowcu

16 października 2013, środa,

Długa na 400, a szeroka na 300 metrów lawina zeszła w minioną niedzielę na lodowcu Grande Motte, zasypując część tamtejszych tras zjazdowych. Sprawcami byli narciarze off piste.

Grande Motte (3656 m n.p.m.) z jego lodowcem

Na szczęście obyło się bez ofiar. I to pomimo, że na weekendowe otwarcie sezonu w Tignes zjechały tłumy, skuszone nadzwyczajnymi o tej porze roku warunkami: nie tylko pięknym słońcem, ale i niedawnymi obfitymi opadami śniegu.

Jak ustaliły służby ratownicze, grupa narciarzy postanowiła opuścić wytyczone od górnej stacji kolei linowej (położonej na wysokości 3456 m n.p.m.) trasy na lodowcu, by wspiąć się na sam wierzchołek Grande Motte (3656 m n.p.m.) i stamtąd właśnie rozpocząć zjazd.

Samo podejście nie jest długie (sam je kilkakrotnie zaliczyłem i zajmowało zwykle około 40 minut), a zjazd, choć dość stromy, nie jest trudny i wydaje się bezpieczny (zwłaszcza, gdy wie się, w której partii stoku znajdują się  szczeliny, a pogoda gwarantuje widoczność).

Kłopot w tym, że tym razem opadom śniegu towarzyszył silny wiatr (sięgał 80 km/h), a w efekcie w newralgicznych miejscach pojawiły się spore nawisy. Kiedy po podejściu rozpoczęli zjazd, strącili jeden z nich, a w efekcie wywołali sporą lawinę, która dotarła aż do obszaru przygotowanego przez ratraki.

Żadnemu ze sprawców nic się nie stało. Nie było jednak jasne, czy pod śniegiem nie znalazł się któryś z licznych narciarzy i snowboardzistów zjeżdżających wytyczonymi trasami. Ratownicy (jedna z dyżurek tzw. pistersów znajduje się na samym lodowcu) zjawili się na miejscu momentalnie i rozpoczęli poszukiwania przy użyciu detektorów. Rychło dotarły także psy lawinowe z przewodnikami, a w końcu rozpoczęto sondowanie terenu, w czym pomagali także miejscowi instruktorzy i sami narciarze. Łącznie w akcji brało udział blisko 70 osób.

Nie natrafiono jednak na nikogo zasypanego, nie pojawiły się też zgłoszenia o zaginięciu któregoś z gości ośrodka.

Jak oceniają fachowcy, tak duże lawiny o tej porze roku zdarzają się rzadko – tym razem jednak nadzwyczaj silne były też opady oraz wiatr.

Była to pierwsza lawina w Alpach francuskich w tym sezonie. Ponownie pojawiło się pytanie o odpowiedzialność prawną tych narciarzy, którzy jeżdżąc poza trasami sprowadzą niebezpieczeństwo na innych – chociażby właśnie przez podcięcie lawiny.

W sprawie wypadku na Grande Motte wszczęte zostało śledztwo.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 0

Dodaj komentarz »
  1. Ludzie nie zdają sobie sprawy na jakie niebezpieczeństwo narażają siebie i innych. Uważam, że powinni zostać za to solidnie ukarani.

  2. Niestety zapewne ukarani nie zostaną. Jednak prawda jest taka, że w mediach jest bardzo cicho na temat, a powinno się więcej o tym mówić.

css.php