Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

6.10.2009
wtorek

Szusy w światowym dziedzictwie

6 października 2009, wtorek,

Lubiane w Polsce miejsce zimowego wypoczynku, czyli Dolomity, może od tego sezonu szczycić się wpisem na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego Ludzkości UNESCO.

Przyznająca to prestiżowe miano Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody i Jej Zasobów (IUCN) uznała, że Dolomity są „jednym z najbardziej atrakcyjnych krajobrazów górskich świata” i wyróżniają się „wyjątkową formą wertykalną kontrastującą w powierzchnią horyzontalną Ziemi”. Są także „unikalnym przykładem ewolucji geologicznej”.

Dolomity zostały uformowane ok. 90 mln lat temu wskutek ruchów tektonicznych płyt kontynentalnych tworzących dziś Europę i Afrykę. W przeszłości nazywane były „monti pallidi” czyli „blade góry”. Obecna nazwa masywu pochodzi nazwiska francuskiego geologa Déodata de Dolomieu, który w 1791 r. jako pierwszy opisał jego charakterystyczne skały. „Dolomit” to minerał – węglan wapnia i magnezu, który występuje w różnym stężeniu w białawo-szarym osadzie wapiennym tworzącym włoskie pasmo (ale pojawia się też w Tatrach – m.in. Dolinach Białego i Chochołowskiej).

Na rzecz docenienia walorów Dolomitów lobbował m.in. znany alpinista i himalaista Reinhold Messner, pochodzący z Południowego Tyrolu (w granicach tej prowincji znajduje się przeważająca część masywu). Przekonywał, że ze swoimi pionowymi skałami, z których każda ma oryginalny i niepowtarzalny kształt, są jedyne w swoim rodzaju – „nie da się ich porównać z żadnymi innymi górami na świecie”.

Dolomity reklamują się też jako region z 300 słonecznymi dniami w roku oraz „największa światowa sieć narciarska” obejmująca 1200 km tras w 12 ośrodkach – w których można jeździć na wspólny karnet.

Do tzw. Dolomiti Superski należą m.in. międzynarodowej sławy stacje Madonna di Campiglio i Cortina d’ Ampezzo (znane także z zawodów alpejskiego Pucharu Świata i gości często obecnych w kronikach towarzyskich gazet). Ale też popularne – także z racji niższych cen oraz zróżnicowanych, dostępnych także dla początkujących narciarzy i snowboardzistów tras – kurorty w Val di Sole, Val Gardena i Val di Fiemme.

Sella Ronda

Osobną renomą cieszy się Sella Ronda, 26-kilometrowa trasa narciarska wokół szczytu Sella Massif, którą można pokonać w obu kierunkach dzięki precyzyjnemu systemowi nowoczesnych wyciągów, rozkoszując się przy tym wspaniałymi widokami.

Przynajmniej o niektórych ze stacji Dolomitów będzie jeszcze okazja opowiedzieć ze szczegółami. Tak samo, jak o ofertach obszaru na sezon 2009/2010: nowych trasach, wyciągach (w tym dla najbardziej wygodnych, by nie rzec leniwych) i promocjach (zwłaszcza dla rodzin z dziećmi!).

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 0

Dodaj komentarz »
  1. Widze, ze pojawil sie nowy blog, ale nie ma komentarzy. W takim razie dla ozywienia dyskusji zapraszam do mojej galerii zdjec narciarskich i nie tylko (podlinkowanej takze przy pseudonimie):
    http://www.picasaweb.com/WojtekSkulski

    We wszystkich moich wystapieniach internetowych zawsze nosze ciemne okulary oraz starannie ukrywam sie pod tym samym pseudonimem, zeby ulatwic zycie CBA i innym sluzbom. Bede sie trzymal tej samej zasady i tym razem. Dla ulatwienia ewentualnego sledztwa ujawniam, ze jestem fizykiem na wygnaniu, oraz czesto wypowiadam sie na blogu W.Kuczynskiego na tematy niezwiazane z narciarstwem. Jakis czas temu wypowiadalem sie takze na blogach Polityki. W ten sposob dorobilem sie grona wrogow i kilku sympatykow. I jedno i drugie bardzo sobie cenie.

    Niestety jeszcze nie jezdzilem w Dolomitach. Moje ostatnie zjazdy w Europie odbyly sie wiosna 1991 w kotle Gasienicowym, a potem udalem sie na wygnanie, z ktorego pochodza zdjecia w moim albumie.

