Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

26.10.2011
środa

Jak ostrzymy

26 października 2011, środa,

O zasadach obowiązujących dziś w ostrzeniu nart opowiada Tomasz Osuchowski, polski przedstawiciel szwajcarskiej firmy Montana, produkującej maszyny do serwisów narciarskich i snowboardowych.

Krzysztof Burnetko: – Producenci nart co rusz zmieniają ich konstrukcje. Niedawno rewolucją były narty karvingowe  – ostro taliowane i nastawione na jazdę na krawędziach, czyli tzw. skręt cięty. Teraz nastał czas rockera, czyli nart z wcześniej niż dotąd podniesionym dziobem i częścią przednią, a  czasem i tylnią. Czy w efekcie zmieniły się reguły serwisowania nart?

Tomasz Osuchowski: –  Narty carvingowe  faktycznie wymagaja specjalistycznego ostrzenia ze względu na duże różnice między szerokością dziobów i tyłów nart a obszarem „pod butem”. Przykładowo: kupiliśmy nartę slalomową 165 cm z promieniem skrętu 13 m. Oznacza to, że w odpowiednich warunkach terenowo-śniegowych dobry narciarz dociążając krawędzie wykona skręt o promieniu ok. 13m. Dlatego też powinny być naostrzone od dziobów do tyłów w pełnym zakresie: wszędzie tam, gdzie kontaktują się ze śniegiem. Pozostawienie nieostrych krawędzi w strefie dziobów i tyłów choćby na długości 5 cm – jak robiono to przy dawnych długich nartach, gdzie sterowanie odbywało się głównie dzięki  technikom  nisko-wysoko lub wysoko-nisko – spowoduje, że współczesna slalomka okaże się w praktyce krótsza o te 10 cm.  Będzie więc za krótka w stosunku do naszych umiejętności i wagi.

Dawne metody tępienia strefy dziobów i tyłów odeszły więc do lamusa – krawędź narty ma być naostrzona z boku od początku do końca pod kątem 88 (dla narciarstwa amatorskiego) – 86 (w przypadku nart slalomowych dla niektórych zawodników) stopni.

Za to jej dopasowanie do stylu jazdy, wagi, komfortu w prowadzeniu odbywa się za pomocą tzw. tuningu krawędzi od spodu. Polerując krawędzie specjalnymi dyskami HTT, zmienia się ich kąt o ok. 0,7 stopnia w okolicy dziobów – aby łatwiej i łagodniej można było wprowadzić narty w skręt, oraz tyłów – żeby wyjście ze skrętu nie było zbyt agresywne, co wpływa na zapoczątkowanie kolejnego skrętu. „Pod butem”, czyli  w strefie najmocniej obciążonej, która odpowiada za „trzymanie” krawędzi, tunig ogranicza się do ok. 0,5 stopnia. Można zresztą – wzorem niektórych zawodników –zrezygnować z tuningu, ograniczając się do usunięciu „drutu”, czyli efektu szlifowania krawędzi bocznych. Narty są wtedy „agresywne”, ale pod nogami zawodnika idealnie wycinają zaplanowane skręty.

Oczywiście krawędź zawsze powinna być idealnie gładka i równa: zarówno z  boku, jak od spodu nart. Na całej długości nie może być widać i czuć żadnych  nacięć i nierówności. Podczas jazdy krawędzie szybko się tępią, a ślizgi wraz z ubytkiem smarów staja się coraz wolniejsze. Nawet dla początkujących narciarzy jest to spore ograniczenie – jak zniszczone opony i brak hamulców w aucie . W rezultacie narty będą się źle prowadzić: pozostaną niestabilne w skręcie , nie będą trzymać się podłoża itd. Dopiero wysoki standard serwisu w połączeniu z umiejętnościami pozwala na przyjemną jazdę w każdych warunkach terenowych i na każdym rodzaju podłoża.

– A jak ostrzyć narty z rockerem? To technologia stosowana nie tylko, jak na początku w nartach freeride’owych, czyli przeznaczonych do jazdy w puchu. Dziś korzysta z niej ponad 50 połowie modeli z najpopularniejszej grupy Allmountain?

