Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

20.11.2012
wtorek

Młodziutka, piękna i z klasą

20 listopada 2012, wtorek,

W miniony weekend miałem okazję skorzystać z uruchomionej ledwie miesiąc temu na lodowcu Pitztal gondoli Wildspitzbahn. Ma klasę.

Słońce niczym w marcu, temperatura około zera, przedniej jakości śnieg (m.in. dzięki  znikomej tylko wilgotności powietrza) i 35 kilometrów dostępnych tras zjazdowych różnej trudności (a i biegacze mieli przygotowaną kilkukilometrową pętlę). W piątek ludzi niewielu (w sporej części trenujący slalomy zawodnicy z rozmaitych kadr i klubów), w sobotę i w niedzielę – już dużo więcej (podobno na te dni sprzedano ponad 4 tys. karnetów). No i dwie nowości.

Pierwszą jest uruchomiona po ledwie 5 miesiącach budowy gondola na mierzący 3440 metrów n.p.m. Hinteren Brunnenkogel – najwyżej położone w austriackich Alpach miejsce, na które dociera kolejka linowa.

Jako że już co nieco tu o niej pisałem („Nowe 2012/13: Wildspitzbahn, czyli najwyżej w Austrii”, 21 września b.r.), więc tylko dla przypomnienia: dolna stacja położona jest na 2840 m n.p.m., kolejka zaś (wykonana wedle technologii firmy Doppelmayr) w niespełna 6 minut pokonuje dystans 2 km oraz 600 m różnicy poziomów. Jej przepustowość sięga 2185 osób na godzinę. To aż dwukrotnie więcej niż dotychczas działającej tam kolejki.

Znamienne, że wynik taki dało się osiągnąć m.in. dzięki zmianie procedury wsiadania do wagoników. Otóż stara kolej składała się z kilku zgrupowanych po cztery wagoników. Była to konstrukcja tyleż charakterystyczna, co… ograniczająca możliwości przewozowe. Trudno wszak wymagać, by podróżujący z równą sprawnością zajmowali miejsca w wagonikach, w praktyce więc decydowało tempo najwolniejszych. Obecnie wsiadanie miejsc odbywa się dużo sprawniej.

Znaczenie ma podobno i to, że narciarze i snowboardziści zabierają teraz sprzęt do środka gondolki (na narty, w każdym razie te o tradycyjnej szerokości „pod butem”, przewidziano tam specjalne uchwyty w podłodze). Stosowane dotąd zewnętrzne kosze też spowalniały pracę kolejki, bo goście miewali kłopoty czy to z wkładaniem, czy wyjmowaniem z nich swoich nart czy deski. W tej sytuacji o takich detalach, jak podgrzewane siedzenia, nie warto wspominać – wszak to już w zasadzie standard.

Nowością drugą jest otwarta przy górnej stacji gondolek (tym razem przed tygodniem) „Café 3440”. Lokal ze 116 miejscami siedzącymi z oszklonym frontem (kolejnych 50 miejsc znajduje się na podwieszanym tarasie) reklamuje się jako „najwyżej położona kawiarnia w Austrii”. W menu, prócz przyrządzanej na rozmaite sposoby kawy, są też wypieki i przekąski, co zważywszy na niewielką siłą rzeczy powierzchnię kuchni jest osiągnięciem.

Największe wrażenie budzi jednak rozpościerający się dookoła widok: otóż w Café 3440 można prócz espresso delektować się także nader bliską panoramą drugiej co do wysokości góry Austrii – Wildspitze (3768 m n.p.m.)

Panorama na Wildspitze z Café 3440

Co równie ważne: sama kolej – i obie jej stacje, i podpory – są idealnie wkomponowane w zbocze, na którym je zbudowano. Kolej jest, by tak rzec, elegancka. To zasługa architekta Carlo Baumschlagera.

Na dodatek górną stację zaprojektowano tak, by dawała ochronę (i mogła funkcjonować) nawet przy sporych wiatrach i temperaturach sięgających – 30 stopni Celsjusza.

Wildspitzbahn i kawiarnia „3440” kosztowały 20 mln euro. To w ostatnich latach największe przedsięwzięcie Pitztaler Gletscherbahn.

Inwestycje spółki (w ostatnich siedmiu latach ponad 50 mln euro) na lodowcu Pitztal i sąsiadujących stokach Rifflsee były ważnym argumentem w dyskusji o połączeniu tego obszaru z położonym za granią regionem Soelden.
Jeszcze niedawno menedżerowie Pitztal zapowiadali, że już w przyszłym roku ruszy – po latach starań i sporów ekologiczno-polityczno-biznesowych – budowa kolejki łączącej lodowce w Pitztal i Soelden. Byłaby to epokowa inwestycja turystyczna Tyrolu, bo w jej efekcie powstałby największy – i niebywale atrakcyjny zarówno jeśli chodzi o zróżnicowanie tras oraz pewność śniegu – teren narciarski w Austrii.

