Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

10.12.2009
czwartek

Solda cd., czyli Messner, Thoeni oraz jaki

10 grudnia 2009, czwartek,

Solda ma w świecie przynajmniej dwóch wielkich ambasadorów. Pierwszym jest wybitny wspinacz Reinhold Messner (jako pierwszy człowiek w historii zdobył Koronę Himalajów i Karakorum, czyli 14 ośmiotysięczników świata, a jako drugi – Koronę Ziemi, czyli najwyższe szczyty wszystkich kontynentów). Drugim: wielki narciarz lat 70. Gustavo Thoeni (3-krotny medalista olimpijski, 4-krotny mistrz świata i 4-krotny zdobywca Pucharu Świata).

Messner założył w Soldzie jedno ze swoich Messner Mountain Museum, w których pokazuje rozmaite aspekty gór. Można więc tam zobaczyć m.in. sprzęt służący pierwszym zdobywcom górującego nad Soldą Ortlera (3905 m n.p.n.) czy ekwipunek samego Messnera z samotnej wyprawy na Nanga Parbat (8125 m n.p.m.). Jest też kolekcja nart sięgająca egzemplarzy z 1930 roku, doskonale uzmysławiająca ewolucję tego sportu. Są m.in. długie na 210 cm slalomówki, na których Gustavo Thoeni jechał gigant podczas olimpiady w Insbrucku w 1976 r. Wrażenie robi też choćby symulator schodzącej lawiny oraz ryciny i fotografie samego Ortlera. Największe zdumienie budzi jednak to, na jakim sprzęcie ludzie zdobywali niegdyś góry – jakiego więc wymagało to wysiłku i determinacji.

 Messner Mountain Museum w Soldzie

Jak zapewnia przewodnik, Messner w sezonie często zjawia się w Soldzie, by wraz z synem pojeździć na nartach biegowych bądź skitourach.

Tuż obok muzeum można zobaczyć przywiezione przez Messnera z Tybetu jaki. Zwykle żyją one na himalajskich stepach (czasami nawet na wysokości prawie 6 tys. m n.p.m.) i należą tam do gatunków zagrożonych wyginięciem. W Soldzie wypasają się na okolicznych halach, a sporą atrakcją jest ponoć powrót stada ulicami wioski. A w restauracji „Jak & Yeti” można skosztować potraw z ich mięsa… (doskonałe są zwłaszcza pierogi, tyle że wrażenie psuje jednak nieco świadomość, że niemal za ścianą śpią żywe – na razie – zwierzęta). Restauracja serwuje też wina sygnowane przez Messnera, średniej już jednak jakości.

Gustavo Thoeni z kolei mieszka na stałe w pobliskiej wiosce Trafoi, gdzie się urodził i uczył narciarstwa. Miejscowi z dumą podkreślają, że ten jeden z największych alpejczyków w historii pozostał skromnym, acz otwartym człowiekiem. Kiedy soldeńska sława, Aleksander Ortler, dużo młodszy przecież zawodnik, słyszy pytanie, kto był większym narciarzem: Thoeni czy Alberto Tomba, bez chwili wahania odpowiada: Gustavo. I chodzi mu nie tylko o to, że Thoeni jako trener włoskiej kadry, zajmował się też młodym Tombą i uczynił z niego głośnego mistrza slalomu. Aleks z lekką irytacją opowiada, że Tomba jest telewizyjnym showmanem. O Thoenim mówi tymczasem z wyraźną estymą.

Na koniec nieco o cenach w Soldzie. Otóż jeśli chodzi o skipassy, stacja uchodzi za tanią. W tzw. wysokim sezonie (od 19 grudnia 2009 do 10 stycznia 2010, między 14 lutego a 14 marca 2010 i  od 28 marca do 11 kwietnia 2010) 6-dniowy karnet dla dorosłego kosztuje 165 euro. W pozostałych okresach dorosły zapłaci natomiast 145  euro. Dzieci do 5 roku życia jeżdżą za darmo, a te między 6 a 14 rokiem życia płacą za 6 dni jazdy98 euro w wysokim sezonie i 89 euro w niskim. Tzw. juniorów (czyli młodzież urodzoną w latach 1992-1994) oraz seniorów powyżej 60 roku życia 6 dni korzystania z wyciągów kosztuje 145 euro w szczycie sezonu i 129 euro poza nim.

Jeśli chodzi o kwatery, to w Soldzie przeważają hotele i pensjonaty – ceny mocno się więc różnią w zależności od standardu. Te czterogwiazdkowe kosztują oczywiście więcej, ale jeśli ktoś nie potrzebuje po nartach basenu i spa, na pewno znajdzie coś tańszego (często zresztą również z sauną).

Wyciągi w Soldzie mają być czynne aż do 2 maja 2010.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 0

Dodaj komentarz »
  1. Wybieram się do Austrii na narty (bo blisko, ale to nie jest sztywna opcja) z tzw. rodziną i ich znajomymi (8 osób), i szukam rozpaczliwie jakiegoś sensownego miejsca. POMOCY!!! Termin: marzec. Priorytet: tani apartament, dużo różnej trudności tras (też emeryckie i dziecięce), nasłonecznione stoki, spokój, żadnych dyskotek.
    Solda tym razem odpada ;(

  2. Polecam Katschberg w Karyntii (różne trasy, ładne domy, lasy, odcięcie od świata) – nie ma term itp.
    Albo Hochzeiger w Tyrolu (w dolinie Pitztal) – szerokie trasy na nasłonecznionym zboczu, piękne widoki itd.
    Obie też dość wysoko położone, co w marcu ważne.
    Pisałem o obu szerzej na blogu w „cyklu” pod tytułem „Aby rodzice i dzieci w jednej jeździli stacji”.
    Warta uwagi jest także włoska Santa Caterina! Sam jadę tam z rodziną w połowie marca (13-20) – 4-osobowy apartament można wynająć – choćby w krakowskim Otium – już za ok. 3 tys. zł. A tydzień później jest free ski (czyli po 21 marca karnet w cenie, co jest korzystne dla dorosłych). Zaś miejsce piękne i spokojne, stoki różne, kwatera (Residence Valfurva) godna polecenia (spałem w niej z 6 lat temu). Można jeździć też oczywiście do Bormio (no i do term rzymskich nad miastem).
    Dobrego jeżdżenia!

css.php