Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

10.05.2010
poniedziałek

Wciąż jeździmy!

10 maja 2010, poniedziałek,

Choć pozornie sezon zimowy już się skończył, wciąż da się jeździć na nartach czy snowboardzie! W Polsce dotyczy to oczywiście jedynie miłośników wypraw skitourowych, ale w Alpach nadal w kilku stacjach w najlepsze kursują wyciągi. Ba, gdzieniegdzie właśnie początek lata jest … początkiem sezonu.

Wciąż otwarty jest chociażby najwyższy lodowiec Austrii, czyli Pitztalergletscher. Do 16 maja pracować tam ma 6 wyciągów, a jeździć można nadal praktycznie na całej powierzchni lodowca, czyli między 2840 a 3440 m n.p.m. Do 30 maja czynny jest w Alpach austriackich również lodowiec Kaprun. Rychło potem – bo już 20 czerwca – zostanie otwarty ponownie – tym razem już w ramach „sezonu letniego”.

We Włoszech 29 maja udostępniony zostać ma w tym roku „największy letni obszar narciarski w Europie”, czyli lodowiec Stelvio w Tyrolu Południowym (dojazd od strony Bormio). Na narciarzy i snowboardzistów czekać tam będzie 20 km tras na wysokości od 2760 do 3400 m n.p.m. – tyle że jedynie do… połowy listopada. Zimą Stelvio jest bowiem nieczynny.

Z kolei 12 czerwca po krótkiej przerwie konserwacyjnej ruszą kolej i wyciągi na Hochjoch, jeden z niewielu w Europie lodowców czynnych w praktyce przez cały rok. Położony jest również w Tyrolu Południowym, a jego bazą wypadową jest Maso Corto/Kurzras, coraz bardziej popularna w Polsce stacja na końcu doliny Val Senales (i wysokości 2011 m n.p.m!). Z Maso Corto w 6 minut można się dostać kolejką linową na 3212 m n.p.m. do kolejnych wyciągów obsługujący już 9 km tras już na obszarze samego lodowca.

 Lodowiec Hochjoch nad Maso Corto

Jeździ się przy tym po terenie, po którym ponad 5000 lat temu poruszać się musiał Ötzie – tajemniczy „człowiek lodu”. To właśnie na nieodległej grani masywu Ötztaler w 1991 r. odnaleziono doskonale zachowane w lodzie ciało mężczyzny z epoki brązu, ochrzczonego później „najsłynniejszym alpejczykiem wszechczasów”.

Co więcej, od 12 czerwca w Maso Corto rozpocznie się kolejna edycja Dni Polskich – mające nie tylko promować stację wśród rodaków, ale też udowadniać, że jeśli się chce, to narciarstwo i snowboard można, podobnie jak inne dyscypliny sportu i aktywnego wypoczynku, uprawiać okrągły rok. Niewykluczone, że z Dni w Maso uda się i tu zdać relację.

W Alpach francuskich 19 czerwca wznowią pracę instalacje na Grande Motte w Tignes. 20 km tras na tamtejszym lodowcu (w tym czerwone i czarne na wysokości od 3000 do 3456 m np.p.m.) obsługiwać ma 12 wyciągów. Będą kursować między godziną 7.30 a 13, bo później z racji wysokości słońce może być już zbyt mocne. „Letni” sezon na Grande Motte potrwa do 29 sierpnia, potem nastąpi krótka przerwa konserwacyjna i… zacznie się zima.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 0

Dodaj komentarz »
  1. Drogi Panie Krzysztofie!
    Jezdziłem kilka razy na nartach w Valle Nevado (Chile). Stacja narciarska położona jest ok.1-1,5 godziny jazdy samochodem od stolicy kraju, Santiago. Trasa jest malownicza i piękna. W pewnym momencie z głównej szosy skręca się na Valle Nevado, stromo serpentynami pod górę, droga jest, a właściwie była 10 lat temu wąska i niebezpieczna. (Wąska musiała pozostać, czy jest lepiej oznakowana i zabezpieczona – nie wiem). Do pokonania jest 60 (oznakowanych numerami) zakrętów. Na końcu, czyli na górze, stoi elegancki hotel, zapewne 4-5 gwiazdkowy, z otkrytym basenem. Podczas kiedy jedni jeżdżą na nartach, inni korzystają z basenu. Trasy zjazdowe dobrze przygotowane, szerokie, „pustynne”, ponieważ na tej wysokości nie ma żadnych drzew ani krzewów. Najwyższy punkt, jaki pamiętam, do którego dochodził wyciąg, 3800 m. Długości tras nie pamiętam, ale jazda była OK. Śnieg jaki tam leżał, w dużej obfitości, my – amatorzy – nazywaliśmy „przewiany gips”. Jak by się ktoś uparł, to w 3 godziny mógł zdażyć z nart w Valle Nevado, na plażę w Valparaiso i Vin(i)a del Mar nad Pacyfikiem. Wszystko – przepiękne. Pozdrawiam, Pass

css.php