Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

4.01.2011
wtorek

Wyprawa Austrostradą ruszyła!

4 stycznia 2011, wtorek,

Cel jest prosty: przetestować stoki ośmiu obszarów narciarskich począwszy od Vorarlbergu po Tyrol i Górną Austrię.

A dzięki uprzejmości warszawskiego Austria Info i ja dołączyłem do grupy testerów.

Sprawdzać będziemy głównie możliwości jazdy poza wytyczonymi trasami. Nie bez powodu gwiazdą naszej wyprawy jest Andrzej „Osuch” Osuchowski, jeden z najlepszych i najbardziej obiecujących (rocznik: grudzień 1987!) polskich freeriderów. Niegdyś jeździł „na tyczkach” jako zawodnik AZS i SNPTT Zakopane. Ale teraz mówi: „Prawdziwa zabawa to freeride – wyjeżdżasz na górę, potem trzeba trochę podreptać na szczyt, gdzie masz prawdziwe, nie skasowane przez ratraki śniegi; wybierasz optymalną trasę i… w dół”. Przez kilka lat był członkiem Blizzard Freeride Team Polska, teraz jest w zespole Dynastar/Rossignol. Brał też udział w kilku znanych we freeride’owej branży produkcjach filmowych: „24/7” i „The White House” Łukasza Garbryelskiego oraz „Majesty Freeride Pro Tour”. Jest również zawodowym testerem sprzętu narciarskiego związanej z legendarnym zjazdowcem Franzem Klammerem grupy Trend Ride (ale także marki… Unimil). „Osuch” to zresztą sportowiec wszechstronny, bo w lecie uprawia wind- i kitesurfing, a w kolarstwie górskim dorobił się I-szej klasy sportowej.

Będziemy więc mogli podpatrywać – dzięki doświadczonej w kręceniu ujęć sportowych ekipie filmowej – jego popisy. I przy okazji uczyć się różnych sztuczek technicznych, pozwalających płynnie płynąć w puchu (bo skakanie ze skał chyba trzeba sobie jednak odpuścić).

Na dodatek gospodarze każdej ze stacji obiecują przydzielić nam doświadczonych miejscowych przewodników, którzy pokażą najciekawsze i najpiękniejsze miejsca w okolicy.

W ten sposób zwiedzimy topowe Lech/Zurs oraz Montafon w Vorarlbergu, Solden – oraz „diament Alp”, czyli Ober- i Hochgurgl, piękne nieznane w Polsce, bo nienastawione dotąd na gości z Europy  Środkowej – w tyrolskiej dolnie Otztal, stacje doliny Stubai, rodzinną, ale też mającą wielkie możliwości freeride’owe (i zasłużoną dla idei integracji europejskiej) dolinę Alpbachtal oraz równie wszechstronny narciarsko region Pillerseetal. 

Naturalnie w każdej z odwiedzanych stacji będziemy jeździć także po trasach – wszak to również narciarstwo.

Sprawdzimy również jakość hoteli, apartamentów i górskich schronisk. Spróbujemy lokalnej kuchni (postaramy się zdobyć przepisy na najciekawsze potrawy) i napitków. Mamy zamiar potaplać się w różnych termalnych źródłach i wygrzać w saumach i innych urządzeniach tzw. wellness. Chcemy doświadczyć też rozrywek pozanarciarskich. I nie chodzi tylko o bary i tańce apres ski (choć namawia nas do tego głównie Solden), ale również o wędrówki na rakietach śnieżnych, snowkiting i saneczkarstwo nocne.

I wreszcie: obiecujemy uczyć się gór od najlepszych ekspertów. Będziemy pytać przewodników i ratowników o zasady w miarę bezpiecznej jazdy poza trasami, Spróbujemy dowiedzieć się, jak rozpoznawać teren zagrożony lawinami, jak zachować się, kiedy, nie daj Boże, lawina zacznie na nas schodzić i jak ratować jej ofiary. A tzw. snowmakerów – jak przygotowywać trasy.

Zagadniemy o dobry sprzęt do jazdy w puchu – od nart począwszy po łopaty, pips-y, plecaki z ABS itd.

