Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

27.12.2012
czwartek

Heiligenblut, czyli puch dla każdego pod Grossglocknerem

27 grudnia 2012, czwartek,

Do tej pory ta przepiękna podobno wioska w austriackich Alpach znana była jako arena nieoficjalnych mistrzostw Polski w narciarstwie freeride’owym. Teraz zaprasza – i to na nader korzystnych warunkach – także tych, którzy, podpatrując najlepszych, chcą nauczyć się jeździć w terenie bądź udoskonalić swe pozatrasowe umiejętności. A okazją jest organizowany tam od 19 stycznia Freeride Camp 2013.

W puchu na stokach Heiligenblut

Ta wioska w Wysokich Taurach (na pograniczu Karyntii i Salzburger Land) od dawna uchodzi za doskonały teren do freeride’u. Atrakcją są zresztą nie tylko – jak przekonują świadkowie, bo na razie nie dane mi było spróbować uroków Heiligenblut – doskonałe tereny i dobry śnieg, ale też widok na najwyższy szczyt Austrii – Grossglockner (3798 m n.p.m). Jeździ się tam  powyżej górnej granicy lasu: pomiędzy 2989 m n.p.m., czyli Gjaidtroghöhe a 1204 m n.p.m.

Przewodnicy z ośrodka, zgodnie z najnowszymi trendami, wytyczyli cztery oznakowane i zabezpieczone strefy do jazdy terenowej – o różnych stopniach trudności, a więc dostępne także dla chcących rozpocząć dopiero zabawę z jazdą off piste. Łącznie mają one 25 km². Znaczenie ma i to, że są łatwo dostępne z kolejek – zwykle nie wymagają podchodzenia (co ma znaczenie zwłaszcza dla snowboardzistów).

Innym wyzwaniem są wysokogórskie szlaki skiturowe. A bezpieczeństwo podczas pozatrasowych wypraw podnosi zainstalowany dopiero co Sitour Freeride Checkpoint, czyli system elektronicznego bieżącego monitoringu i informacji o warunkach panujących na okolicznych zboczach (warto o nim napisać osobno).

Prócz tego jest też naturalnie sporo (55 km) tras ratrakowanych. Cały obszar Grossglockner Heiligenblut obsługuje 12 wyciągów (w tym cztery gondolki).

Miejsce pierwszych Polish Freeride Open w Heiligenblut

W Heiligenblut od dwóch sezonów odbywały się nieoficjalne otwarte mistrzostwa Polski w narciarstwie freeride’owym. Tej zimy stacja chce przyciągnąć nie tylko wytrawnych riderów, ale także początkujących amatorów jazdy w puchu.

Okazją ma być Freeride Camp 2013 między 19 a 25 stycznia. Dla jego uczestników ośrodek oferuje mocno promocyjne ceny: począwszy od noclegów ze zniżką 20 proc. i tańszych o połowę karnetów, przez atrakcyjne stawki za usługi przewodników UIAGM (całodzienna wyprawa freeride’owa lub skitourowa kosztować ma jedną osobę 49 euro) po trwające 5 dni kursy dla dzieci za 105 euro.

Odbywać się będą także pokazy techniki jazdy terenowej w wykonaniu m.in. Andrzeja Osuchowskiego i Sebastiana Litnera (to jedni z najlepszych freeriderów w kraju!), ale również treningi slalomowe. Będzie można wziąć udział w kursach lawinowych, szkoleniach w posługiwaniu się detektorami Pieps oraz w warsztatach tyczących bezpieczeństwa w górach. Wieczory zarezerwowano m.in. na projekcje filmów narciarskich. Działać ma też centrum testowe z tegorocznymi modelami nart wiodących firm.

Miejsca najlepiej rezerwacji on-line na stronie Freeride Camp 2013. Można tam samemu wybrać stosowny pakiet z 7 noclegami o różnym standardzie (od hoteli czterogwiazdkowych z częściowym wyżywieniem po apartamenty bez posiłków) oraz z karnetem. Podawane tam ceny uwzględniają już bonifikaty dla uczestników obozu!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 0

Dodaj komentarz »
  1. Skiturowcom i wszytkim skazanym na podchodzenie w głębokim śniegu przypominam o istnieniu rakiet śnieżnych które te uciążliwe marsze potrafią zamienić w przyjemny spacerek….

