Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

16.03.2011
środa

Lawina znowu zabiła…

16 marca 2011, środa,

W niedzielnej lawinie w masywie Koszystej w Tatrach zginęła trójka wieloletnich członków Akademickiego Koła Przewodników Tatrzańskich. Od lat pasjonowali także się skitouringiem (czyli narciarskimi wyprawami poza przygotowanymi trasami), mieli więc zapewne większą niż przeciętna wiedzę o zagrożeniu lawinowym.
Dysponowali także własnym stosownym ekwipunkiem (jedna z ofiar prowadziła nawet w Krakowie znany z doskonałej oferty sklep ze sprzętem górskim – w tym skitourowym). Mimo to zginęli…

Jak się okazuje, tym razem wzięli ze sobą w góry jedynie sondy i łopatki. Nie zabrali detektorów lawinowych, czyli urządzeń pozwalających w miarę szybko zlokalizować ich posiadacza w razie zasypania go przez śnieg. Ten wypad w góry miał być bowiem tylko krótką wycieczką – mówią teraz ich znajomi. Grupa, która wędrowała pod Koszystą liczyła siedem osób (cztery z nich zdołały uskoczyć przed lawiną bądź zdołały wydostać się spod śniegu).

Jest jednak jasne, że z racji na specyficzną sekwencję pogodową w tym sezonie niebezpieczeństwo lawinowe jest teraz olbrzymie. Choć w górach (zarówno Tatrach, jak Alpach) generalnie jest mało śniegu, to z racji na twardy, zlodzony podkład bardzo łatwo go poruszyć. Lawiny mogą schodzić też same. Na dodatek właśnie przed minionym weekendem w Tatrach spadło nieco świeżego śniegu i wiał mocny wiatr – a w efekcie w co bardziej stromych nieckach (a właśnie w żlebie lawina porwała feralną grupę) było go już całkiem sporo. Swoje zrobiło i to, że w ciągu dnia przy mocnym słońcu temperatura wzrosła – śnieg stał się mokry i ciężki, co też sprzyja jego obsuwaniu się.

Dwa dni przed wypadkiem na stronie internetowej TOPR Adam Marasek apelował zresztą o ostrożność w związku ze zwiększonym zagrożeniem lawinowym. Formalnie jednak w Tatrach obowiązywał w niedzielę drugi – a więc średni – stopień zagrożenia lawinowego.

Równocześnie same sondy i łopatki na niewiele się zdadzą, jeśli lawina jest choćby tylko średnich rozmiarów. To właśnie detektor jest najlepszym sposobem wstępnej lokalizacji porwanego przez lawinę – dopiero potem sięga się zwykle po sondę, by jeszcze precyzyjniej ustalić położenia ciała zasypanego i móc szybciej go odkopać. Używanie samej sondy do poszukiwań ofiary na lawinisku jest mało efektywne z uwagi na upływ czasu. 

To, jak szybko odkopie się porwanego przez lawinę narciarza, snowboardzistę czy turystę, ma bowiem zasadnicze znaczenie: szacuje się, że jeśli nie znajdzie się on na powierzchni w ciągu kwadransa, to jego szansa na przeżycie dramatycznie maleje – po pół godzinie przebywania pod śniegiem wynosi już ledwie 30 proc. (o ile oczywiście już w momencie zejścia lawiny nie został uduszony lub zmiażdżony przez śnieg bądź też nie zginął od uderzeń o skały czy drzewa). Zwykle też najskuteczniejszą akcję ratunkową podejmują towarzysze zasypanych (o ile uniknęli oni lawiny i sami mają detektory), w dalszej zaś kolejności przypadkowi świadkowie (j.w.).

Służby ratownicze na dotarcie na miejsce zdarzenia potrzebują zaś nieco czasu, więc najczęściej w takich wypadkach nie mają szans udzielić pomocy. Także w wypadku pod Koszystą pierwszą ofiarę ratownicy odkopali po ponad godzinie od zasypania i to pod 1,5 metrową warstwą ciężkiego śniegu. Ostatnią zaś – po ponad dwóch godzinach.

Lecz tak naprawdę jedynym sposobem na lawiny są – prócz znajomości gór i szacunku dla nich – tzw. zestawy wypornościowe typu ABS (Avalanche Airbag System) czy Snowpulse. Tylko one zwiększają szanse utrzymania się na powierzchni śniegu. Dlatego szerzej wkrótce o nich tu opowiem (korzystając z rozmów z ich producentami odbytych podczas niedawnych targów ISPO).

