Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

9.04.2017
niedziela

Wielki finał w Verbier

9 kwietnia 2017, niedziela,

Najeżona skałami (dosłownie – bo stromizna sięga tam 50 stopni) północna ściana Bec Des Roses w szwajcarskim Verbier była w minionym tygodniu tradycyjnie już areną finału Freeride World Tour, czyli zmagań najlepszych narciarzy ekstremalnych świata. Wrażenie potęgowało i to, że nie leżało na niej zbyt dużo śniegu. Gdy tuż przed zawodami podziwiałem Bec, stojąc u jej stóp, wydawała się niemożliwa do pokonania.20170401_101039-mVerbier to część Les 4 Vallées – największego obszaru narciarskiego szwajcarskich Alp (składa się z sześciu stacji, a tylko przygotowywanych ratrakami tras jest tu ponad 400 km).

Ale o ile, na przykład, sąsiednie Nendaz jest ustronną stacją rodzinną (choć równocześnie są tu przednie tereny do freeride’u), zaś Veysonnaz słynie głównie z urozmaiconych tras zjazdowych (w tym de l’Ours, na której od 1969 r. rozgrywany jest alpejski Puchar Świata), o tyle Verbier uchodzi za mekkę jazdy terenowej.

I rzeczywiście, obok tras ratrakowanych jest tu multum możliwości off piste. Jedenaście z nich ma status off route, czyli są oznaczone i zabezpieczane pod względem lawinowym (m.in. poprzez wywoływanie sztucznych lawin z otaczających je stoków). Inne są całkiem już dzikie. Swoje robi i to, że jeździ się na sporej wysokości (najwyższy dostępny kolejką punkt to szczyt Mont Fort 3330 m n.p.m., z którego prowadzi wiele długich, urozmaiconych wariantów). Dość powiedzieć, że tu nawet obyci z górami czują potęgę miejsca i respekt przed Naturą.

A wreszcie to tu właśnie – nie bez powodu przecież – rozgrywany jest finał zawodów uchodzących za freeride’owe mistrzostwa świata.

fot. FWT@D. Daher

fot. FWT@D. Daher

Zdawałoby się, że sama filozofia narciarstwa off piste wyklucza tego rodzaju rywalizację. Zresztą podłoże pierwszych zawodów freeride’owych było całkiem innej natury: oto w 1991 r. władze miasta Valdez na Alasce wpadły na pomysł, by promować swój region jako miejsce, w którym można uprawiać freeride z użyciem helikoptera. I to właśnie czysto reklamowym celom służyć miały zorganizowane tam World Extreme Skiing Championship (zwyciężył legendarny Doug Coombs).

Kolejne imprezy miały charakter niemalże towarzyski. Wraz jednak ze wzrostem popularności tej formy zjazdów, a więc też coraz większym zainteresowaniem producentów sprzętu i innych okołonarciarskich firm, zaczęły się profesjonalizować. W samym Verbier pierwsze zawody – pod nazwą Xtreme Verbier – zorganizowano 22 lata temu, lecz przełomem okazało się dopiero włączenie stacji do cyklu Freeride World Tour.

Bo to właśnie on – zainaugurowany równo 10 sezonów temu – stał się wiodącym w branży. Rolę gra choćby system kwalifikacji. Otóż aby zakwalifikować się do FWT, trzeba przejść przez sito zawodów Freeride World Qualifier. Eliminacje te odbywają się w ponad 60 stacjach zimowych na całym świecie (m.in. w nieodległym od Verbier Nendaz, ale też na słowackim Chopoku w ramach tzw. Jasna Adrenaline). W tym sezonie wystartowało w nich aż 2700 riderów. Każde zawody FWQ otrzymują w zależności od trudności terenu od 1 do 4 gwiazdek. Im lepsze miejsce zawodnik zajmie w imprezie o jak największej liczbie gwiazdek, tym bardziej rośną jego szanse na wejście do puli najlepszych, czyli FWT. Niezależnie od tego niektórym imprezom serii Qualifier przypatrują się wysłannicy FWT, którzy mogą przyznać zawodnikowi „dziką” kartę i zaprosić go do najważniejszej serii.

W końcu w zmaganiach FWT bierze udział 50 zawodników w czterech kategoriach: prócz płci obowiązuje podział na narty i snowboard. Rozgrywanych jest zwyczajowo pięć zawodów: w Chamonix-Mont-Blanc (w tym sezonie musiały zostać przeniesione z racji złych warunków pogodowych), Vallnord-Arcalis w Andorze, tyrolskim Fieberbrunn, Haines na Alasce, a wreszcie wielki finał w Verbier. Począwszy od Fieberbrunn, zajmujący ostatnie miejsca wypadają z puli – w Verbier rywalizuje więc w efekcie 28 najlepszych z najlepszych (w tym 10 pań).

Od sezonu 2010/2011 startują też juniorzy (od 14. roku życia). Oczywiście jadą po mniej wymagających zboczach, ale w Verbier jest to akurat stok tego samego masywu co Bec Des Roses. Tym razem wystartowało ich ponad sześćdziesięcioro (w mijającym sezonie w FJT wzięło udział ok. 1800 najmłodszych freeriderów z całego świata). Gdy w kolejce spotyka się te w sumie jeszcze dzieci, a potem ogląda je w akcji, nie sposób ukryć podziwu. Inną kwestią są pewnie uczucia rodziców…20170401_101229-mBo wprawdzie organizatorzy podkreślają, że zwłaszcza przy ocenie juniorskich przejazdów ważną rolę odgrywa to, czy rider zbytnio nie szarżuje i traktuje góry z należnym szacunkiem, lecz przecież ryzyko jest wciąż wielkie i praktycznie nie sposób go wykluczyć.