– Od pewnego czasu widać tendencję powrotu dłuższych nart jako stabilniejszych w sterowaniu. Jednocześnie nikt nie chce zrezygnować z krótkiego promienia skrętu – ułatwiającego jazdę szczególnie początkującym. Rocker w uniwersalnych nartach godzi te idee. Narty z rockerem  mogą być dłuższe , więc są stabilniejsze w jeździe na wprost i na słabiej przygotowanym podłożu. Jednocześnie w krótkich skrętach na płaskich nartach, poprzez odchylone dzioby są „krótsze”, co ułatwia manewry szczególnie słabiej zaawansowanym. Jednakże wprowadzone w skręt na krawędziach przez wytrawnego narciarza, szybciej inicjują łuki poprzez pochylenie dziobów do stoku, a jeśli są odpowiednio długie, to są też niezwykle stabilnie w fazie sterowania. W efekcie jazda na nartach allmountain czy women wyposażonych w rockera jest bardziej przyjemna. Są bardzo uniwersalne. Swoje robi też to, że rocker ułatwia jazdę w mokrym śniegu i puchu, bo dzioby naturalnie wydostają się  ponad powierzchnię. Jeśli zaś podłoże jest twarde, to narciarze, którzy opanowali jazdę na krawędziach, mogą na nartach z rockerem dużo łatwiej, nawet przy małej prędkości, inicjować skręty carvingowe.

Generalnie narty z rockerem ostrzy się identycznie jak inne narty z grup allmountain i freeride. Te z rockerem z przodu i tyłu, wyraźnie podgięte do góry, mogą jednak sprawiać spore problemy serwisom. Dlatego Montana zaprojektowała nowy automat Saphir Pro, w którym specjalne, komputerowo programowane, ustawienia kamieni szlifierskich pozwalają szlifować także mocno podwinięte dzioby i tyły nart czy snowboardów.

Dzisiaj nie ma złych nart – są tylko źle dobrane albo źle serwisowane. No i ciągle musimy podnosić poziom swoich umiejętności.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 10

Dodaj komentarz »
  1. to tyle jesli chodzi o serwis. Ale przydałoby sie kilka cennych wskazówek dotyczących samodzielnej obsługi nart. Ostrzyć samodzielnie tępe krawędzie? Codziennie? Czy lepiej sobie odpuścic, zeby nie zniszczyc krawędzi ręczną ostrzałką? A jaki uniwersalny smar polecasz, taki do codziennego stosowania a nie przed sezonem.

  2. Panie Krzysztofie, bardzo dziekuje za techniczne porady. Powtarzam takze pytanie Toma: a samemu to co? Wlasnie kupilem sobie ostrzalke do nart. Mozna ja ustawic albo pod katem 90 albo 88 stopni. To by sugerowalo, ze mozna pewne rzeczy robic recznie. Na przyklad podostrzac a takze smarowac.

    Kiedys smarowanie to byla centralna czynnosc w narciarstwie. Moje pierwsze narty na wakacjach w Dusznikach byly cale drewniane. Slizgi tez. Do dzis pamietam zapach smaru, bo smarowalo co rano oczywiscie na goraco kazego dnia przed wyjsciem na stok. To byla czesc rytualu.

    A co teraz? Przeciez mozna kupic smary. Wiec mozna tez ich uzywac. poprosze o pare wskazowek.

    I na koniec drobna uwaga „na słabiej przygotowanym podłożu”. Dzisiaj nie ma słabiej przygotowanego podłoża– są tylko źle dobrane godziny jezdzenia. Rano podloze jest swietnie przygotowane. Jakies dwie godziny pozniej jest juz słabiej przygotowane. No, chyba ze mamy caly stok dla siebie, co pewnie jest udzialem Billa Gates’a i paru innych narciarzy. Ale my zwykli ludzie praktycznie zawsze jezdzimy w niewlasciwych godzinach na słabiej przygotowanym podłożu. W tej sytuacji komputerowe metody przygotowania krawedzi, zeby je dostosowac do matematycznej plaszczyzny stoku, wydaja mi sie odrobine abstrakcyjne. A moze po prostu marketingowe. Kazde ostrzenie kosztuje…