PS. Kiedy wczoraj wieczorem przejeżdżaliśmy przez Innsbruck, mijaliśmy grupy kibiców wracających spod miejscowej skoczni w radości po zwycięstwie swojego ulubieńca Thomasa Morgensterna. Ale my też mogliśmy być dumni z podium dla Adama Małysza. A potem, na autostradzie do Bludenz, gdzie w hotelu Val Blu mamy bazę pierwszego etapu wyprawy, minął nas z zawrotną prędkością charakterystyczny sportowy Nissan GT-R z… olbrzymim czarnym boxem na narty na dachu. Zgodnie z przypuszczeniami „Osucha” okazało się, że należał do Jona Ollsona, gwiazdy narciarstwa freestyle’owego i wielkiego miłośnika szybkich samochodów.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 9

Dodaj komentarz »
  1. super przygotowany program marketingowy-niech się nasze „kurorty zimowe” tylko uczą. chłopaki życzę Wam stopy śniegu pod nartami…będę Was ogladał

  2. Jak się wszystko zmienia w zależności od punktu widzenia.

    Jeszcze niedawno nie pozwalano na ustawienie kijków by można było potrenować z dziećmi „slalom’ na stoku. O wjeździe nartami na half pipe czy do snowboard park pomarzyć nie można było.
    A wyjazd poza teren ścigany był/jest jak….

    Po pańskim ostatnim artykule zdziwiło mnie ze nie skrytykował pan niebezpiecznej jazdy Ollsona na autostradzie, która mogła skończyć się większą tragedia niż wjazd w druga osobę na stoku.

  3. Niecierpliwie czekajac na wrazenia z jazdy w puchu, polecam wszystkim moje wlasne odkrycie w tej dziedzinie, czyli Rossignol S3 Koopman o dlugosci „wzrost plus troche”, czyli 172+5=177 cm w moim przypadku. Moga byc dluzsze, ale nie krotsze.

    To sa narty kompromisowe. Niestety, nie kazdemu placa za jezdzenie, wiec trzeba isc na kompromisy. Gdyby mi placili za jezdzenie oraz pokrywali ekstra oplaty za transport nart samolotem, a do tego podsylali tragarza na lotnisko, to uzywalbym S7 na puch, S3 na codzien, i jeszcze troche innych typow na inne okazje. Ale poniewaz mam wszystko nosic sam, to biore te jedna pare do Aspen i na pewno nie bede zalowal. Polecam te narty z czystym sumieniem.

    Jesli idzie o wyjscie poza teren osrodka, to tutaj jest zdjecie na temat. Absolutnie prawdziwe. Sam osobiscie je pstryknalem.
    Wyjscie poza teren osrodka.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Wyjątkowo przyłączam sie do Adama2222, jazda z b. dużą prędkością z nartami na autostradzie to po prostu idiotyzm, porównywalny z pijaństwem na drogach. Pozdrawiam i żeczę szczęśliwego powrotu.

  6. Widać, że ma Pan strasznie dużo roboty do zrobienia a czasu mało. Zazdroszczę Panu trochę. Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na pierwsze recenzje.

  7. Panie Adamie 2222,
    z tym pędzącym po autostradzie Ollsonem ma Pan absolutną rację. Na dodatek on tak szalał w tunelu… Ciekawe skądinąd, jakie są w takich przypadkach (gwiazda sportu, świetny samochód itd.) reakcje austriackiej policji, uchodzącej przecież za nader skrupulatną? Bo tunele są przecież zwykle monitorowane.

  8. W osrodku w Bristol kiedys byla kiedys wylozona za darmo gazetka narciarska z „najnowszymi wiadomosciami i plotkami” dla narciarzy – nastolatkow. Nie pamietam tytulu gazetki, ale do dzis pamietam dwa artykuly. Jeden autorstwa dziewczyny, ktora pojechala do Aspen, zeby sie zatrudnic przy wyciagu, a przy okazji „dac sie polozyc” innym wyciagowym plci meskiej. Co bylo opisane, choc bez szczegolow, bo tutaj kraj jest purytanski. A drugi artykul byl ilustrowany zdjeciami znakomitych i jak sie domyslam bardzo znanych free-riderow, z podpisami „taki a taki wlasnie uderza w gaz”. Podpisy byly adekwatne do tresci zdjec. Inne artykuly rozwijaly podobne tematy, ale lekture skonczylem na tych dwu.

    Nie wiem, jakie sa zwyczaje znakomitych sportowcow wspomnianych w artykule Gospodarza. Mimo to, czytajac jego wpis, przed oczami duszy stanely mi inteligentne twarze z tamtych zdjec. Moze jestem nieslusznie uprzedzony.

  9. Pingback: Blog narciarski Krzysztofa Burnetki » Archiwum bloga » Lech z klasą

  10. Zazdroszczę. Z niecierpliwością czekać będę opisów /obszernych/ wycieczek na rakietach śnieżnych.Jestem fanem tego sprzętu i uważam że wiedza o zaletach rakiet
    jest u nas nikła.Pozdrawiam…

css.php