Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

27.12.2010
poniedziałek

Wielka Małopolska

27 grudnia 2010, poniedziałek,

W Małopolsce na narty i snowboard zaprasza aż 80 stacji zimowych, w  których działa ponad 300 wyciągów, obsługujących ponad 250 km tras zjazdowych. Dochodzą do tego jeszcze 3 baseny geotermalne, ponad 50 regionalnych karczm i prawie 100 gospodarstw agroturystycznych z ofertą dla pasjonatów sportów zimowych. Aż trudno uwierzyć – nawet mnie, który przez wiele lat jeździł na nartach właśnie tylko w okolicach Krakowa.

O ile w poprzednim sezonie oficjalne otwarcie sezonu w Małopolsce mogło, wobec braku śniegu, mieć jedynie symboliczny wymiar, to w tym roku przeciwnie: sezon ruszył nim go formalnie zainaugurowano. Tak czy tak stosowne uroczystości odbyły się w końcu na Mosornym Groniu w Zawoi. Miejsce wybrano nieprzypadkowo: od bieżącego sezonu właścicielem tamtejszej kolei krzesełkowej są Polskie Koleje Linowe.

 Kolej krzesełkowa na Mosorny Groń (fot. PKL)

Wyciąg ma już jednak swoją historię. Oddano go do użytku w grudniu 2003 r. jako jedną z najnowocześniejszych instalacji w regionie. Czteroosobowe krzesła mogą w ciągu godziny wwieźć na szczyt (czyli na wysokość 1047 m n.p.m.) 2400 osób. Obok nich wytyczono trasę długości 1420 m (i różnicy wzniesień 336 m) chlubiącą się homologacją FIS. Można ją sztucznie dośnieżać i oświetlić.

Ośrodek nie zyskał jednak jakoś należnej popularności. A przecież Zawoja jako kurort zimowy ma nader piękną tradycję: przed II wojną światową do tej malowniczo położonej u stóp Babiej Góry (Królowej Beskidów) wsi jeździł nawet ze stolicy specjalny narciarski pociąg. Wyprawy nim do Zawoi świadczyły ponoć o odpowiedniej pozycji towarzyskiej.

W końcu kilka miesięcy temu stację kupiły PKL. Czy spółce uda się wypromować swoją nową kolejkę, zobaczymy. Na razie zapewnia o „wysokiej jakości przygotowywania tras narciarskich, jak również o profesjonalnej i miłej obsłudze”.

 Trasa FIS z Mosornego Gronia (fot. PKL)

Przy dolnej stacji kolei linowej, prócz parkingu jest restauracja, wypożyczalnia i serwis sprzętu narciarskiego oraz biuro szkoły narciarskiej. Jest też pensjonat z pokojami gościnnymi (w samej Zawoi na gości czeska zresztą ponad 2,5 tys. miejsc noclegowych o różnym standardzie – nie bez powodu jest to największa pod względem powierzchni wieś w kraju). W okolicy wytyczono też trasy biegowe. Szefowie PKL zapowiadają dalsze inwestycje – powiększenie obszaru dostępnego do jazdy na nartach czy snowboardzie i rozwój infrastruktury stacji.

Innego rodzaju atrakcją jest 8-metrowej wysokości wodospad na Mosornym Potoku oraz Ogród Roślin Babiogórskich (alpinarium) w Zawoi. A z samego Mosornego Gronia można podziwiać urzekające widoki masywu Babiej Góry, Policy i Jałowca, a także wniesień Beskidu Żywieckiego i Makowskiego oraz szczytów Tatr.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Wspaniale, cieszy mnie zwiekszajaca sie liczba osrodkow narciarskich , czy wykorzystywanie kazdej gorki do zjazdow, jak chocby niedaleko Mragowa, ale przy okazji opisywania nieznanych miejsc, gospodarz skusilby sie do napisania jakiegokolwiek internetowego adresu danej miejscowosci, nie mowie o Wloszech czy Austii bo z tym nie ma problemu, ale w Polsce, pomogloby to przy szukaniu i ewentualnie planowamiu podrozy w te ciekawe miejsca.

  2. Panie Redaktorze,
    Czytam z zainteresowaniem Pana teksty, sporo sie z nich dowiaduję choć w większości z nich (a także w wielu innych) jeździłem na nartach i wydawało mi się, znam. Mosorny Groń coś nie ma szczęścia do gospodarzy, może tym razem. Jedna korekta do Pana tekstu. Zawoja nie miała i nie ma stacji kolejowej. Przed wojną pociagi narciarskie z Warszawy jeździły do Zwardonia, do Zawoji nie . Aby się dostać z pociągiem z Warszawy do Zawoji należało wsiąść w pociąg jadący Zakopanego (i tam udawali się narciarze) wysiąść na stacji kolejpwej Juszczyn skąd 14 km do Zawoji. W owym czasie najpewniejszym środkiem komunikacji na tej trasie w zimie były góralskie sanie.
    Pozdrawiam

  3. Oczywiście, ma Pan rację! Moja pomyłka wzięła się stąd, że przed paru laty jechałem do Bratysławy pociągiem przez Zwardoń właśnie i choć była to wiosna, to leżały tam resztki śniegu i było … przepięknie. Pociąg jechał tam niemal wąwozem, kompletne odludzie itd. Potem natomiast wracałem samochodem przez Zawoję i mi się oa miejsca widać w głowie nałożyły.
    Dziękuję za sprostowanie! Skądinąd warto sprawdzić, co dziś narciarsko dzieje się w Zwardoniu, bo wtedy stoki wyglądały na zapuszczone. Dobrego Roku!

css.php