Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

18.09.2013
środa

Wina niewinnych

18 września 2013, środa,

Nie mnie oceniać zachowania ludzi, którzy znaleźli się w sytuacji ekstremalnej. A taką jest zawsze wspinaczka wysokogórska. Jeśli ktoś ma do tego prawo, to ci, którzy sami kiedyś mieli podobne doświadczenia. Lecz i ich opinie nie mają waloru niepodważalnych – dowodem dyskusja, która wybuchła wśród ludzi gór po ogłoszeniu raportu komisji Polskiego Związku Alpinizmu. A przecież w składzie tego zespołu znaleźli się ludzie o niekwestionowanej w tym środowisku pozycji – zarówno sportowe, jak moralnej.

Dlatego pewnie najistotniejszą częścią raportu okażą się zalecenia, które miałyby obowiązywać organizatorów i uczestników podobnych wypraw w przyszłości. Powinny być one przedyskutowane z równym zaangażowaniem, jak są komentowane oceny komisji dotyczące winy bądź jej braku podczas ekspedycji na Broad Peak.

Ale zastanowienia warta jest również inna kwestia: współczesnego modelu funkcjonowania himalaizmu – a także innych sportów ekstremalnych. Oto bowiem w coraz większym stopniu – a czasem niemal w pełni – zależne są one od tzw. sponsorów, a w zasadzie od ich działów… public relation. Ci, którzy dają śmiałkom pieniądze na spektakularne wyczyny, chcą coś z tego mieć. Stąd rozmaite wymogi w rodzaju licznych występów w telewizji  (koniecznie w stroju z wielkim logo dobrodzieja) i wywiadów w gazetach, prowadzenia blogów z przygotowań i samych wypraw, publikacji filmów i książek itd.

Najistotniejsze jest jednak nakręcanie presji na sukces: pionierska wyprawa musi się powieść, rekordowy skok musi zostać oddany, trudny przejazd musi zostać wykonany itd.

Bo przecież o planach wie już – dzięki działaniom pr-owców – cały niemal świat. Głupio byłoby odpuścić… No i trudno byłoby wtedy liczyć na pieniądze na kolejną wyprawę, skok czy przejazd. Więc śmiałkowie nawet, jeśli widzą, że warunki są kiepskie albo kondycja nie najlepsza, ryzykują.

Swoją część winy mają oczywiście również media, w swoim tym razem interesie podsycające atmosferę rywalizacji w sportach, których istotą nie jest pokonanie innych lecz siebie.

PS. Sam anonsowałem tu niedawno trwającą właśnie wyprawę w Himalaje znakomitego polskiego skialpinisty Andrzeja Bargiela („Na nartach z ośmiotysięczników”, 2 września b.r. oraz „Jeździć da się prawie wszędzie”, 6 września b.r.). Ufam, że Jędrek – wzór odpowiedzialności i rozsądku w górach (o czym sam miałem okazję się przekonać) – nie ulegnie zabójczej presji. Ale i się o to modlę.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 0

Dodaj komentarz »
  1. Nie nam oceniać innych, ale raport był moim zdaniem potrzebny. Pytanie tylko, czy środowisko i osoby z raportu wyciągną z tego wnioski na przyszłość?

  2. Nie jestem żadnym wspinaczem górskim ale wspinanie się po górach takich jak Alpy albo Himalaje to nie jest taka łatwoska jak wspinanie się po za przeproszeniem bździnie jak to co jest w Polsce. Jak się idzie w zespole to każdy członek zespołu powinien zrobić wszystko, żeby wrócić w pełnym składzie. Uważam za podłe wypowiedź jednego z tych tchórzy spod Broad Peak, którzy porzucili kolegów a teraz mówią że oni winni ponieważ źle ocenili swoje możliwości. Łatwo obdarzać odpowiedzialnością martwych, którzy nie mogą się bronić nieprawdaż.