We wszystkich trzech cyklach obowiązują te same zasady wyłaniania najlepszych. Otóż nie liczy się czas, w jakim zawodnik dotrze do mety, lecz ocena sześciu niezależnych sędziów, którzy śledzą przejazdy przez lornetki i wystawiają notę w skali od 1,0 do 10,0. Pod uwagę biorą zaś:

– płynność przejazdu, czyli to, jak często zawodnik musiał się zatrzymać bądź zwolnić (przykładowo: jeżeli na trasie jest skała, z której chce skoczyć, to powinien najechać na nią pewnie i bez przerywania zjazdu).

– trudność wybranej linii zjazdu, czyli jej unikalność (zwłaszcza wobec tras rywali), współczynnik ryzyka, sposób łączenia najtrudniejszych etapów.

– kontrola przejazdu, czyli panowanie nad prędkością i wykonywanymi ewolucjami.

– triki, czyli skoki ze skał i innych formacji terenowych (rolę grają wysokość skały, kontrola lotu, styl najazdu i lądowania) – jak zauważa Andrzej Osuchowski, jeden z najlepszych polskich freeriderów i sędzia na zawodach FWQ, w tej kategorii w ostatnich latach dokonano ważnych przewartościowań: otóż aby nie premiować zbyt ryzykownych zachowań, przestano premiować skoki wykonane bez kontroli lub też zawodników, którzy cały przejazd podporządkowali dropowi z największej w okolicy skały.

– technika jazdy (na tym poziomie dopuszczalna jest wszelako duża indywidualizacja).

Sędziowie uwzględniają ponadto tzw. wrażenie ogólne, czyli styl przejazdu i wyjątkowość zawodnika w porównaniu z rywalami.

Powinni również dostosować kryteria do panujących warunków. Przykładowo: jeżeli akurat jest dużo świeżego śniegu i można stosunkowo bezpiecznie wykonywać duże skoki ze skał, to mogą być one premiowane. Jeśli jednak śniegu nie ma wiele, to zawodnicy podejmujący zbyt duże ryzyko mogą być nawet ocenieni gorzej niż jadący z mniejszym współczynnikiem ryzyka.

Zawodnicy bezpośrednio przed zawodami nie mają możliwości przejazdów treningowych – linię wybierają na podstawie wcześniejszej znajomości stoku, jego obserwacji przez lornetkę oraz uwag służb ratowniczych, które zabezpieczają zbocze.

*

Tym razem w Verbier pogoda nie rozpieszczała. Śniegu na i tak nadzwyczaj najeżonej skałami Bec Des Roses nie było wiele. Właśnie w nadziei na minimalny choćby opad, ale i w obawie przed silnym wiatrem i słabszą widocznością, organizatorzy zdecydowali się przełożyć zawody finałowe z soboty na poniedziałek (to częsta konieczność w tej dyscyplinie – dość powiedzieć, że podczas ostatniego FWT na Alasce na „okno pogodowe” trzeba było czekać aż tydzień).

Mimo to start wyznaczono nie – jak zwykle – z samego szczytu na 3 222 m n.p.m., lecz z nieco niższego poziomu (ale i tak różnica poziomów sięgała niemal 500 m).20170331_124533-mI faktycznie, w niedzielę w wyższych partiach przyzwoicie śnieżyło (choć niżej lał już deszcz). W poniedziałek nad Bec Des Roses świeciło zaś piękne słońce (co jest kluczowe ze względu na dobrą widoczność, ale też ważne dla transmisji imprezy online).

Wśród narciarzy już trzeci raz zwyciężył w Verbier Szwed Reine Barkered.

W klasyfikacji generalnej FWT zajął on ostatecznie drugie miejsce, jako że freeride’ owym mistrzem świata sezonu 2017 został Francuz Leo Slemett.

Na snowboardzie najlepszy był Sammy Luebke ze Stanów Zjednoczonych, który został też mistrzem świata. Z pań Bec Des Roses najpiękniej pokonała Eva Walkner z Austrii, która w całym sezonie zajęła drugie miejsce, ustępując swojej rodaczce Lorraine Huber. Z kolei na snowboardzie w szwajcarskim kurorcie zwyciężyła urodzona w nieodległej Lozannie Anne-Flore Merxer (w klasyfikacji generalnej zajęła miejsce drugie – za Francuską Marion Haerty.

Naturalnie FWT są dla Verbier najważniejszym wydarzeniem każdej zimy. Główny deptak miasteczka staje się w tym czasie drugim – po zboczach Bec Des Roses – kluczowym dla zawodów miejscem. To tam odbywają się ceremonie przedstawiania zawodników, a potem rozdania nagród zwycięzcom.20170331_192142-m20170331_191302-mTo tam można oglądać freeride’owe filmy, zapoznać się z nowinkami sprzętowymi na stoiskach przygotowywanych specjalnie na finał FWT przez czołowe marki, wziąć udział w rozmaitych konkursach, a wreszcie bezpośrednio porozmawiać z najsłynniejszymi riderami świata.20170331_185051-mCo ważne, organizatorzy szczególnymi względami darzą dzieci – ot choćby podczas gali zwycięzców zawodów juniorskich dla najmłodszych kibiców przygotowywane były nader cenne podarki w postaci sprzętu narciarskiego oczywiście (o zegarkach głównego patrona FWT, czyli firmy Swatch, nie wspominając). Trudno się temu jednak dziwić, zwłaszcza w kontekście wieści o spadku popularności narciarstwa wśród wschodzących generacji.20170331_194839-m

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php