  2. Freeriderzy też mogą czasem z rakiet skorzystać! Nie mówiąc o tym, że warto czasem zostawić narty w chałupie, by skorzystać z przyjemności wyprawy na samych rakietach.

  3. „Skiturowcom i wszytkim skazanym na podchodzenie w głębokim śniegu przypominam o istnieniu rakiet śnieżnych które te uciążliwe marsze potrafią zamienić w przyjemny spacerek….” Bez sensu podchodzic na rakietach dzwigajac narty na plecach, a nastepnie zjezdzac majac na plecach rakiety… Zwlaszcza, ze podchodzenie w glebokim sniegu na nartach nie jest duzo (jesli w ogole) uciazliwsze niz na rakietach.
    „Freeriderzy też mogą czasem z rakiet skorzystać! Nie mówiąc o tym, że warto czasem zostawić narty w chałupie, by skorzystać z przyjemności wyprawy na samych rakietach.” Podejsc i nastepnie nie moc zjechac to najbardziej koszmarny sen freeridera!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Przepraszam, ze zepsuje zabawe. Wiem, ze nie powinienem. Ale w zaprzyjaznionym Studiu pokazal sie kolejny, drugi juz artykul na tematy narciarskie. Podaje link. Z gory przepraszam za zawartosc, ktora jest interdyscplinarna. Troche o nartach, ale troche o politykach. Niestety, politycy dopadli narciarzy. Narciarze powinni sie bronic kijkami.
    http://studioopinii.pl/andrzej-kolaczkowski-bochenek-ustawa-w-natarciu/
    .
    Udanych zjazdow w Nowym Roku!

  6. Dla kompletu podaje link do pierwszego artykulu na temat narciarstwa.
    http://studioopinii.pl/andrzej-kolaczkowski-bochenek-sejm-proceduje/
    .
    Wytarzanie poslow w sniegu wydaje sie niewystarczajacym zadoscuczynieniem. Kijkami ich, kijkami. A potem wsypac duzo sniegu za kolnierze.
    .
    Tak nawiasem, w cywilizowanym kraju jesli juz tak sie zdarzy, ze politycy sie biora za narciarstwo, to narciarze organizuja akcje zasypywania parlamentu e-mailami. Sam wysylalem takie e-maile do parlamentu stanowego Nowy York, kiedy takowy chcial podniesc podatki od wyciagow narciarskich. Polska specyfika jest inna, ale nonsens podobny, jak wynika z cytowanych artykulow.

  7. Baco, uprzejmie donosze, ze podchodzenie w „glebokim sniegu” NIE jest „przyjemnym spacerkiem”, ani w skiturach, ani w rakietach. Powiedzialbym, ze z dwojga zlego skitury sa mniejszym zlem, bo troche mniej sie w tym sniegu tonie. Nb, nie odwazylbym sie nazwac podchodzenia „przyjemnym spacerkiem” nawet, gdy skorupa na powierzchni tego glebokiego sniegu jest na tyle mocna, ze utrzymuje spokojnie ciezar ciala, bo wtedy zaczynaja sie troche inne emocje…
    nb, od kiedy „wsiadlem” na skitury, moje rakiety gnija w torbie (dobrze, ze sa glownie z plastiku czy tez zywicy), po prostu nie warto ciagac ze soba tych prawie 2 kg dodatkowo.

  8. Podchodzenie na „fokach” ma tę zaletę, że w nagrodę można sobie zjechać 😉 Rakiety przydają się w terenie mało dla nart atrakcyjnym (za małe wzniesienia, podejścia na zmianę z zejściami), a śnieg jest kopny i droga daleka. Albo najpierw trzeba długo podchodzić bez śniegu.
    Albo uciekać przed policją nad Yukonem 😉

css.php