  3. Ostrzenie i smarowanie reczne.
    Ostrzenie ręczne jest fajnym dodatkiem do uprawiania narciarstwa , jeśli ktoś ma żyłkę techniczna , zdolności manualne , no i trochę czasu wolnego. Do tego trzeba się zaopatrzyć w zestaw narzędzi – od imadeł począwszy, przez zestaw pilników i prowadnic do ostrzenia i tuningu krawędzi ( mile widziany także pilnik diamentowy), zestaw pałeczek do zalewania ślizgów , żelazko , smary bazowe etc. skończywszy . Do tego trzeba mieć trochę doświadczenia , pozwalającego ocenić stan naszych ślizgów i krawędzi- tak aby można było podjąć stosowne działania. Na pewno warto systematycznie ostrzyć krawędzie boczne i tuningować je od spodu a także smarować ślizgi. O wiele gorzej „ wyprowadza” się narty zrujnowane i zaniedbane serwisowo . Niekiedy podczas wyjazdu narciarskiego wystarczy przy pomocy pilnika diamentowego i prowadnicy tylko umiejętnie zdjąć z krawędzi „drut” , który jest ubocznym produktem „walcowania „ krawędzi po hiper zmrożonych stokach , oraz posmarować ślizgi ogólnie dostępnymi smarami pod postacią : płynną, pasty etc.
    Co do smarowania to jeśli posiadamy zestaw narzędzi wspomnianych powyżej – trzeba mieć smary rozpuszczalne żelazkiem , oraz zestaw na różne temperatury. Znależć je można np. w ofercie Holmenkol Polska .W profesjonalnych maszynowych warsztatach narciarkich używamy smarów w przemysłowych opakowaniach w zakresach temp. -5>+5st., -15>-5 st. , -20>-10 st.
    Na pewno jeśli nie mieliśmy wcześniej do czynienia z ręczną obróbka nart to warto skorzystać ze szkolenia i podpatrzyć kolejność wykonywania czynności serwisowych. Serwis nart to pewien rodzaj rzemiosła „artstycznego”. Od tego zależy jak będą jeździły nasze narty.
    Jeśli natomiast nie mamy ani takich zdolniości ani możliwości to lepiej oddać narty do autoryzowanego, profesjonalnego , serwisu maszynowego , który zagwarantuje zachowanie jednolitego standardu wykonywanej usługi i weżmie za to odpowiedzialność . Dodatkowo dając szersze możliwości jak : dopasowywanie skorup butów i wkładek wewnętrznych , diagnostyka wiaząń, struktury sportowe etc.
    Z górskim pozdrowieniem T.O.
    PS. postaram się w miarę możliwości odpowiadać na pytania związane z serwisem nart

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Dziękuję, Panie Tomku, za odpowiedź. I trzymamy za słowo :).

  6. Tez bardzo dziekuje.

    Teraz przydaloby sie cos o butach. Z praktyki wiem, ze nawet na kiepskich nartach da sie jezdzic. Ale jezdzenie w kiepskich butach to moze byc meczarnia.

    Ja mam Salomon Mission RS 7. Juz maja kilka sezonow, ale ciagle mozna je znalezc na stronie Salomona. To mnie zaskoczylo, bo narty tak dlugo nie zagrzewaja miejsca na ich stronie internetowej. Ale buty ciagle sa. Umyslnie wybralem jak najmiekciejsze po doswiadczeniu z butami Tecnica. Juz nie pamietam, jaki to byl typ. Byly czerwone i polprzejrzyste. Pan w sklepie dobral i solennie zapewnil, ze mimo moich protestow („za ciasne!”), tak ma wlasnie byc i tyle, bo ja sie nie znam, a on sie zna. No, dobrze. Pojechalem do Bristol. Na szczescie to blisko. Bol byl taki, ze po paru godzinach wrocilem do sklepu i przestalem byc uprzejmy. Pan, ktoremu wczesniej dalem $5 napiwku, byl zdegustowany, ale dal mi o pol numeru wieksze. Wrocilem na stok. Ciagle bolalo, ale juz nie tak strasznie. Zacisnalem zeby. Pojechalem w Gory Skaliste. Cierpialem w milczeniu, przeklinajac fachowca. Wiedzialem, ze sklep juz nie przyjmie mocno uzywanych butow. Na szczescie pekl najpierw jeden,a zaraz potem drugi. Zaraz po powrocie z Gor Skalistych pojechalem do sklepu i w milczeniu polozylem but na ladzie. Pan, na szczescie inny, uniosl brwi i powiedzial, ze odesla do naprawy gwarancyjnej. W milczeniu polozylem na ladzie drugi but. Pan wymamrotal, ze czegos takiego jeszcze nie widzial, i wypisal mi kwit na zwrot pieniedzy. Powiedzialem, ze ja chce buty. Pan sie ucieszyl, i tym razem ja sam sobie wybralem Salomony Mission RS 7, o ktorych wczesniej sam przeczytalem w folderku, ze miekkie i wygodne. W przeciwienstwie do twardych skorup, ktore z niewiadomych powodow wciskali mi sprzedawcy. Pojechalem do Bristol. Co za ulga. Stopy do konca sezonu mi wypominaly eksperyment z Tecnica, ale bylo coraz lepiej. Po jakichs dwu miesiacach juz mnie nie bolalo. Tyle czasu zajelo zagojenie urazow spowodowanych przez profesjonalnie dobrane buty.