Teraz jednak Stefan Richter, szef marketingu Pitztaler Gletscherbahn, powiedział mi, że idea ta pozostaje wciąż tylko projektem. Nadal bowiem nie ma ostatecznej zgody rządu landu.

Podobnie jest z innym pomysłem tej firmy: budową na Kaunertal, drugim z obsługiwanych przez nią lodowców, kolei gondolowej na Weisseespitze (czyli 3518 m n.p.m., co pod względem wysokości przebiłoby nawet tę z Pitztal). A jeszcze w minionym sezonie anonsowano uruchomienie jej tej zimy.

Klasa, jaką prezentuje pitztalska Wildspitzbahn, dowodzi jednak, że nawet spore instalacje narciarskie wcale nie muszą oszpecać gór.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 0

Dodaj komentarz »
  1. Panie Krzysztofie
    Jak to jest z wysokościa Hinterer Brunnenkogel. W folderach podają 3440m, natomiast na mapach np.Kompass jest 3438m. Chyba doliczyli dwa metry budynku stacji kolejki.
    „sąsiadujących stokach Rifflsee”
    Wybaczy Pan, ale jezioro nie ma stoków, jedynie brzegi. A Rifflsee to wlaśnie jezioro leżące u podnóża Grubenkopf 2821m, na szczyt którego można wyjechać krzeselkami od jeziora Rifflsee.
    Przepraszam że sie czepiam, ale taki już mam charakter.
    Pozdrawiam..

  2. To nie jedyny taki przypadek. Ale budynek kolejki jest jednak deko wyższy niż 2 metry, więc przyczyna pewnie jest inna :).
    A o Rifflsee napisałem tak, bo od jeziora wziął nazwę ośrodek.
    Ukłony. I raz jeszcze polecam obejrzenie nowej kolejki – działać ma zresztą okrągły rok.

  3. Andrzeju,
    Twoją uwagą przypomniałeś mi stary dowcip bawarski (w Bawarii z wielką uciechą żartuje się z sąsiadów):
    Co robi austriacki policjant po otrzymaniu nart wodnych?
    Udaje się na poszukiwanie odpowiednio stromego jeziora 😎

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Krzysztofie.
    Też znam kilka przypadków róznic wysokości górek. A w przypadku Wildspitzbahn może jest tak, że „Cafe 3440” łatwiej wpada w ucho niż Cafe 3438. Kolejkę na pewno sprawdzę latem, bo właśnie w chwilach wolnych przygotowuje wyjazd do Pitztal w lipcu. A tak z ciekawości, ile kosztuje kawa na tej wysokości?
    @nemo
    Przyjacielu, dowcip świetny. Ale Bawarczycy zartują nie tylko z sąsiadów, ale również z siebie. Przydarzyło mi sie rok temu. :
    Jechałem jak co miesiąc A7 z Holandii w okolice Schweinfurtu, juz po minięciu granicy Hesji z Bawarią mialem kontrole policyjną, jeden młody, drugi w naszym wieku. Po dopełnieniu formalności stwierdziłem , że w Hesji jest pełne słońce, a w Bawarii szaro , ponuro. Na to ten starszy odpowiedział, że „dlatego że Bawarczycy więcej grzeszą, gdyż mają swojego papieża i myślą że z tego powodu winy zostaną im odpuszczone”. Dodał jeszcze że JP II był lepszym papieżem. Nie wiem czy tak myslał, czy tylko było to kurtuazyjne stwierdzenie.
    Pozdrawiam

  6. Nie tylko w Alpach mamy nowe inwestycje. Również w beskidach troche sypnęło. W Istebnej na Złotym Groniu stary orczyk został zastąpiony kanapą 6-cio osobową, sasiedni Zagroń (ta sama górka, ok. 1,5 km) ma mieć nową trasę dł. 900m, na Pilsku zrobiono taśmoćiąg z parkingu do kolejki, ok. 200m, w miejsce krzesełek ma powstać gondola 6-cio osobowa, ale to w przyszlym roku. Na Dębowcu w Bielsku wybudowano krzeselka, mają być czynne cały rok. Natomiast w Szczyrku wybudowano coś bardzo potrzebnego narciarzom, szczegolnie tym co lubią paradować w najmodniejszych kombinezonach z najnowszym sprzętem, a mianowicie rynek.
    Pozdrawiam

  7. Z kolei na mojej ulubionej Czantorii podobno przeprofilowano jedną z tras. A rynek rzecz ważna – bo gdzież przyjemniej pije się kawę niż na rynku i na 3440 (a raczej 3438) m n.p.m. (wiem, bom Krakus :)).
    PS. O cenę kawy w Cafe 3440 rozesłałem wici – piłem ją tam na zaproszenie, więc nie płaciłem. Płaciłem za to w rewanżu
    nieco niżej (na pośredniej stacji Pitztal) – tam za podwójne espresso (ale nie powalające) zapłaciłem 4,6 euro.

  8. Panie Andrzeju, z Pitztal piszą mi, że cappuccino w Cafe 3440 kosztuje 4 euro.

css.php