PS. Basia, jedna z zasypanych kobiet od dzieciństwa mieszkała na mojej ulicy, w sąsiednim bloku. Byłem klientem jej sklepu, cieszyłem się, że znalazła piękny sposób na życie, łącząc biznes z pasją. Wystarczyło jednak, że raz popełniła błąd. Tym większy smutek.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. „zginęła trójka wieloletnich członków Akademickiego Koła Przewodników Tatrzańskich”. RIP. Przerażające jest to, że były to osoby jak na nasze, polskie warunki, dobrze wyedukowane. opisuje Pan komplementarność łopat oraz sond z detektorem dość eufemistycznie. bez detektora szukanie ofiar lawiny mógłbym porównać do szukania igły w stogu siana. jak sam Pan pisze decyduje pierwsze 15 min! samo wykopanie osoby na głębokości 1m zajmuje mniej więcej tyle czasu…metr sześcienny śniegu waży 300kg! A najpierw trzeba wiedzieć z dokładnością co do 50 cm gdzie leży ofiara.Ci Państwo wzięli na wycieczkę wino ale nie wzięli korkociąga. a nawet scyzoryka. trzeba promować używanie detektorów. ja sam mam dwa i nie ruszam się w góry bez osoby towarzyszącej, którą wcześniej uczę posługiwania się tym sprzętem. i zachowujemy pomiędzy soba odpowiednie odległości. najpewniej czuję się w USA ponieważ wiem, że tam edukacja i wyposażenie w sprzęt jest bezdyskusyjna i częśto w ponliżu jest ktoś kto może a co najważniejsze potrafi pomóc. dziekuję za ten artykuł – naprawdę warto o tym pisać bo zwiększamy tym samym nasze własne bezpieczeństwo.

  2. posiadam również dwa plecaki z abs-em. rożnią się od snowpulse dwoma cechami. pierwsza to ułożenie poduszek: w abs to dwie boczne poduszki, które rozwijają się „na motyla”. w snowpulse to jedna poduszka, która otacza również głowę. w tym widze przewagę snowpulse ponieważ zaskakując duży procent (ok 50%) ofiar lawin ginie w wyniku obrażeń ciała a nie uduszenia. natomiast system odpalania mechanizmu napełniania poduszek to podobno przewaga abs. słyszałem od doświadczonych zawodowych narciarzy, że snowpulse potrafi zawieźć. jeśli tak jest to jego pierwsza przewaga staje sie mniej istotna…

    istnieje tez kolejny sprzęt popularny w USA. to Avalung. sprzedawany w postaci samej rurki lub rurki w plecaku produkcji Black Diamond. ofiary lawin duszą się w lawinach ponieważ cieple powietrze wydychane pod sniegiem powoduje jego lskraplanie i lodowacenie. po paru minutach wokół dróg oddechowych tworzy się lodowa skorupa i człowiek nie może juz pobierać powietrza, które znajduje sie przecież w śniegu. oddychając przez Avalung odprowadzamy dwutelenek wegla na plecy i dzięki temu możemy oddychać jeszcze do godziny pod śniegiem oczekując na pomoc. oczywiście jeśli nasi partnerzy są dobrze wyposażeni i zajmowali bezpieczne pozycje kiedy my jechaliśmy po wyeksponowanym zboczu. i oczywiście jeśli serce ofiary wytrzyma traumę tak długiego przebywania pod śniegiem…

  3. Nie rozumiem tego. Śmiejemy się lub ubolewamy, że ludzie idą w góry bez przygotowania w przysłowiowych szpilkach i przytrafiają im się wypadki.
    Jednak tutaj poszli w góry podobno doświadczeni ludzie i popełnili serię błędów, które doprowadziły do takiej tragedii. Wyszli w góry bez detektorów, zmienili plan wycieczki w trakcie jej trwania zwiększając ryzyko, musieli iść przez teren zagrożony lawinami w ewidentnie zbyt małych odstępach.
    Z tych wszystkich błędów pierwszy, najprostszy był tym, który spowodował tragiczny koniec. Jeszcze raz – Nie rozumiem tego.

  4. A czegóż tu nie rozumieć.
    My Polacy mamy w d… dobre obyczaje i doswiadczenia w każdej dziedzinie
    Nas przecież nie może dotknąć to co zwykłych śmiertelników.
    Nas chroni NASZE MNIEMANIE O SWEJ NIEZWYKŁOŚCI.
    I tak dobrze ze całe to DOŚWIADCZONE TOWARZYSTWO nie poszło w góry w stringach i z fajka do nurkowania.
    Kto został ? pewnie parę zapłakanych osób , może bliskich moze dzieci a na pewno rodziców co mieli ich za SWOJE CAŁE DOBRO A ZOSTAŁ IM LODOWY SOPEL.
    Pytanie tylko – CZEGO UCZYLI CI DOŚWIADCZENI LUDZIE TYCH CO CHCIELI SIE OD NICH NAUCZYĆ WARUNKÓW BEZPIECZNEGO OBCOWANIA Z PRZYRODĄ.
    Myslę że też kogoś w domu zostawili co na nich czeka-oby nie na próżno.

css.php