    Po tym doswiadczeniu jestem ciekaw, jakimi kryteriami posluguja sie fachowcy. Niedlugo przyjdzie czas wymienic moje obecne buty na nowe, wiec temat bedzie znowu aktualny.

    Buty Salomona sa opisane tutaj: http://www.salomon.com/us/segment/all-mountain-boots.html

    PS: Ciekaw jestem, czy jakis Jasio mnie poinformuje, ze buty byly swietne, fachowcy mieli racje, i tylko trzeba wymienic nogi na bardziej profesjonalne.

  7. Moze zadam konkretne pytania fachowcom. Po pierwsze, gdzies czytalem, ze numeracja butow narciarskich jest inna, niz zwyklych butow. Powiedzmy, jesli ja nosze „8”, to nie znaczy, ze but narciarski tez powinien byc „8”. Czy to prawda?

    A po drugie, co oznaczaja liczby, ktore wlasnie skopiowalem ze „specyfikacji” jakiegos buta na stronie Salomona. Co one mowia, i jak sie kierowac tymi liczbami? Prosze o odpowiedzi praktyczne. To znaczy, bedac takim sobie narciarzem, chce sobie dobrac wygodne buty niekoniecznie wierzac sprzedawcom, bo wiara okazala sie ryzykowna. Czego sie moge spodziewac po butach opisanych jak nastepuje:

    Flex Index 100
    Strap 45
    Last 98

  8. Z tego, co wiem, pan Tomasz Osuchowski prowadzi właśnie kurs serwisantów, na którym są też ludzie z Salomon Polska (mnie niestety, mimo wielkich chęci, nie udało się tam pojechać). Może więc będzie miał okazję zapytać u źródła? Polecamy się!

  9. Od dzisiaj sezon ruszył. czy nie jest przepięknie?
    http://www.sulden.com/shared/webcam-sulden-seilbahn.asp

  10. Co prawda temat dotyczył ostrzenia – a nie doboru butów ale słów kilka :
    1.oznaczenia wartości dla butów wg. Salomona
    -STRAP: rzep na górnej części cholewki. W zależności od modelu waha się on w granicach 25-55 mm. Stąd podana wartość przy opisie „strap”.

    LAST: Szerokość skorupy. Buty X3 LAB (95 mm), buty X3 oraz damskie Instinct (98/104 mm), Buty Impact i damskie Idol (100/106 mm), Mission RS i Divine RS (102 mm), Mission I Divine (104 mm), Quest (100 mm), Quest Access (104 mm), Ghost 120 CS (98/104 mm), Ghost 100 (100 mm), SPK (104 mm). W niektórych modelach są podane dwie wartości szerokości skorupy, np. Impact 100/106, wynika to z zastosowania w danym modelu technologii Custom Shell czyli możliwość dopasowania skorupy i poszerzenie jej o 6 mm.

