Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

3.12.2009
czwartek

W Alpach znowu popadało…

3 grudnia 2009, czwartek,

…a w każdym razie w Soldzie w Tyrolu Południowym (tuż przy granicy Włoch z Austrią). W tej kameralnej wiosce na wysokości 1900 m n.p.m leży dziś dobre pół metra świeżego śniegu, a na udostępnionych już narciarzom stokach prowadzących z przełęczy Madritsch (między 3250 a 2600 n.p.m.) jest go podobno blisko metr. Podobno, bo mogę się tam wybrać dopiero jutro rano.

 Solda, trasy z przełęczy Madritsch, czwartek 3 grudnia, późnym popołudniem

Tak czy tak, kiedy w południe (samolot Wizzair do Bergamo wylatuje z Warszawy o 6 rano, potem trzeba jechać ok. 4 godzin busem; z kolei samochodem jest to z Polski licząc od granicy z Czechami ok. 1000 km) dotarłem do Soldy, widok był zachwycający. Skąpany w słońcu Ortler (najwyższy szczyt Tyrolu Południowego i Alp Retyckich – 3905 m n.p.m., u którego stóp leży Solda) oraz świeży, lekko tylko zmrożony, puch.

 Szczyt Ortlera 3905 m n.p.m.

 

Piękne rozpoczęcie sezonu, prawda? Tak się zresztą składa, że i minionej zimy zaczynałem go w Soldzie – tyle, że wtedy śnieg padał tak intensywnie, że ratraki nie nadążały przygotowywać tras. Za to w puchu jeździło się przednio.

W pełni zimy stacja oferuje ponad 40 km tras – od czarnej, ale pięknej widokowo Kanonenrohr, przez czerwone i niebieskie trasy poniżej Madritschjoch i na samym zboczu Ortlera, po pólka dla dzieci i początkujących.
Do tego dochodzą oczywiście możliwości jazdy off piste, wycieczek na rakietach, skitourach czy biegówkach w zapierającej dech w piersi scenerii.

Plus świetna kuchnia (skrzyżowanie austriackiej i włoskiej) – o czym wkrótce, i takież wina. Prawdziwie alpejska atmosfera i stylowa architektura. Oraz… świetne miejscowe narty o nazwie „Sudtirol” – powstałe przed kilku laty jako gadżet promocyjny, lecz świetnie ocenione przez fachowców (nic zresztą dziwnego: wytwarzane były ponoć w systemie manufaktury).

Swoje robi wreszcie specyfika samego regionu: dość wspomnieć, że Południowy Tyrol to dziś najbardziej na północ wysunięta część Włoch – obszar ten jednak aż do 1919 r. należał do Austrii. Dziś ma więc status autonomicznej prowincji (m.in. w oficjalnym użyciu są dwa języki, a Solda chociażby funkcjonuje także pod nazwą Sulden), lecz mimo to wielu mieszkańców nie ukrywa proaustriackich sentymentów.

W tym sezonie wyciągi mają tu działać aż do 2 maja 2010 r. – z racji swojego położenia Solda daje gwarancję śniegu nawet pod koniec sezonu.

A jutro napiszę, jak już jeździ się w Soldzie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 0

Dodaj komentarz »
  1. Aż mnie skręca z zazdrości!

  2. Umieram z ciekawości, jak to się jeździło w Soldzie…
    (starałam się wykastrować komunikat z zazdrości, ale wyszło mi ironicznie ;-), cóż…)
    Miniony sezon również zaczynałam w Południowym Tyrolu, ale mało efektywny narciarsko był, przez te opady nadmierne właśnie… łza się w oku kręci, się na rzęsie trzęsie…z żalu…
    Uwaga: czy ten samolot to rzeczywiście leci do Bolzano (czy do Bergamo)?

  3. Oczywiście, że samolot Wizz z Warszawy ląduje w Bergamo. Ale że dzieje się to o 8 rano (a startuje o 6, więc na lotnisku w Warszawie trzeba być przed 5, czyli jeszcze w nocy), więc mózg przyswaja inaczej. Za pomyłkę oczywiście przepraszam! Mea culpa, mea maxima culpa!

  4. Jaki transport wybrales z Bergamo? Jakis prv bus, czy lokalna komunikacja? My bedziemy sie musieli jakos transportowac do miejscowosci Presolana, jakies 43 km od lotniska w Bergamo i na razie nie wiemy jak.

  5. Oczywiście można zamówić shutlle z lotniska do każdej okolicznej stacji. I to chyba najlepsze wyjście, bo podjedzie pod samą kwaterę z całym bagażem.
    Są też liniowe autobusy – tyle że jak raz takim jechaliśmy, to kierowca najpierw jechał z południową flegmą, a potem pomylił wjazdy do terminalu i spóźniliśmy się na check-in. A jako że był to samolot tanich linii, więc nim już nie polecieliśmy, bo z lotniska zniknęłi przedstawiciele przewoźnika.
    Ale może nasz nieudany kierowca był wyjątkiem?
    Zresztą: dopiero co wróciłem z Austrii (stąd z opóźnieniem odpowiadam) i tam też mieliśmy perypetie z kierowcą – tym razem właśnie shutlle. Otóż najpierw zostawił część bagaży w hotelu, a zabrał nie te, które miał zabrać, a potem za naprawienie swojego błędu chciał 200 euro ekstra.

css.php