  2. Na mój dusiu! Znowu spóźniłek sie z witackom nowego bloga! Ale to dlotego, ze nie zauwazyłek, ze jest. No to powitać piknie Pona Krzysztofa na Blogowej Holi! Holi, ftóro tutok, jak rozumiem, bedzie cały cas piknie zaśniezono. A to sie nawet nie narciorzom przydać moze. No bo przed nomi zima, ba prędzej cy później przyjdzie wiosna. A potem lato. A wroz z latem – ftóz wie? – mogom przyjść upały tak sakramenckie, ze krucafuks! No i wte cytanie takiego narciarskiego bloga to bedzie prowdziwo przyjemność – cytającemu bedzie sie od rozu chłodniej robiło 😀

  3. Witaj krakowski rodaku. Też jeżdżę od dzieciństwa tylko sądzę pół wieku wcześniej. Zaczynałem na wysypisku śmieci nad Białuchą na Osiedlu Oficerskim na odebranych Niemcom nartach z zielonym paskiem. (starzy ludzie wiedzą co to znaczało) Potem na Kopcu Kościuszki i wreszcie w Zakopanem. Parę lat spędziłem w Kolejarzu krakowskim (trenerem był Andrzej Kram czyli Bałagan i Edek Cichy. Potem w kadrze młodzików CRZZ. Teraz objeżdżam stoki Koło Nowego Jorku, w New Hapshire i Vermont. Szczególnie lubię te, które nie biorą za skipasy powyżej siedemdziesiątki! Mam do dzisiaj legitymację instruktora PZN z numerem 727. Pozdrawiam. Będę stałym, Krzysiu, czytelnikiem.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ja też zaczynałem nad Białuchą (prawie) – tyle że na Azorach (dla nie-Krakusów: to taka dzielnica na przedmieściach Krakowa)! A potem też był oczywiście Kopiec Kościuszki i Zakopane! Piękne czasy…
    A co do stacji z darmowymi karnetami dla narciarzy po 70-tce, to poświęcę im kiedyś osobną notkę – bo warto takie życzliwe miejsca promować. Sam od lat jeżdże co roku w Tignes i Val d’Isere z dwoma wspaniałymi narciarzami Markiem Tarnowskim (70 urodziny miał dawno!) i Zdzisiem Adamikiem (80 urodziny miał dawno!!!!). Obaj byli w l. 60 i 70 instruktorami w Tignes, a i dziś śmigają aż miło – także poza trasami. A jakie mają wspomnienia!
    Pozdrawiam serdecznie

    PS. I proszę o wyjaśnienie młokosom, co to były te zielone paski przy wiązaniach. Sam zaczynałem od wiązań ze skórzanymi paskami, ale potem już wkroczyły metale i różne kosmiczne tworzywa.

  6. Najpierw plotki. Oprócz jeżdżenia na nartach to z Adamikiem (Galernik) wiosłowałem w AZS ie a Marek Tarnowski (też z Osiedla Of) siedząc ze mną w jakiejś knajpce w Odessie (wówczas ZSSR) mówił „przed rewolucją pół Odessy należało do mojej rodziny” Proszę Ich pozdrowic. A teraz zielone paski. Niemcy po wkroczeniu rekwirowali nie tylko radioodbiorniki ale i narty. Po przemalowaniu na biało dodawali wzdłuż calej narty zielony pasek, że to niby wojskowe. Po zakończeniu wojny dokonywaliśmy rerekwizycji ale już na powrót do poprzedniego wyglądu nie mieliśmy możliwości, taką, dranie mieli mocną farbę!

  7. I tak, dzięki technice XXI w. świat okazuje się mały, a ludzi na odległych zdawałoby się kontynentach łączą… narty. I szybko zawiązuje się międzykontynentalna ekipa!
    Dziękuję też za historię małej wojny o narty.
    Zdzisia i Marka oczywiście pozdrowię.
    I ja też pozdrawiam serdecznie!

  8. cześć Krzychu,

    wróciłem w zeszłym tygodniu z pitztalu, jeździ tylko panorama na gorze, pół europy + usa, i słynna kolejka do kolejki na ok. 20 minut, jest zabawa. Ale zapach śniegu jest i był mróz na poziomie -11. pozdrawiam darek

css.php