    FLEX:czyli-twardość,sztywność etc. Buty X3 LAB 130 -140, buty X3 100-130 oraz damskie Instinct 90-100, Buty Impact 90-120 i damskie Idol 75-85, Mission RS 70-120 i Divine RS 60-70, Mission 55-65 i Divine 45-55, Quest 90-130 i damskie Quest 80-100, Quest Access 70-80 I damskie Quest Acces 60-70, Ghost 120 CS, Ghost 100 , SPK Pro 110, SPK 90.

    2.Dopasowanie butów. Podobnie jak w przypadku obuwia ” na codzień” – sprzedawca nie jest w stanie dobrac butów za ich potencjalnego właściciela. Buty to najbardziej indywidualny element z całości sprzętu narciarskiego. Dlatego też wyborowi należy poświęcić sporo czasu w sklepie i wtedy ew. wystawić na próbe cierpliwość sprzedawcy.Potem jest juz ” po zawodach”. Podobnie jest z doborem ” bielizny , kapelusza czy płaszcza „. Warto w sklepie po założeniu butów , zapiąć wszystkie klamry i mierzyc je z jedna para narciarskich skarpet. Warto pochodzic po sklepie na ile pozwala nam czas . Warto przy pomocy kijków odchylać tułów mocno do przodu i tyłu co pozwoli , ocenić , czy jest luz w bucie czy są ciasne. Zawodnicy np. uzywaja do startów butów o mniejszym rozmiarze – tak aby czucie nart było optymalne. Dla narciarza rekreacyjnego buty maja byc wygodne.
    Nie podejmuje się w zw. z powyższymi argumentami oceniania butów z poszczególnych firm. ” Nie ma złych butów – trzeba je tylko odpowiednio wybrac i dopasować „. Mozna korzystac przy tym z urzadzeń do poszerzania skorup i dopasowywania termicznego wkładek wewnetrznych.
    z górskim pozdrowieniem
    Tomasz Osuchowski

  11. Panie Tomaszu:

    dziekuje za opis.

    Skoro bylo o butach, to niech takze bedzie o skarpetach. Kiedys jezdzilem w grubych bawelnianych. Odkad odkrylem SmartWool, to juz nigdy wiecej nie wlozylem bawelnianych skarpet.

    A skoro skarpety, to takze cala reszta. Autentyczna historia: z moimi nowymi (wowczas) Salomonami bylo mi wygodnie, ale bolala mnie golen od przodu. Mialem uczucie palacego bolu. Poszedlem do sklepo-wypozyczalni w Snowmass. To naprzeciwko Snowmass Inn, wiec nie mialem daleko. W wiosce narciarskiej nie ma zawodowych sprzedawcow tego i owego. Jesli ktos pracuje w wypozyczalni za psie pieniadze, to tylko po to, zeby byc blisko wyciagow. Wiec trafilem na praktyka. Zapytalem, co mam poprawic w butach, skoro powoduja palacy bol goleni. Praktyk zapytal „czy nosisz kalesony” (long johns). Oczywiscie. A jak zakladasz? Jak to jak, oczywiscie pod skarpete. To zle, powiedzial praktyk. Podwin do gory. Pomiedzy golenia a jezykiem buta moze byc tylko jedna warstwa materialu.

    Wyszedlem z wypozyczalni stukajac sie w czolo. Cale moje zawodowe zrozumienie fizyki mowilo, ze to nie moze miec znaczenia. Ale zrobilem tak, jak powiedzial praktyk. Jak reka odjal. Od tego czasu podwijam, czyli zakladam do gory, nogawki od kalesonow i starannie ukladam skarpete, zeby byla tylko jedna warstwa. I jest dobrze. Nie mam pojecia, dlaczego, ale tak ma byc i tyle.

    Pozostal tylko jeden drobny szkopul. Jezyki butow przesuwaja sie na strone buta. Jakbym nie ukladal po srodku, to po paru zjazdach przesuwaja sie na strone. Nie mam pojecia, dlaczego, bo wszyte sa bardzo starannie. Tego bym nie wyczul ani nie wypatrzyl przymierzajac buty w sklepie. Jesli jest jakis powod, zeby sobie sprawic nowe buty, to wlasnie ten. Probowalem upuchac chustke do nosa z boku jezyka, zeby jakos trzymac posrodku. Troche pomaga, ale niespecjalnie. Moze ktos wie, jak moznaby temu zaradzic?

css.php