  3. Do Saurom
    Jak sam sie przyznales, nie jestes wspinaczem.
    Bez urazy, ale nie wiesz o czym mowisz. Nie rozumiesz – i dokad sam tego nie doswiadczysz nie zrozumiesz – co dzieje sie w psychice czlowieka stojacego o krok od smierci. Dlatego nie rzucaj bezpodstawnych oskarzen.
    Rozwazania na temat odpowiedzialnosci za innych, o szlachetnych gestach, o tym czego wymaga od nas cywilizcja wygodnie sie snuje w warunkach bezpieczenstwa domowego lub sali sadowej. Tam gdzie smierc naprawde zaglada ci w oczy pierwotny instynkt calkowicie przejmuje inicjatywe i – choc nie brzmi to wcale ladnie – samolubnie usilujesz uratowac wlasne zycie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Saurom
    Spróbuj.
    W zimie, jak spadnie pół metra śniegu i będzie z 20 stopni mrozu, weź plecak, zaladuj do niego 20 kg, na głowe nałóż worek plastykowy z kilkoma malymi otworami i spróbuj maszerowac w tym sniegu. Jest to podobno odpowiedni wysokości 8000m.
    Albo zapytaj sie astmatyka, jak żwawo maszeruje w czasie ataku astmy, kiedy zabraknie mu leków. Przerabialem, robisz 3 kroki i zipiesz jak karp przed zabiciem.
    Ta na marginesie.
    Te bździny, czyli Tatry sa trudniejsze niejednokrotnie od górek z cyfra 3 z przodu w Alpach.

  6. O podejmowaniu decyzji w warunkach esktremalnych , o zachowaniu się w sytuacji bez wyjścia polecam ,tym ,którzy być może nie znają, film oparty na autentycznym zdarzeniu pt. „Touching the Void” (bodaj polski tytuł : „Gdzie jest Joe”?) film komentują uczestnicy owej wyprawy, która swego czasu obiła się szerokim echem w światku wspinaczy.

  7. Jako etykowi ryzykowne wydaje mi się rozliczanie Bieleckiego przy użyciu działa o nazwie „niepisane zasady etyki”. Otóż, zasady etyki nie mogą wymagać od nikogo heroizmu czy działań pod jakimś względem nadzwyczajnych. Określają raczej pewne minimum moralności, a więc standardy przyzwoitego zachowania, skrojone na miarę każdego (przeciętnego) człowieka, działającego w przewidywalnych warunkach. Upominanie się o normy moralności, rycerskość czy kurtuazję na ośmiotysięczniku zimą – de facto w strefie śmierci – jest apelem o gotowość do poświęcenia życia za innych. To chyba zbyt wiele.

  8. Niektórzy chcą zjechać z ośmiotysiecznika na nartach. A inni chcą wzbić sie na wys. Everestu szybowcem.
    http://www.radiobielsko.pl/news/19049-Moga-byc-pierwsi-na-swiecie.html

  9. Alpinizm to sport taki sam jak anoreksja – dochodzenie do granic mozliwosci danego organizmu w celu sprawdzenia siebie i udowodnienia swiatu swojej wyjatkowosci. Oba te sporty wymagaja niezwyklego poswiecenia, morderczej walki ze swoimi slabosciami, kompleksami. Osoby zajmujace sie tymi sportami sa niezwyklymi egoistami wpatrzonymi tylko i wylacznie w siebie, uzaleznionymi od uprawiania danego sportu, nie zwazajacymi na cierpienia rodziny i osob bliskich… Tylko nie wiadomo dlaczego media lansuja podziw dla facetow z odmrozeniami a pogarde dla kobiet o idealnych wymiarach… Pewnie jak zwykle chodzi o sponsorów 🙂 ci od alpinizmu maja wiekszy zysk, choc ci od anoreksji… tez zbijaja majatki na anorektyczkach ;)))
    Oba sporty sa godne pozalowania. Ale jest wolnosc i demokracja. Kazdy ma prawo zabic sie w wybrany przez siebie sposob, byleby nie mieszal do tego innych ludzi. Najwiekszym skandalem jest to ze Ministerstwo Sportu z naszych podatkow finansuje zachcianki facetow z nadmiarem adrenaliny.

  10. Tam, gdzie mózg zamarza, trudno wymagać od ludzi racjonalnych zachowań. Tak czy owak, większość wyczynowych wspinaczy wcześniej czy później ginie w górach. Za wtargnięcie w strefę śmierci płaci się własnym życiem.

  11. Wysłuchałem dzisiaj ciekawego wywiadu z Adamem Bieleckim.
    Fragment:
    “Decyzja o tym, żeby kontynuować atak, została podjęta przez Maćka Berbekę w porozumieniu z Krzyśkiem – jakby za grupę”
    Wiecej tutaj:
    http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/wywiady/kontrwywiad/news-bielecki-broad-peak-wybor-miedzy-smiercia-dwoch-lub-czterech,nId,1029670
    Nie rozumie dlaczego Jacek Berbeka teraz tak sie rzuca, czyżby nie wiedzial ,że Jego Brat podejmowal decyzje o ataku ?

  12. Mnie też nie oceniać raportu ale… z treści publikacji wynika, że u alpinistów jest głęboki podział na dobrych i „lepszych” oraz jedna grupa, przejechała się po drugiej. Nie widać obiektywizmu.

css.php