Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

1.07.2012
niedziela

Taniej, ale słabiej

1 lipca 2012, niedziela,

Oferta rodzimych stacji zimowych w sezonie 2011/12 była wprawdzie tańsza niż na Słowacji i w krajach alpejskich, ale już relacja tzw. użyteczności oferty (czyli, obok poziomu zakwaterowania, także jakości stoków, infrastruktury wyciągowej czy „gwarancji śniegu”) do ceny pobytu jest w kraju dużo gorsza niż u konkurentów – takie wnioski przynosi raport ogłoszony właśnie przez Polską Organizację Turystyczną.

Analiza (a objęto nią – oprócz Polski – Czechy, Słowację, Austrię i Niemcy) potwierdza wiele potocznych obserwacji, ale przynosi też kilka interesujących wniosków nie tylko dla branży turystycznej, ale i dla samych klientów.

Okazuje się na przykład, że choć w minionym sezonie zimowym wiele „produktów turystycznych” sprzedano w Polsce po porównywalnych lub niższych cenach niż u konkurentów, to już w zakresie „sportów zimowych” krajowa oferta jest umiarkowanie konkurencyjna. Tańsze okazały się propozycje czeskie i niemieckie. Co też ważne: o ile cena całego koszyka usług zaliczanych do „sportów zimowych” jest w tych trzech państwach zbliżona, to w Polsce mniejsza jest rozpiętość cen.

Niejednoznaczna jest też pozycja konkurencyjna Polski w przypadku produktu nazywanego przez fachowców „święta w górach”. Otóż jest ona korzystna tylko w odniesieniu do ofert „bez aktywności sportowej” (niższe ceny ma jedynie Słowacja). Jeśli natomiast ktoś podczas świąt chce też pojeździć na nartach, to lepiej, by wybrał się na Słowację czy w Alpy. Ceny za spędzenie świąt w górach „z aktywnością sportową” są bowiem w Polsce zdecydowanie najwyższe – taniej jest m.in. w Austrii.
Po prostu: rodzimi usługodawcy na szerzącą się modę świątecznych (i noworocznych) wyjazdów na narty zareagowali drastycznym wywindowaniem cen. Dowodem ich dysproporcje między województwami górskimi (zwłaszcza małopolskim) a pozostałymi regionami kraju w tych okresach.

Jeśli chodzi o bazę noclegową, to w Polsce przeciętne ceny są podobne bądź niższe w stosunku do wszystkich innych badanych krajów. Tyczy to zarówno hoteli cztero- i trzygwiazdkowych, jak pensjonatów. Zwykle koszt tzw. osobonoclegu jest porównywalny z proponowanym w Czechach, niższy niż na Słowacji i mocno konkurencyjny wobec cen hoteli i pensjonatów w Austrii czy Niemczech.

Kłopot w tym, że nieporównywalne okazują się tak istotne elementy wyjazdów narciarskich czy snowboardowych, jak jakość stoków, infrastruktury wyciągowej i dośnieżającej, a wreszcie tzw. pewność odpowiedniej pokrywy śniegu. Dlatego właśnie dużo gorzej przedstawia się pozycja Polski, gdy uwzględni się nie tylko kryterium ceny osobo noclegu, lecz także relację między ceną zimowego wyjazdu i jego użytecznością.

Autorzy opracowania zauważają jednakże, że krajowi usługodawcy są tego coraz bardziej świadomi i dlatego próbują zachęcić gości zwłaszcza poszerzaniem pakietu atrakcji zawartych w cenie pobytu.

Pełny tekst raportu można pobrać ze strony Polskiej Organizacji Turystycznej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. W zeszlym roku dalem sie nabrac na spedzenie tygodnia nororocznego w Bukowinie Tatrzanskiej. Trzydziesci lat tam nie bylem i chcialem pokazac dzieciom Klin, knajpe Mis gdzie ongis ise upadlalem z banda innych studentow itd. Straszny to byl tydzien. Jedno co nas nie zawiodlo to pogoda bo bylo slonecznie, mrozno i duzo sniegu. Na nartach rzecz hjasna nie jezdzilismy bo w Bukowinie nie ma takiej mozliwosci i nie dam sie przekonac. Pojechalismy wiec na ‚polskie’ jedzenie dobre piwo i atmosfere. Z przykroscia musze podsumowac, ze podejscie przecietnego ‚tubylca’ do przyjezdnych, jak my, nie zmienil sie zbytnio od czasow wczesnego Gierka! Ten sam brak szacunku dla nie-tubylca a jeszcze jak sie taki okaze klientem, to nic tylko mu udowodnic ze jest bydle i duren, bo nie dosc ze nie tutejszy to jeszcze wakacji mu sie zachciewa. Wiec nigdy wiecej polskich gor! Francja, Wlochy, Austra, gdzie karmia super, wszystko jest tak jak bylo napisane w broszurach i ludzie sie usmiechaja., Ot tak! Bo sie usmiechaja! I niech sobie nasi goral machaja ciupagami ile dusza zapragnie!

  2. Bukowina Tatrzańska nie jest najlepszym przykładem. Przeżywała swój okres świetności jeszcze jakieś 20 lat temu. Od tego czasu, pobliskie, w owym czasie zabite dechami biedne wioski takie jak Murzasichle, Male Ciche, Białka, Czarna Góra, Jurgów, wyprzedziły Bukowinę pod względem oferty dla narciarzy, o lata świetlne. Daleko im jeszcze do kurortów austriackich czy nawet słowackich ale zrobiły ogromy postęp.
    Sam narzekam na Białkę Tatrzańską, że zatłoczona i ze niebezpieczna ale przynajmniej coś się tam dzieje.
    Co do konkurencyjności polskich ośrodków narciarskich to w tym roku największą szkodę wyrządził im Polski rząd a konkretnie GDDKiA otwierając autostradę A2 do „Berlina”.
    Podróż w niemieckie czy nawet austriackie Alpy z centralnej Polski bardzo się skrócił i myślę, że więcej osób wybierze wyjazd w Alpy niż w polskie Góry w szczególności Tatry, gdzie górale nie chcą dwupasmówki.
    Ciekawe kiedy oni się wreszcie obudzą.

  3. Trzeba byc absolutnym hardcorowcem, zeby przyjechac do Polski, a co dopiero spedzac tam urlop. Tylko osoby niespelna rozumu wybieraja sie do Polszy spedzic wakacje, podczas, gdy 90% obszaru europejskiego jest duzo ladniejsze, a ludzie sa radosni i usmiechnieci. Nie bylem w PRL od 26 lat…. wystarczy, ze czasem przeczytam w necie polskie gazety lub obejrze jakies wiadomosci z Polski….. syf i ciemnota jak byla tak jest.

css.php